barykady

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » Harry Potter i Zaczarowane Zwierciadło


Harry Potter i Zaczarowane Zwierciadło

*** ***

Harry obudził się w środku nocy cały zalany potem, blizna strasznie go bolała. Taki ból towarzyszył mu tylko wtedy, gdy Voldemort był blisko, albo planował coś szczególnie okrutnego. Od czasu wydarzeń w Departamencie Tajemnic Harry'emu każdej nocy śniło się to, co się wtedy stało - jak Bellatriks zabija Syriusza. Było mu ciężko bez przyjaciół, czuł się odosobniony, bez żadnego kontaktu ze środowiskiem czarodziejów...


Rozdział 1 - „List od Hermiony”
Harry obudził się w środku nocy cały zalany potem, blizna strasznie go bolała. Taki ból towarzyszył mu tylko wtedy, gdy Voldemort był blisko, albo planował coś szczególnie okrutnego. Od czasu wydarzeń w Departamencie Tajemnic Harry''''emu każdej nocy śniło się to, co się wtedy stało - jak Bellatrix zabija Syriusza. Było mu ciężko bez przyjaciół, czuł się odosobniony, bez żadnego kontaktu ze środowiskiem czarodziejów. Dostawał tylko krótkie listy od Hermiony i Rona, ale prenumerował także „Proroka Codziennego”.

Tym razem przeglądał go całego, wzdłuż i w szerz, czytał nawet najdrobniejsze uwagi pod artykułami. Gdy tak leżał z zamkniętym oczami, usłyszał, ciche stukanie w szybę. Najpierw pomyślał, że się przesłyszał, ale potem spojrzał w okno i zobaczył w nim sowę Rona - Świstoświnkę. Ron dostał ją od Syriusza po tym, jak stracił swojego szczura w trzeciej klasie. Sówka chyba się niecierpliwiła, bo coraz mocniej stukała w szybę. Harry szybko podbiegł do okna i je otworzył, bojąc się, że Świnka obudzi ciotkę i wuja. Świstoświnka wleciała do pokoju i usiadła w klatce Hedwigi, miała szczęście bo tej akurat nie było.

Harry odwiązał list od nóżki sowy. Po drobnym, kaligraficznym piśmie rozpoznał, że jest to wiadomość od Hermiony:

„Harry!

Mam nadzieję, że już dobrze się czujesz i nie gniewasz się o to, że nie mogliśmy pisać Ci wszystkiego. Teraz nie ma już zagrożenia ze strony Ministerstwa, ale sowę może przechwycić ktoś inny!

Niedługo zabierze Cię profesor Lupin.

A co u Ciebie słychać? Ciotka i wuj lepiej Cię traktują? Myślę, że potym jak profesor Lupin i Tonks z nimi porozmawiali, to chyba tak.

U nas wszystko w porządku. Fred i George są z nami, a Kingsley przyprowadził ze sobą swoją siostrznicę - Penelopę, którą się opiekuje. Jest ona bardzo ładna, ale trochę zarozumiała (chociaż Ronowi to nie przeszkadza, bo jest w nią wpatrzony, jak w obrazek).

Trzymj się! Niedługo się spotkamy!

Hermiona”


Po przeczytaniu listu od Hermiony, Harry''''emu zrobiło się lżej na duszy. Szybko wziął pióro i pergamin, po czym napisał:

„Cześć!

Bardzo dziękuję za Twój list, podniósł mnie on na duchu. Bardzo się cieszę, że już niedługo się spotkamy!

Dursleyowie rzeczywiście lepiej mnie traktują. Mam teraz takie same przywileje, jak Dudley, który jest okropnie zły z tego powodu. Hmm... Ron, znalzł sobie dziewczynę? Ciekawe. To dobrze, że Fred i George są z Wami, bo mam do nich kilka pytań.

Jak tylko będziesz wiedziała kiedy mają mnie stąd zabrać, to napisz.

Do zobczenia!

Harry”


Harry przywiązał list do nóżki Świstoświnki, a ona od razu wyleciała przez otwarte okno. Był szczęśliwy, że niedługo opuści dom Dursley’ów. W tym całym zamieszaniu zapomniał nawet, że jeszcze niedawno bolała go blizna. Rozmyślając o tym, że spotka swoich przyjaciół, usnął z uśmiechem na twarzy.

*

Od tego wieczoru Harry zmienił się nie do poznania, po prostu tryskał radością. Nawet Dursleyowie wydawali mu się być milsi, niż kiedykolwiek wcześniej; wuj nie nakrzyczał na niego, że za późno wstaje, a Dudley nie przyłożył mu Smeltingiem.

Zaraz po śniadaniu Harry zabrał się za pisanie wypracowania na temat eliksiru wielosokowego. Miał wypisać wszystko, co o nim wie, a wiedział sporo, bo on, Ron i Hermiona wypróbowali na sobie jego działanie w drugiej klasie, gdy chcieli się dowiedzieć, kto jest dziedzicem Salazara Slytherina. Podejrzewali o to Draco Malfoya - ich największego szkolnego wroga. W rezultacie okazało się, że był nim sam Lord Voldemort.

Po długiej i mozolnej pracy, Harry stwierdził, że jego wypracowanie jest całkiem dobre. Po chwili zastanowienia uświadomił sobie, że Snape niepotrzebnie zadawał im pracę domową, bo nie wiedział czy zdadzą Sumy z eliksirów. Sam Harry tego nie wiedział.

Te rozmyślania przerwała mu nagła chęć odwiedzenia pani Figg. Pomyślał, że może od niej dowie się czegoś więcej o tym, w jaki sposób Weasleyowie zabiorą go z Privet Drive 4.

Panią Figg zastał wygrzewającą się na słońcu razem ze swoimi pupilkami.

- Dzień dobry, pani Figg! – zawołał Harry.

- Witaj Harry! Tak długo nie przychodziłeś, że myślałam, iż o mnie zapomniałeś. – odpowiedziała Arabella Figg. Harry’emu zrobiło się trochę głupio, bo rzeczywiście długo jej nie odwiedzał.

- No, to czego się napijesz? – zapytała pani Figg, wyraźnie zadowolona z jego wizyty.

- Właściwie, to przyszedłem do pani, aby dowiedzieć się, kiedy mnie stąd zabiorą? – Harry miał wrażenie, że uśmiech na twarzy pani Figg troszkę zmalał.

- Niestety nie wiem kiedy, ale wiem jak. Na Grimmauld Place 12 dostaniecie się moim kominkem. Arturowi udało się załatwić, by na ten jeden raz został przyłączony do sieci Fiuu. Mam nawet trochę proszku w zapasie. Nigdy nie wiadomo kiedy się przyda.

- A nie będzie to dziwnie wyglądało, gdy tyle osób będzie szło ulicą? – zapytał ze zdziwieniem Harry.

- O to się nie martw, Remus na pewno coś wymyśli. – odpowiedziała pani Figg z uśmiechem. Harry też się uśmiechnął, bo teraz przynajmniej wiedział jak go stąd zabiorą.

- A może teraz się czegoś napijesz? – zapytała ponownie Arabella Figg.

- Z wielką chęcią, pani Figg.









Autorka: Hermionka

Opublikowane: 2005-11-27 (2261 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

Content ©
Page created in 0.412404 Seconds