STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Longbottom, gdyby mózgi były ze złota, byłbyś biedniejszy od Weasleya, a to już nie lada wyczyn." - Draco Malfoy

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » Pamiętnik Freda & George'a


Pamiętnik Freda & George'a

*** ***

Nazywamy się Fred i George Weasley’owie. Mamy po 15 lat. Naszym życiowym marzeniem jest: a) jak najszybciej skończyć tą budę; b) założyć własny,. super-interes ( dochodowy!!!); c) zdać sumy, żeby rodzice nie urwali nam głowy; d) całe życie świetnie się bawić.
Kochamy robić żarty! A to nasz pamiętnik, w którym zapisujemy najfajniejsze psikusy, które udało nam się zrobić w tej starej, zatęchłej „szkole”.


George?

Co?

Przestań mi szeleścić papierkami nad uchem, bo nie mogę się skupić. To mój debiut literacki!

Nie ględź tyle, Fred. To NASZ debiut!

Tylko że ty wcinasz gumojadki, wtedy, kiedy ja się wysilam!

Och, przymknij się! Idę spać.

A ponieważ bez naszej drugiej połowy, tym bardziej nie umiemy się skupić, więc obaj idziemy spać.

DZIEŃ PIERWSZY

George?

No?

Co mamy dzisiaj za lekcje?

A co mnie to obchodzi, Fred?

Pytam się, bo tak se pomyślałem, ze fajnie byłoby zrobić coś NAPRAWDĘ bombowego.

Zaczynasz mówić jak człowiek!

No to co? Może jakiś arcy- niebezpieczny żarcik?

Jak survival to tylko u…

McGonagall!!!!

W drodze na śniadanko natykamy się na Ronusia i resztę.

- Hej, co macie takie ponure miny?- zapytaliśmy

- A wy co tacy weseli?- małolaty jak zwykle nie kumają, że szykuje się WIELKA BOMBA.

- Nie twoja sprawa, smarkacz. Zmykaj na lekcje, bo ci pomożemy! He He…

- Jeśli znów coś szykujecie….-zaczęła Wielmożna Hermiona z Wielce Poważną Miną

- To co, kotku?

- Uuuuch…..

- Na razie!- rzucił Harry uśmiechając się pod nosem.

Szliśmy powoli do Wielkiej Sali. Na stołach zostało jeszcze trochę jedzenia, chociaż było już jakiś czas po śniadaniu. Podeszliśmy i rzuciliśmy się na pieczeń dyniową, kiedy ujrzeliśmy Angelinę, Alicję i Katie na drugim końcu stołu. Gwizdnęliśmy, a one odwróciły głowy.

- Wy nie na lekcjach? – rzuciliśmy w ich stronę

- To chyba my powinnyśmy WAS o to zapytać!- odpowiedziała kąśliwie Angie

- Co? Słyszałeś George? To jeszcze się nie przyzwyczaiłyście?

- Ach, tak zapomniałam, że WAS nigdy NIE MA na pierwszych lekcjach!

- Ale WY jesteście! Więc dlaczego teraz z nami ćwierkacie?

- Gdybyście WCZORAJ byli na lekcji to wiedzielibyście, że Flitwick odwołał dzisiejsze zajęcia i zrobi dodatkowe w SOBOTĘ!!!!!!!

- O nie… Sorry, to nam nie pasi. Mamy inne zajęcia.

- JASNE!!!! Chciałabym Wam tylko przypomnieć, że dziś jest powtórka z astronomii, przed SUM-ami!!!!- Angelina była naprawdę wściekła. Kochamy ją wkurzać!

- Też nam raczej nie pasuje. Szykujemy coś EXTRA!!!

- Jesteście wstrętni!

-He, he….

I poszły sobie.

Lekcja transmutacji. A właściwie jeszcze przed lekcją.

- Hej, Fred!

- Cześć Lee!

- Co masz w kieszeniach?

- Zobaczysz na lekcji.

- Nieeee…. Chyba nie chcesz….

- Tak…

- U McGonagall?!!!

- No.

- O Jeruś!

- Co jest, Lee?!

-To będzie prawdziwa…

- WIELKA BOMBA, masz rację Lee, przyjacielu!

- Do klasy!

- Dzień dobry, profesor McGonagall…

- Dziś przerabiamy znów zaklęcie powodujące znikanie. Będziemy przerabiać na kanarkach…

Pochyliliśmy się nad pergaminem, notując polecenia i czekając na odpowiedni moment. Wreszcie McGonagall, jak na każdej lekcji odwróciła się plecami i zaczęła sprawdzać jakieś notatki, polegając na swoim, bądź co bądź, znakomitym słuchu. Cicho odsunęliśmy krzesła i wyjęliśmy z kieszeni małe baloniki. Wetknęliśmy w nie rurki ze sklepu Zonka i czekaliśmy. Po 5 minutach wszystkie były nadmuchane i z wielkich baniek szczerzył się do nas w grymasie: Snape, Draco Malfoy, Crabe, Goyle i jeszcze parę naszych „potencjalnych” wrogów.

Puściliśmy pierwszy balon. Ten ze Snape’m. Gdy tylko znalazł się w powietrzu, zaczął skrzekliwie wyć:

Ja jestem super- Snape…
Eliksiry dla was warzę
I skrycie sobie marzę,
Bym was wywalono na pysk.
Nie cierpię waszych buziek
O wymioty przyprawiają mnie
I bardzo wściekam się,
Gdy coś się wam dziś uda…

Wszyscy osłupieli, a korzystając z tego, ze McGonagall, gdy była wściekła, reagowała w spowolnionym tempie, szybko wypuściliśmy resztę balonów. Jeszcze teraz gwiżdżą nam w uszach te wyjce:

Ja jestem super- Draco.
Moją siłą jest mój tato.
Idiotą jestem tępym,
Przez Dobry Los Ominiętym

Ja jestem super-Crabe
I tyłek mam jak schab.
Minę mam jak dureń
I pachnę jak stary truteń

Goyle jestem superzasty
Tyłek mam pierzasty
Jedzonko kocham chrupać… i durnie się wygłupiać

- Weasleyowie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! –ryknęło

- Tak pani profesor? – odpowiedzieliśmy, ale przez hałas spowodowany naszymi balonami chyba nas nie usłyszała

-Tuos!!!!- krzyknęła, celując różdżką w balony. Natychmiast popękały

- To. Było. Odra. Żające. Zasługujecie. Na. Poważną. Karę!!! Do. Dyrektora!!!- wycedziła.

Jeszcze nie widzieliśmy, żeby była tak wściekła.

Pchała nas przed sobą i była rozeźlona…………

- Pukówki Kremówki! –ryknęła do kamiennego posągu.

No i staliśmy pod drzwiami dyrektora.

- Dzień dobry, Minerwo. Kogo my tu mamy? Weasleyowie? Dziękuję, Minerwo możesz odejść. Sam porozmawiam z panami. – powiedział, gdy tylko otworzyły się.

- Soku?

- Eeee, że co proszę? –zapytaliśmy

- Pytałem, czy chcecie soku?- powtórzył

-Echrmm. Nie.

-Ładne balony. Podobał mi się szczególnie ten z profesorem Snape’m. Szkoda, że profesor McGonagall je przebiła. Gdzie można takie dostać?- on nas codziennie zaskakuje!!!

- Eeee…

- Panie Weasley, czy nie zna pan innych samogłosek, jak tylko E?

- Eeee…

-Ma pan poważne braki w dziedzinie języka! No. Możecie już iść.

-Eeee???!!!

- Panie Weasley!!!

Pośpiesznie zerwaliśmy się do wyjścia. Bardzo zdziwieni…Ale tuż przed drzwiami…

- Ach, zapomniałbym! Przez dwa tygodnie codziennie po kolacji szlaban u pana Filcha. Miłego dnia!

-Yyyy……..-jękneliśmy

- Tak lepiej, panie Weasley!

DZIEŃ DRUGI

Przerąbane, co Fred?

I to jak. Cztery godziny dziennie na klęczkach, smarując oliwą spróchniałe dechy z tej budy!

Jezu! To nam się nie udało.

Nie, czemu? Tylko nie pomyśleliśmy…

Też fakt.

George?

Co?

Która godzina?

Matko jedyna!!!

- Włazić szybciej. Szumowiny. Spóźniają się na własny szlaban. Jakby to ode mnie zależało już byście wisieli pod sufitem, tymi czerwonymi główkami w dół… He…

Posłaliśmy durniowi mordercze spojrzenie.

- No już! Wiecie co macie robić!

Podszedł do biurka, usiadł i położył śmierdzące giry na blacie.

W tej starej klasie do transmutacji cuchnęło próchnem i specyfikami, którymi Irytek uraczył ściany i parę obrazów, z których czarodzieje się wynieśli. Tylko w jednym chrapał zawzięcie stary, brudny czarodziej w obskurnej szacie.

- Oj, tak, tak… To były czasy… - mruczał Filch, wędrując za naszym spojrzeniem na wypłowiały obraz czarodzieja.

- On mógł robić z uczniami co chciał… Tak, tak… Pochodził z porządnej rodziny, więc mu machnęli portret… Za zasługi dla szkoły. Ilu uczniów miało połamane paluszki po wizycie w jego komórce…

- George?

- Nie gadać, psia krew! Szorujcie, szorujcie!!! Ma być tu błysk! Kiedy przyjedzie komisja…

- Jak komisja?- wyrwało nam się niechcący. Myśleliśmy, że po nas, ale Filch tylko rozsiadł się wygodniej i uśmiech rozjaśnił mu krzywą twarz. Ryjozniszcz…

- Jaka komisja? He… Z Ministerstwa, darmozjady! Zobaczy, że zamek jest utrzymany we wspaniałym stanie. I co?! No, zgadnijcie, rude durnie! Odznaczą mnie! Będę miał przywileje! Dostanę porządny apartament i władzę. Ha! Może nawet zezwolą na małe tortury!!!

Gdy nie widzieliśmy go w tak dobrym nastroju. Zerwał się z biurka i zaczął szybko kuśtykać w naszą stronę. Odsunęliśmy się pod szafę, a oliwa pociekła nam na ubrania. Ale Filch przystanął, zbliży.l do nas swój ryj i zaśmiał się. Poczuliśmy z jego gęby odór siekanej cebuli i śledzia. „Sprzątać to!” – wyszeptał i wrócił do biurka.

Od teraz, naszym jedynym celem było niedopuszczenie, żeby komisja wydała przychylny wyrok dla Filcha.

DZIEŃ TRZECI

Opowiedzieliśmy o wszystkim Lee. Zgodził się z nami, że trzeba rozpętać małe piekiełko… Nie wiedząc, kiedy komisyjka ma przybyć do zamku, postanowiliśmy zacząć już teraz. Na początek trochę niuchaczy…

- Zabiję! Kłaki powyrywam! Moje piękne biuro!

Uczniowie przystawali zaciekawieni przed otwartymi drzwiami gabinetu, gdzie miotał się Filch, próbując złapać hasające stworzonka.

- Mam cię! – złapał najmniejszego.

- Ale one są takie słodkie… - zapiała gruba drugoklasistka, a jej koleżanki ochoczo przytaknęły.

- Zamknąć się!!! Jak znajdę tego bęcwała, co mi je podrzucił, to Dumbledore nic nie pomoże!

- Na lekcje! Rozejść się! – zawołała McGonagall

Fred, teraz mamy transmutację?

No.

O cholercia!



-Wood?!

- Taaa?

- Czy ty masz coś pod tą strzechą, oprócz quidditch’a?!

- O co wam chodzi?

- Ty, Fred! Miota nami po całym boisku przez 5 godzin w chłód i deszcz i się pyta jeszcze o co chodzi!

- Przestańcie. Jakbyście się przyłożyli, to miotałbym tylko 3!

- Aaaale śmieszne, Wood!

- Oliver?

- Co Kathy?

- Dobrze robię przewrót Hamiltona?

- Dobrze Kathy. A wracając do sprawy- jak mogliście podpaść McGonagall! Szlaban u Filcha i to wtedy kiedy mamy treningi.

Wiecie jak musiałem się kajać przed Sinistrą, żeby chodzić na astronomię z Krukonami?!

Musiałem SPECJALNIE DLA WAS przekładać trening, na tą godzinę!

- No wiesz, Wood… Astronomia z Krukonami chyba nie przyprawia cię o boleści, co? Szczególnie, że Anita Speckdruck też wybrała tą gruuupę… - zapialiśmy zadowoleni i patrzyliśmy jak Oliver się gotuje, a stojąca obok Kathy zrobiła się czerwona.

- Dobra. Drużyna!!!!- zwołał latających swobodnie: Angelinę, Alicję i Harry’ego.- 100 podań, a potem ćwiczymy zwód!

Wredota jedna!

DZIEŃ CZWARTY

Fred?

Hmm?

Jak myślisz- wystarczy tego zielonego bagna na czwartym piętrze?

Tak, ale coś mi się wydaje, że za mało śmierdzących lepków na drugim. Pokaż plan.

Dzisiaj jeszcze załatwmy wodniaczki i plujące kulki w klasie Craven’a.

Poczekaj, coś nie gra. Na planie, patrz- tutaj, zaznaczyliśmy gąbkę- lejkę w łazience prefektów, a przecież wrzuciłeś ją do schowka Filch’a…

- Freed? George? – matko jedyna, ta to umie podejść niezauważenie.

- Co tam macie?

- Nic, Angelinko Wielka Pani Prefekt! – zasłoniliśmy plan całym ciałem/ami

- Filch się wściekł po tych niuchaczach! Wysłuchałam całej wiązanki przekleństw na Gryfonów. Jeszcze jeden taki numer, a…

- Co. Tu. Się. Dzieje?! – zawołał prefekt Archibald Nervous, znaczy Nervoue.. (przeklęty żabojad), słysząc wrzask Angeliny. Ten jak się zacznie miotać…

- Czy. To. Wy. Te . Niuchacze???!!!! Na Ministra Magii, jak możecie, wy parszywe… Tak się STARAM, żeby podnieść Gryfonów w oczach nauczycieli, a wy… co za! Jeśli jeszcze raz coś… Wyskubie te rude piórka!!!

- Arch…

- McGonagall… Jeden szlaban wam jak widać nie wystarcza!

-Arch!!! Nie jesteś przypadkiem, trochę…

- Wredne, paskudne, leniwe…

- PRZEWRAŻLIWIONY!!!

- RAM ŻEBY DODAĆ GRYFONOM PUNKTY, A I TAK WSZYSTKO…

-ANGELINA!!!- teraz my ryknęliśmy, dalej leżąc plackiem na planie.- ZABIERZ. GO. STĄD. BO. SIĘ. BIEDAK. PRZE-MĘCZY!!!

- Hej, o co chodzi znowu Prefekcikowi?

- JA mam nadzieję, że nic nie przeskrobaliście- ZNOWU. – nasza Wielka Trójka. Z oddali słychać jeszcze wrzaski Arch’a ciągniętego przez Angelinę do sypialni chłopców.

- Nieee… Skądże… Nervuus’a rozbolała główka z tego uczenia się i coś mu się pomieszaaało…- odpowiedzieliśmy

- Wiecie, co? Czasem mi się wydaję, że on jest gorszy niż Percy, a to już jest osiągnięcie totalne!!!- mamrotał Żonuś, łypiąc za Angeliną wzrokiem.

- No, wiecie. Nie ma problemów z nauką. Podobno wszystkie testy końcowo- roczne w tamtym semestrze zdał na maksymalną ilość punktów.- odezwała się Hermina. My ją kiedyś zadźgamy!

- Phy.. Może ma kompleksy, facet. Nie widziałam, żeby jakoś Tamara Klane zwróciła na niego szczególną uwagę…- zaśmiał się Harry.

- Też prawda…

- Co tam macie?- węszą jak najęci.

- NIC!

- Czy to NIC ma coś wspólnego z waszym szlabanem?

Ale oni są nie w temacie… Natręty Bezmózgowe!

DZIEŃ PIĄTY

Coś długo nie pisaliśmy, co Fred? Czas coś skrobnąć, bo się obrażą…

A niby kto?

No ci co będą czytać nasz pamiętnik.

Niby w jakich okolicznościach?

No znajdą go za jakieś 200 lat… To będzie fenomen.

Tiaaaa… Jasne, stary.

Ale możebyśmy napisali o tym DLACZEGO tak długo nic o nas nie wiedzieli???

Niby kto?

No ci co…

Dobra, dobra kapuję…Nie musisz mnie uświadamiać, bracie… O matko, co za tyyyp…

Co tam gadasz pod nosem?

Jaaa? Niu, ja niiiiic… To może przejdźmy do konkretów…

Tak. To zaczęło się właściwie już w wakacje.

No… Jechaliśmy z ojcem na Pokątną. Miał coś do załatwienia dla Ministerstwa i nas zabrał, bo z nudów zaczęliśmy się znęcać nad naszym kotem domowym- Niuśkiem (cholera, kto mu takie imię wymyślił???!!!)

(Pewnie Ginny, jak była mała,…).

(Też fakt). No i jechaliśmy Błędnym Rycerzem. Siedzimy (a właściwie wijemy się na podłodze i ścianach) i podchodzi do nas Stan Shunpike. I zaczyna gadkę:

- Słuchajcie chłopcy… Pożyczcie mi parę drobnych… Zupełnie spłukany jestem, no. Żyć jak nie ma, a płacą dopiero za tydzień… No pożyczcie trochę sykli…

Jak usłyszeliśmy sykli to się z chęcią zgodziliśmy, bo ze Stanem zawsze fajnie się gada, ale jak wyjęliśmy sakiewki (dziś dostaliśmy kieszonkowe) to Stan wypalił:

-Och dzięki, no to dajcie 50 galeonów…

- Że CO???- wrzasnęliśmy, ale nasz okrzyk protestu zanikł chyba w pisku opon Rycerza i znowu polecieliśmy na szybę.

- Kurka magiczna, sacre Merlin, niech to Snape… - mruczeliśmy masując obolałe piegi.

- No , to dawajcie… Zaraz wasz przystanek. Oddam przed 1 września….

- Stan, CZYŚ TY ODURNIAŁ???!!! Nie mamy tyle! Ojciec nam daje 5 galeonów na miesiąc… Razem dziesięć. Za co mamy robić raban w Hogwarcie???!!!

Stan spochmurniał. Zmarszczył czoło i wyglądało jakby się zastanawiał. Długo to trwało (nawet jak na Stana). W międzyczasie osiem razy wlecieliśmy na przednie szyby i krzesła.

- No dobra. Dajcie to dziesięć. Jak mi Gerte dołoży to może…

- Stan?

- Chmm?

- Głupi jesteś?!!! To nasza CAŁA kasa!

- Przystanek „Dziurawy Kocioł”- zaskrzeczał breloczek

- No to dzięki, chłopcy!- zaśpiewał Stan i chwycił za nasze wyciągnięte sakiewki. Z góry zszedł ojciec, no i co do jasnego skrzyposzczepu mieliśmy robić???

Zaczął się rok szkolny, a my byliśmy: bez humoru, bez kasy, bez honoru i bez pięknych skórzanych sakiewek. Wysłaliśmy Stanowi chyba z osiemnaście sów, ale burak nie odpowiedział. Wreszcie dwa tygodnie temu dostaliśmy taką sowę:

Cześć hłopaki !

jak hcecie otsyskać swoja kase pszyjccie w niedziele do świńskiego lba w hogsmid . będę z pieniendzmi.

Stan shunpike

Dobra, no i przyszła niedziela. Poszliśmy z Lee do „Świńskiego Łba” - najgorszej knajpy w całej Anglii. Lee był naturalnie we wszystko wtajemniczony. Włazimy i widzimy: Stana w towarzystwie podejrzanie wyglądających, brudnych typków. No nic, kasa najważniejsza.

- Helooo… - rzucamy

- Cze.

- Masz kasę?Dawaj.

- Spokojnie, jeszcze nie dzisiaj.

- Że CO?

- No, nie mam kasy, ale mam propozycję…

- Tfu! Idź ty z tymi swoimi propozycjami!

- O jejuńciu, wy to zaraz…

- Ty bździągwo prowansalska!!!- mało się na niego nie rzuciliśmy.

- Hej! Spokój! Wynocha stąd maluchy!- zaczął się drzeć barman. Paru osiłków chwyciło nas za kołnierze i …siuuuuu

Leżeliśmy w błocie….

Jeszcze se odbijemy Stanie Shunpike, ty durniu ostrocuchnący!








Autorka: Natalie Fortmen

Opublikowane: 2005-10-23 (3530 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

udzielam prywatnych pożyczek
Udzielam prywatnych pożyczek bez przedpłat osobom...

Oszczędzanie pieniędzy na IKE
Czy ktoś z Was oszczędza swoje pieniądze na indyw...

Trzeci filar emerytalny - opinie
Co sądzicie na temat trzeciego filaru emerytalneg...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 60 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.24 sekund
Page created in 0.246331 Seconds