STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Niektórzy z was wykazują, co prawda, cechy skretynienia, ale mam wciąż nadzieję, że wszyscy zasłużą przynajmniej na dostateczny, jeśli nie chcą zasłużyć na mój...gniew." - Severus Snape

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » The Princess of Dark


The Princess of Dark

*** ***

Wielki był tłok w szpitalu św. Munga. Na oddziale leżały trzy młode kobiety wśród nich Amelia Vogbotom.Właśnie czytała spis imion, kiedy wszedł jej mąż – Thomas co sądzisz o imieniu Nicole ?! – spytała się nie odrywając wzroku od książeczki – A skąd taka pewność że to będzie dziewczynka ? –zapytał stanowczo jej małżonek –Rzeczywiście ! Zapomniałam przejrzeć imiona męskie ! Przez ten czas kobiety obok dyskutowały na temat nowości w piśmie ,,Czarownica ‘’ Do sali wszedł młody Riddle –Witaj stary – rzucił do kumpla podając mu rękę kiedy on czytał Proroka Dziennego –Co słychać Amelio ? –powiedział uśmiechając się uprzejmie –Nic nadzwyczajnego burknęła


Rozdział I: Nieoczekiwane Urodziny

Wielki był tłok w szpitalu św. Munga. Na oddziale leżały trzy młode kobiety wśród nich Amelia Vogbotom.Właśnie czytała spis imion, kiedy wszedł jej mąż – Thomas co sądzisz o imieniu Nicole ?! – spytała się nie odrywając wzroku od książeczki – A skąd taka pewność że to będzie dziewczynka ? –zapytał stanowczo jej małżonek –Rzeczywiście ! Zapomniałam przejrzeć imiona męskie ! Przez ten czas kobiety obok dyskutowały na temat nowości w piśmie ,,Czarownica ‘’ Do sali wszedł młody Riddle –Witaj stary – rzucił do kumpla podając mu rękę kiedy on czytał Proroka Dziennego –Co słychać Amelio ? –powiedział uśmiechając się uprzejmie –Nic nadzwyczajnego burknęła

Drzwi otworzyły się a do środka weszła czarownica z małym dzieckiem na rękach .Po kolei pokazywała swoje dzieciątko swoim sąsiadkom .Amelia od niechcenia spojrzała się na niemowlaka owiniętego różowym kocykiem .Szczerze mówiąc strasznie zazdrościła tej kobiecie. Pomijając ten kocyk .Do grupki doszedł lekarz –Jak samopoczucie ? Niestety towarzystwo musi się rozejść pani musi mieć trochę odpoczynku nieprawdaż ?! Mężczyźni podnieśli się z krzeseł – Będziemy w Dziurawym Kotle .Przyjdę wieczorem dobrze ? – Będę czekać …To co zgadzasz się na tą Nicole ?! Niestety nie usłyszała odpowiedzi bo drzwi już się zamknęły na dobre.

,,Dlaczego tak mi każesz czekać na siebie Nicole ?! Kolejny dzień bez zmian a mógłby być pięknym …’’Już od tygodnia oczekiwała na przyjcie na świat swojego dziecka .Wzięła do ręki kalendarzyk zakreślając 17 luty czerwonym atramentem .

Z wielkim bólem obudziła się dziesięć minut przed północą.Do sali zabiegowej wbiegły pielęgniarki.Przytomność pani Vogbotom odzyskała dopiero o piątej rano –Obudziła się pani a już miałam wrażenie że całkowicie pani prześpi widok córeczki –Córeczki –powtórzyła Amelia – A no tak –uśmiechnęła się czarodziejka – Tak to jest .Chciała mieć pani syna ?!-Nie wcale nie.Mogę ją zobaczyć ?! Pielęgniarka machnęła różdżką i wyszła .Przyniosła niemowlę owinięte zielonym kocykiem –Śliczna jest -westchnęła podając dziecko matce. Kobieta wzięła na ręce dziewczynkę –Spij –powiedziała łagodnie patrząc na zamknięte powieki .Połozyła ją do łożeczka które wieczorem przyniósł jej mąż .Zmęczona wzięła gazetę do ręki i usiadła ba fotelu. Pierwsza strona przedstawiała gromadę zakapturzonych ludzi .Pod spodem były wymienione nazwiska a obok nich fotografie czarnoksiężników i wiedźm .Czarnowłosa kobieta o błyszczących włosach uśmiechała się szyderczo a pod jej fotografia pisało ,,Bellatriks Lastrange – Skazana za liczne mordy i tortury zadane czarodziejom. Wychowana przez rodzinę Black .W wieku 20 lat zainteresowała się wyższymi sferami czarnej magii’ ,, Rochelle Riddle –lat 21, postać mająca ok. 165 wzrostu , stosunkowo niska, o smukłej posturze. Oczy ma nierealnie czarne, gdy się złości roba sie przekrwione. Włosy ciemnofioletowe - to wynik eksperymentowania z eliksirami .Najczęsciej można ją spoktać ubrana w czarna tunikę, z założonym kapturem. Nigdy nie założy tiary- uważa to za dziecinne. Zamknieto ja w Azkabanie w wieku 18 lat. Wymordowała na odchodne z Hogwaru 3 szlamy, a następnie uciekła i zabiła z zimną krwią swą mugolska część rodziny. Uciekła pół roku temu - do tej pory poszukiwana przez Ministerstwo. Uważa się ją za niezrównoważoną psychicznie - dementorzy nie mieli na nią najmniejszego wpływu. Uciekla 13 w piątek o 1 w nocy, przepiłowując pilnikiem kraty’’- To straszne westchnęła Amelia przewracając kartkę -,,Fiodor Stendhal-postać mająca ok.185 , wysoki i dobrze zbudowany (umięśniony cholernie )mężczyzna . Oczy: zimne , czasem (głownie w nocy ) przybierają barwę zielonkawą .Włosy do ramion , zawsze ułożone , czarne .Uwielbia chodzić w tunikach ciemnozielonych-pozostało mu we krwi z czasów Hogwartu , gdy należał do domu Slytherin .Uwielbia wszelkiego rodzaju nakrycia głowy. Jest lekko próżny , lecz gdy trzeba pomocny. Jego ulubione zajęcie ?Mordowanie mugoli i szlam , oraz podkładanie łajnobomb . Za swe przestępstwa (zabicie ponad 100 osób , w tym 3 osoby z rodziny Ministra Magii , 8 z deparlamentu tajemnic , reszta przypadkowi ludzie ).Obecnie ma 23 lata ,w Azkabanie zamknięty został trzy lata temu .Uciekł po ucieczce Rochelle i kilku innych po niej ,stwierdziwszy , że jeśli baba potrafi to on też .Okoliczności jego ucieczki nie są znane .Nie zostawił po sobie żadnych śladów ‘’ –To niemożliwe –krzyknęła w duchu Amelia - ,,Thomas Vogbotom –wysoki mężczyzna o czarnych połyskujących oczach i czarnych włosach . Ma około 180 cm wzrostu . Zwykle ubiera się w czarne tuniki z kapturem który opada mu na twarz . Ma ironiczne poczucie humoru i kpiący uśmieszek .Praprawnuk Jochatana Vogbotoma (tego czarnoksiężnika ) .Wysłany do Azbabanu za zabicie 15 aurorów , 4 poprzednich Ministrów Magii , około 50 przypadkowych osób –czarodziejów , 27 szlam i 13 mugoli .W wieku 16 lat przeniesiony z Durmstrangu do Hogwartu za zabicie 14 letniego Reainera Staffa .Niestety Ministerstwo nie umie go przetrzymać dłuzej niż miesiąc tak więc po raz kolejny zwiał z innymi zwolennikami Sami-Wiecie-Kogo ‘’Kobieta rzuciła gazetę o ziemię –Jak mógł mnie tak oszukać- pomyslała- Nicole my jakoś go zmienimy …damy radę –szeptała cicho do śpiącej dziewczynki .Dziewczynka się pomału budziła .Uszczęśliwiona matka wzięła ja na ręce .Z jej buzi wydobył się przerażający krzyk .Amelia wstrząśnięta zostawiła maleństwo w nowym łóżeczku po czym wzięła torebkę i wyszła –A dziecko ?! –przypomniała jej pielęgniarka –Mąż ją odbierze .Spieszy mi się..- wymamrotała po cichu.

Tego samego dnia do szpitala wszedł Thomas i jego przyjaciel .Zprogu powitała go czarownica z niebieską peleryną –Doczekał się pan –mruknęła –Pańska córka śpi w swoim łożeczku.Na te słowa uradowany ojciec pobiegł do sali –Amelia ?! Amelia ..-Pańska narzeczona wyszła rano –Wyszła ?! – spytał niepewnie –Tak. Odbiera pan te dziecko czy nie ?! –spytała się gburowata kobieta .Thomas podszedł do łożeczka i pochylił się i zobaczył małą śpiącą dziewczynkę ubraną w krwistoczerwone ubranko zrobione z najlepszego rodzaju aksamitu. Dziewczynka odwróciła główkę spojrzała się na niego czerwonymi oczkami po czym mrugnęła a jej oczy stały się szare Na usteczkach pojawił się uśmiech –Bierze pan – krzyknęła –Ależ oczywiście –odrzekł i sięgnął po maleństwo – Imię i Nazwisko –kontynuowała kobieta .Thomas spojrzał się na przyjaciela a później na maluszka na jego rekach – Hadney. Hadney Vogbotom –odrzekł chłodno – Czas najwyższy wracać do domu .

[--pagebreak--]

Rozdział II: Niezręczna sytuacja

Thomas stanął przed bramą domu –Widzisz maleńka –mówił pieszczotliwie –Tutaj będziesz mieszkać .Pogłaskał dziewczynkę po głowce – Będzie dobrze skarbeńku .Damy sobie radę –Thomas…opanuj się z tymi czułościami

Weszli na hol gdzie stanęły skrzaty aby przyjrzeć się istotce –Jazda do roboty ! –krzyknął Vogbotom – Ale już ! Wszedł na długie schody , które prowadziły do szerokiego korytarza .Po obu stronach było pięć drzwi i powywieszane obrazy członków rodziny .Na samym końcu był wielki obraz .Mężczyzna z obrazu uśmiechał się ironicznie .Ubrany w krwistoczerwoną tunikę wyróżniał się spośród innych . Miał bladą twarz , zapadnięte zielone oczy , wąskie usta , długie czarne włosy które opadały mu na twarz .Czarnoksiężnik wszedł do pierwszych drzwi po lewej stronie .Pokój był duży , pomalowany na zielono ,. W oknach wisiały blado zielone firanki .Wnętrze pokoju zdobiła wielka skrzynia , wielkie ozdobne łóżeczko dziecięce kó™re stało na środku pokoju a obok była ustawiona pozłacana kołyska .Po prawej stronie stała sobie komoda ,która zapełniła się śpioszkami malej czarodziejki .Thomas patrzył na to z wyraźnym zadowoleniem .Ułożył małą do łożeczka .Jednak mała była na tyle wyspana że nie miała ochoty zasnąć ponownie .Patrzyła swoimi szarymi oczkami –Przydałby się skrzat do opieki –powiedział szeptem Riddle by nie rozbudzać zanadto dziewczynki –Racja –mruknął Vogbotom –Maglin –zawołał .U progu drzwi stanęła skrzatka – Tak panie ?!-Zaopiekujesz się dzieckiem póki nie będzie samodzielne.-Tak , panie

W sali gościnnej tymczasem toczyły się dyskusje .Zaczął padać deszcz.. Krople uderzał w okna .Do sali wszedł skrzat – Do waż mości przyszli goście –mówił ponuro – Przyjąć ich ?! – Przyprowadzić ich .Skrzat obrócił się i zobaczył za sobą czarodziei –Już są .Czarnowłosa kobieta odsłoniła sobie ręką pasemko –Mam nadzieje że przyszliśmy w porę .Obok niej stał wysoki mężczyzna o bladej cerze i krótkich rozczochranych włosach (czarnych ) , który miał na sobie czarną tunikę z herbem a pod nim napis VOGBOTOM – Ależ nie matko , to co oczekiwano jest w komnacie która sama wybrałaś .Blady Mężczyzna odwrócił się patrząc surowo na skrzata –Prowadź-rzekł ostro –Pozwól że sam was tam zaprowadzę .Tom poczekaj . Zaraz wracam .-Tom idzie z nami synu ! Nie po to staram się o prawo and jego opieką aby nie mógł mi towarzyszyć, kiedy przywitam swojego dziedzica.-Dziedziczkę – poprawił ją Tom – Co ? –pisnęła Katrin – Że co ? Dziew….- Tak Katrin .To Dziewczynka –ciągnął rzeczowo-Ale..! Zaraz !Eric ! Jochatan obiecal nam dziedzica ! Tak być nie może ! Gdzie Amelia –krzyczała Katrin –Uciekła matko –Teraz ?! Pozostawiła mnie w takiej sytuacji ?! Jak ona śmie !!! To skandal –Uspokój się kochanie –powiedział blady czarownik – Jochatan na pewno by nas nie okłamał …Trochę zaufania-Tak Eric .Masz rację .Katrin otworzyła pomału drzwi –Skrzat –wymratowała niechętnie .Podeszła do kołyski .Zobaczyła to samo co Amelia –Eric ! Chodź tutaj ! Blady mężczyzna podszedł a ba hego ustach pojawił się diabelski usmieszek.-A nie mówiłem ? –burknął –Jochatan dał nam coś więcej niż zaplanowaliśmy – O wiele więcej Eric –rzekła chłodno czarownica .Tom Riddle stanął za Katrin – Co to takiego ? –zapytał – Nie wiem Tom , ale to odczuwam .To coś co brakowało Jochatanowi do pełnej mocy ..

[--pagebreak--]

Rozdział III: Dziedzic Vogbotomów

Pięć lat później Hadney zdarzyła się bardzo zmienić.Dwa czarne warkocze podskakiwały wraz z ich właścicielką. Oczy nadal pozostały szare, lecz nikt z rodziny nie miał pojęcia, dlaczego początkowo były czerwone.Coraz częściej odwiedzała ją babcia, która była od jej narodzin w strasznej rozpaczy, iż sądziła, że Jochatan (praprapradziadek Hadney)ją bezkarnie oszukał. Katrin miała nadzieję, że Thomas znajdzie nową małżonkę i doczekają się ów tego dziedzica, który był przepowiedziany przez Jochatana . Plany jej syna jednak były inne gdyż chciał mieć na wychowaniu tylko Hadney która była jego jedyną radością życia . Zszokowana Katrin musieła iść na ustępstwo . Katrin i Eric pięćdziesiąt lat temu zostali posiadaczami tajemniczej przepowiedni, którą podarowała im Rebeka ( matka Erica).Przepowiednia zawierała ostatnie słowa czarnoksiężnika.Mówił on o nieznanej sile, który ma być w posiadaniu ostatniego dziedzica Vogbotomów.Cała rodzina nie mogła się pogodzić z słowem,,ostatnim’’ Rebeka była pewna, że powiedział to przez pomyłkę, lecz wiedziała, że jej teść jak dotąd nigdy nie był omylny.Na ten temat były różne przypuszczenia. Hadney o tym nic nie wiedziała.Ją interesowało tylko zabawianie się magicznymi zwierzątkami. Odkąd zamieszkała w pałacu, ten dom nie zaznał spokoju. Od rana można było ją zobaczyć z wielką maskotką węża, na którym siedziała ( wąż się poruszał).Małe szczerbate dzieciątko uśmiechało się za każdym razem, kiedy zobaczyła zakapturzoną postać Riddleya.Nawet sam Czarny Pan zaraził się obsesja nad jej rozpieszczaniem. Karin jednak nie dawała za wygraną narzekając na wnuczkę.

Popołudniu dziewczynka zeszła na dół do Sali gościnnej.Zauważyła tam dwie różdżki.Dziecko jak dziecko lubi dotknąć to, co jest zwykle zakazane.Podeszła do stolika i wzięła jedno z nich. Do Sali wszedł jej opiekun –Hadneś zostaw to! –Krzyknął.Mała nieposłuszna Hadney olała sobie polecenie ojca –Avis –burknęła .Z końca różdżki wyfrunęły niebieskie ptaszki a całą Sale oświetliło .Oczy dziewczynki tak jak pięć lat temu zmieniły kolor na …czerwony .Blady mężczyzna w czarnej tunice stanął w drzwiach patrząc na ciekawe zjawisko – Tak żeś myślałem .Podbiegł do oszołomionej dziewuszki – Wszystko wporządku słoneczko ?! –Chyba tak – mruknęła – Przepraszam ja wiem że nie powinnam – Nie musisz misiaczku przepraszać ..Chcesz pojechać ze mną na Pokątną ?! Na buzi dziewczynki pojawił się uśmieszek –Naprawdę Mogę ?! –Maglin naszykuj ją -powiedział odwracając się na przerażoną skrzatkę która dopiero ci się pojawiła w komnacie .

[--pagebreak--]

Rozdział IV: Ulica Pokątna i niezwykłe zachowanie mieszkańców

Maglin wzięła za rękę dziewczynkę – Zostaw ją ! Sam sobie dam radę .Maglin oburzona wyszła z komnaty. Eric podniósł Hadney i zaniósł ja na sofę . Dziewczynka oparła się wygodnie na sofie i wzrokiem pożerała dziadka który nie był zdecydowany w co nią ubrać ( krwistoczerwona szata czy czarna ? ) Jednak przywiązanie do Hogwartu i barw szkolnych wpłynęły na jeszcze inna barwę szaty –zieleń . Czarnoksiężnik zawołał skrzatki aby przyniosły mu szaty i powoli zaczął ubierać dziewczynkę .Hadney z niecierpliwością wymachiwała nogami co przeszkadzało dziadkowi .Mimo to Eric miał cierpliwość do dzieci ( To jest dziedziczne w rodzinie no ale za to maja bardzo ciekawe CV ) więc nie stracił opanowania . Dziewczynka zeszła z sofy aby na swoją zieloną tunikę założyć czarny płaszczyk . Jedyny udział Maglin był przy włosach .Musiała poprawić jej fryzurę (gdyby Hadney była spokojniejsza nie musiałaby trzy razy dziennie poprawiać fryzury czy nawet częściej ) Blady mężczyzna wziął za rękę wnuczkę – Kiedy rzucę proszek na ziemie powiesz wyraźnie Ulica Pokątna dobrze ?! Hadney kiwnęła głową ściskając mocniej rękaw opiekuna .Mężczyzna wziął proszek z kryształu który podała mu małżonka –Pamiętasz co masz powiedzieć ? –Tak –powiedziała cichutko .Spojrzał się na nią rzucając proszek o ziemie a kiedy znalazł się w płomieniach rzekł –Ulica Pokątna po czym to sama odparła dziewczynka tyle że altem . Pod koniec straciła równowagę przewracając się na powiechrznie podłogi kominka –Ubrudziłaś się ? –spytał niepewnie opiekun .Hadney wstała –Nie –mruknęła –Chyba nie .. Wyszli z budynku na ulice Śmiertelnego Nokturna .Tajemnicze czarownice patrzyły bystro na przestraszoną dziewczynkę .Wskazywały sobie ja palcem jako towar na wystawie szepcząc sobie do ucha. Jej towarzysz patrzał na to wszystko z powaga nie zwracając uwagi na nietypowe zachowanie mieszkanek .W głębi duszy Had nie zamierzała tu nigdy więcej wracać .O nie ! . Chyba że spalą te idiotki ubrane w zniszczone , połatane szaty .Jedna z nich szła w jej kierunku .Czyżby wiedziała o czym pomyślała ? to byłoby straszne … No ale jest z wykwalifikowanym czarodziejem ! I to nie byle jakim ! Przeciez dziadziuś zna Czarną Magie tak dobrze jak swoje imię . Nikt mu nie podskoczy chyba że szaleniec ! –Witam ponownie na ulicy Śmiertelnego Nokturnu panie Vogbotom ! Co tam w dworze słychać ?! A kogo pan nam tu przyprowadził –powiedziała dotykając lewego policzka dziewczynki –To jest moja wnuczka Berto , panna Vogbotom .Kobieta o miedzianych włosach zdjęła odruchowo rękę z buźki Had – Widziałam niedawno Amelie , Eric .Blady mężczyzna spojrzał się na znajomą –Możemy o tym pogadać ale nie tutaj zbyt wiele jest tu osób . Chodźmy do Dziurawego Kotła . Szli w milczeniu przez Nokturn wchodząc na główną uliczkę ulicy Pokątnej .Była pora letnia tak więc wiele osób robiło zakupy .Eric spojrzał się z niesmakiem na mieszkańców. Cała ulica znieruchomiała .Had nie rozumiała z jakiego powodu , możliwe że też im się wydaje, że ta Berta jest totalną kretynkę a może się jej boją … Cofnęła się klika kroków od Berty . Mieszkańcy stali w osłupieniu .Patrzyli się na całą trójkę .Hadney podeszła do wystawy z miotłami .Zafacynowana patrzała się na sprzęt obok niej stanęła dziewczynka w miej więcej jej wieku o kasztanowych włoskach .Uczesana w dwie kiteczki uśmiechała się do dziewczynki .W sąsiednim stoisku stała jej matka która także wpatrywała się w towarzyszy Had .Obrócila się i podbiegła do córki – Idź stąd ! – popędziła czarnowłosą dziewczynkę –Zostaw moją Patrycje w spokoju diablico ! Hadney wzróciła swoje chłodne oczy na nieznajomą kobitę ,Zaczeły zmieniać się na bariwe. Kobieta potknęła się o własną noge upadając na ziemię .Trzymała mocno w ramionach córkę która była zdezorientowana tak jak Had .Hadney podeszla do dziewczynki wyciągając rękę lecz Eric zlapał za nią i pociągnął za sobą . W oddali był widoczna łza na policzku dziewcyznki która nie miala pojęcia dlaczego ludzie tak reagują na jej widok .Berta otworzyła drzwi .Knajpka była tłoczna .Eric założył na twarz kaptur . Berta zrobiła automatycznie to samo –Hadneś założ kaptur słoneczko …-Po co –wyjąknęła – Kochanie zrób co Ci każe , później kupię Ci co zechcesz dobrze skarbie ?! Z niechęcią złapała za kaptur i spuściła na twarz –Jak wyglądam –Ładnie słoneczko



ładnie .Podeszli do stolika –Mów co wiesz Berto tylko szybko bo moja wizyta na Pokątnej ma inne cele –Amelia ma kontakty z Dumbledorem , widziałam ich ! – co masz konkretnie na myśli ? –Przykro mi mówić stary , jest… Aurorem –Kim kurde jest ?! –Aurorem –Niech ja ją złapię to ją zamorduje ! Plugawa szmata ! Zadawać się z tymi typkami , bezczelność –Jak myślisz Sam-Wiesz-Kto ją załatwi – A kto do cholery nim jest ?! – Nie wiesz ?? Eric nie gadaj że nie czytasz gazet ! – Nie czytam tych głupot z proroka brak mi na to czasu i chęci moja droga – V.. ol-demort zabił już wiele szlam i mugoli –Ona Berto nie była szlamą , co do tego to nie ! Pozatym to ja decyduje kto zginie a nie ten wasz koleś .Zdenerwowany wyszedł z Dziurawego Kotła .W tym pośpiechu Had spadł z głowy kaptur .kilka osób zasłoniło ręką usta –Dziadziu gdzie my idziemy ? Mężczyzna stanął i spojrzał się z góry –Najpierw do Banku Gringota a później zakupy .Szli w pospiesznym tempie .Zaciekawione dziecko patrzyło się na stoiska .Pomału zapomniała o kobiecie która niegrzecznie ją potraktowała .Doszli do drzwi na którym wisiała kartka .Zacżęła załowac że nie umie czytać bo miała wielką chęc wiedzieć co było tam napisane .Stanął za nia włochat człowiek o nawinym uśmieszku - Wiesz co tu pisze ? -zapytał -Nie wiem -odparła grzecznie - no widzisz...Tutaj prędzej bys umarła niz cosukradła .Had stanęła w osłupieniu - Ale ja nie musze kraść -syknęła -Może pan tak -popatrzyła na załatane ciuchy .Olbrzym popatrzył na nia i milczał . Zza drzwi wyszedł Eric - Kogo ja tutaj widze -powiedział ironicznie - I jak tam się czuje obrońca szlam i mieszańców ? -zapytał -Nie obrażaj ..-olbrzym nie zdarzyl nic powiedziec bo męzczyzna wszeld mu w slowo - Bo co ? Grozisz mi ? Ty ? Vogbotomowi ? Chyba zartujesz...-powiedzaił kryjąc śmiech podczas kiedy Had parsknęła donośnym śmiechem -Idzmiemy Had .Nie powinnaś byc w takim towarzystwie to zniszcyz twoja opinie i psychikę - Juz jest zniszcozna -zakpił olbrzym -Słucham ? .Olbrzym popatrzył na niego z niesmakiem .Niecierpiał jego i całej jak tam on mówil paskudnej rodzinki która była strasznie zarozumiała i egoistyczna . Miał juz do czynienia z jego potomkiem , który lubił się znęcać nad słabszymi i poniżać każdego który nie lubiał Czarnej Magii no tak ale wkącu to Vogbotom . Z żalem popatrzył na dziewczynkę która nie mogła opanować smiechu.Od razu wiedział że nie będzie lepsza od swoich przodków już to sie przejawia .Rozpuszcozne dziecko i tyle . Patrząc na nia wcale nie pomyslal że jest spokrewniona z kimkolwiek z tej rodizny .Poprostu z wyglądu była zadbaną dziewczynka . Żadnych odznak nienormalności czy coś w tyms stylu .Odwrócił się na pięcię i westchnąl -Zła krew .Zrobił to w ten sposob aby Vogbotom tego nie usłyszał bo mogła byc niezła afera a rzecz jasna on jest czarnoksieznikiem miał przewage . Czasami olbrztym w tych sytuacjach nienawidził sie za to że nie obronil swoich słow przecziwko argumnetom riddleya . Tak czy inaczej on był prefektem i to lubianym przez nauczycieli . Eric uwielbial sie z jego sytłuacji nabijać .Zawsze trafiał w dziesiiątkę bo czym Rebeus czuł się nie najlepiej .

[--pagebreak--]

Rozdział V: Nieznane miejsce

Obydwoje wrócili późnym wieczorem z masą prezentów które otrzymała Had . Były tam całe różności od słodyczy po książki . Had wyciągła z reklamówki książkę na której była okładka z czarnowłosą kobietą ubraną w różową tuniką , Spojrzała na nią niechętnie lecz tytuł i obrazki zawarte w książeczce wynagradzały wygląd upudrowanej autorki . Cała rodzinka zebrała się w Sali Gościnnej lecz Had poszła do swojej komnaty aby przekratkować książeczkę .Co prawda czytać płynnie nie umiała lecz rozóżniała poszczególnej literki . Had wcale się tym nie przejmowała .Bo po co ?! Skoro w książeczce jest tyle ilustracji, że godzinami mogłaby patrzeć na obrazki.Książka miała tytuł,,Różnorodność smoków ‘’ Dziewczynka z niewyjaśnionego faktu polubiła te stworzenia.Na ścianie miała namalowanego dużego smoka, który został wykonany przez Maglin. Aby gadżety były w komplecie dokupiła sobie pluszaka . Dziadek co prawda chciał jej kupić prawdziwgo smoka lecz nie o tym marzyła dziewczynka może do tego dorośnie ale nie przyszedl czas aby opiekować się tak trudnym do pielęgnacji zwierzakiem.

Weszła na schody które zaczęły opadać w dół . Dotarła na korytarz a na samym jego końcu znajdowały się duże drzwi z mosiężną klamką .Drzwi były zawsze uchylone gdyż Had była zbyt niska aby dosięgnąć do klamki a co gorsza nie miała na to tyle siły . Pokój był szaro-czarny .Małe okienka dawały dostęp do światła . Dziewczynka usiadła na dużym fotelu a raczej wczołgała się , podniosła książkę i otworzyła ją . Postacie z ilustracji odwracały swoje błyszczące się oczy i zabiłały czytelnika zwrokiem . Co najlepsze książki były na tyle interesujące że na widok ubrudzonych rączek smoki zaczęły podgrzewać książkę do tego stopnia że parzyły w ręce . Had już nie raz się w ten sposób poparzyła dlatego dostała wkącu nawyku mycia rąk przed użyciem jakiejś rzeczy . Maglin podeszła do niej patrząc się wielkimi wyłupiastymi oczyma – Czas na kąpiel .Hadney wkurzona oderwała się z lektury –nie chce ! Idź sobie ! Maglin czasami żalowała że z swojego wyboru zjamuje się tym dzieciakiem . Ani go pogonić ani rozkazywać i jak dotrzeć do takiego łepka ? Odeszła zrezygnowana . Dopiero po godzinie Had odczuła silne zmęczenie lecz czekała ją kąpiel.








Autorka: Hadney

Opublikowane: 2005-10-23 (5231 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

Kredyty do 20,000 zł, bez przedpłat, cała Polska, online !
Witam, zajmuję się pośrednictwem finansowym. Wspó...

Potrzebuje kredytu gotowkowego
Witam potrzebuje kredytu gotowkowego w kwocie do ...

PROFI CREDIT Międzyrzec Podlaski i okolice
Pożyczka na dowolny cel.w firmie pożyczkowe...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 56 gość(ci) i 1 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.27 sekund
Page created in 0.272517 Seconds