STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Ja nie szukam żadnych kłopotów – to kłopoty zwykle znajdują mnie." - Harry Potter

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!
HPNews.pl » Książki » J.K. Rowling » Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
OGŁOSZENIE

OGŁOSZENIE

Rowling vs Lexicon: opinie publicystów

Dziś rano zaprezentowaliśmy Wam skrót tego, co zawarła obrona wydawnictwa RDR Books w głośnym sporze z J.K. Rowling i Warner Bros. Przypomnijmy, że konflikt dotyczy książkowej wersji HP Lexicon, napisanej przez Steve’a Vander Arka.

Zgodnie z obietnicą, przygotowaliśmy też dla Was dwa artykuły publicystyczne związane z tym tematem. Autor jednego z nich – Joe Nocera z New York Times – opowiada się po stronie Steve’a Vander Arka. Z kolei autorka drugiego – Stephanie Tanizar z magazynu The Graphic – broni opinii Rowling i jej współpracowników.

Zainteresowanym przypominamy, że niedawno prezentowaliśmy też inny tekst na ten temat – artykuł znanego prawnika Tima Wu. Z kolei dwa dzisiejsze artykuły, przedstawiające dwa odmienne punkty widzenia, znajdziecie w dalszej części newsa. Zapraszamy do lektury.


Ścisła kontrola tłumi kreatywność (A Tight Grip Can Choke Creativity)

Autor: Joe Nocera, dla New York Times
Tłumaczenie: Seweryn Lipoński

W poprzedni piątek, prawnik nazwiskiem Falzone złożył ze swojej strony pierwszy obszerniejszy dokument w sprawie sądowej wytoczonej przez Warner Bros i J.K. Rowling przeciwko RDR Books. Anthony Falzone jest wykładowcą w Stanford Law School, gdzie prowadzi Fair Use Project (dosł. „projekt uczciwego wykorzystania”, chodzi o kwestie dotyczące praw autorskich – dop. red.), zainicjowany kilka lat temu przez Lawrence’a Lessiga, być może najbardziej znanego wykładowcę prawa na całym świecie. Falzone i inni prawnicy zaangażowani w Fair Use Project stoją po stronie oskarżonego, RDR Books – małego wydawnictwa z siedzibą w Muskegon, w staie Michigan (USA). Patrząc na to, jacy tytani wnieśli pozew, RDR Books potrzebuje wszelkiego możliwego legalnego wsparcia, by się obronić.

Jak widać, sprawa dotyczy Harry’ego Pottera. J.K. Rowling, rzecz oczywista, jest autorką tej serii powieści – i „jedną z najbardziej utytułowanych pisarek w historii świata”, jak rozpowiada Neil Blair z agencji Christophera Little’a, który ją reprezentuje. Warner Bros posiada prawa do ekranizacji Harry’ego Pottera. Tyle tylko, że przynajmniej dwa powody zdają się wskazywać, iż to Rowling wszczyna ten spór.

„Czuję się zupełnie tak, jakby pod moje nazwisko i pod moje prace podszył się ktoś inny, wbrew mojej woli, dla zysku własnego oraz innych, kosztem celów charytatywnych, na które zamierzałam przeznaczyć pieniądze”, napisała w oświadczeniu dla sądu.

Jakiego konkretnie „podszywania” dopuściło się wydawnictwo RDR Books? Planowało wydać książkę autorstwa Steve’a Vander Arka, właściciela fanowskiej strony Harry Potter Lexicon. Serwis ten zamieszcza teksty publicystyczne na temat Harry’ego Pottera, wyszukuje błędy w powieściach, wyjaśnia potterowską terminologię, rozpisuje dzień po dniu czas akcji w powieści, i robi jeszcze tysiąc innych rzeczy dla ludzi, którym nigdy dość Pottera. To po prostu encyklopedia Harry’ego Pottera dla najbardziej zagorzałych fanów.

Dopóki HP Lexicon był tylko darmową stroną internetową, Rowling patrzyła na niego z sympatią. Ale gdy Vander Ark spróbował opublikować część leksykonu w formie książki – i (brr, makabra!) czerpać z tego zyski – pani Rowling uderzyła pięścią w stół. Twierdzi, że chce w przyszłości wydać własną encyklopedię, a dochody przeznaczyć na cele charytatywne – a konkurencyjna książka autorstwa Vander Arka zaszkodziłaby tym perspektywom.

Ale co więcej, Jo uważa przede wszystkim, że decyzja o wydaniu – lub przynajmniej dopuszczeniu do druku – jakiejkolwiek encyklopedii Harry’ego Pottera należy tylko do niej, bo przecież postacie z książek powstały w jej głowie. Są jej własnością intelektualną. I z jej punktu widzenia, nikomu nie wolno w jakikolwiek sposób wykorzystać ich bez jej zgody.

- Wydano ogromną ilość różnych opracowań – mówi wspomniany Neil Blair. – 99 procent było z nami uzgadniane. W każdym przypadku wydawcy czynili zmiany, jakie nakazaliśmy wprowadzić. Podporządkowali się. Ale ci panowie (od HP Lexicon – dop. red.) nie chcieli się nawet z nami skontaktować. Odmówili odpowiedzi na wszelkie pytania. Odmówili też ujawnienia jakichkolwiek szczegółów.

„Podporządkowali się”. Właśnie w tym jednym stwierdzeniu leży cała przyczyna, dla której prawnik Falzone i jego koledzy zgodzili się wspomóc RDR Books. Z podobnych powodów również pan Lessig postanowił stworzyć Fair Use Project.

To dość nietypowe, że akurat w tym przypadku rzecz dotyczy książek – ponieważ od czasu, gdy producenci płyt pozwali do sądu Napstera (wielki portal, z którego można było pobierać nielegalną muzykę – przyp. red.), większość potyczek wokół praw autorskich dotyczyła internetu. Najnowszym przykładem jest proces, jaki Viacom wytoczyła w zeszłym roku serwisowi YouTube, aby ludzie nie umieszczali urywków chronionych prawami autorskimi z programów telewizji Viacom.

Ale jeśli sięgnąć pamięcią nieco dalej, można przekonać się, że od dłuższego czasu właściciele praw autorskich czynili wspólne wysiłki, aby poszerzyć ochronę tych praw i uczynić z nich niezwykle silny instrument kontroli.

Ponad sto lat temu, prawa autorskie wygasały po 14 latach – mogły być rozszerzone o kolejne 14 lat, jeśli zażyczył sobie tego ten, kto je posiadał. Dziś natomiast prawa autorskie należące do wielkich korporacji obejmują aż 95 lat od wydania konkretnego utworu czy dzieła, zaś indywidualni autorzy posiadają je jeszcze przez 70 lat po własnej śmierci. Ostatnie głośne poszerzenie zakresu praw autorskich miało miejsce w 1998 r., nazwano je Aktem Ochrony Myszki Miki, ponieważ lobbyści z firmy Disneya bardzo chcieli uchronić Myszkę Miki przed wpadnięciem w ręce tłumu – a przy tym zatrzymać przychody liczone w miliardach dla Disneya.

W tym samym jednak czasie, posiadacze praw autorskich próbowali – poprzez spory i zastraszanie - narzucić nam wszystkim zasady, których nigdy nie przewidywało żadne prawo. Pozywają do sądu raperów za wykorzystywaniu urywków utworów muzycznych do tworzenia własnych piosenek. Autorzy książek usiłują zabronić ekspertom drukowania fragmentów lub publikowania artykułów, gdyż nie zgadzają się z ich opiniami. Pan Lessig chętnie przywołuje niedawny, absurdalny przypadek, gdy pewna matka umieściła na YouTube wideo z jej dzieckiem tańczącym do piosenki „Let’s Go Crazy” – a wytwórnia Universal Magic natychmiast zażądała usunięcia tego pliku wideo z YouTube, gdyż rzekomo łamał prawa autorskie. Czy te działania nie wywołują – mówiąc językiem używanym w newsach – wrażenia mrożącego krew w żyłach? Oczywiście, że wywołują.

Mniej więcej dziesięć lat temu, Lessig zdecydował się na przeprowadzenie kontrataku. Jego głównym założeniem jest, że – jak sam mi powiedział – ochrona praw autorskich „została stworzona po to, by wspierać kreatywność, a nie ją tłumić” – i właśnie w taki sposób winna być wykorzystywana. Walczył więc z Aktem Ochrony Myszki Miki aż do sądu ostatecznej instancji (choć przegrał sprawę). Założył Creative Commons, które jest w pewnym sensie alternatywną formą prawa autorskiego – zezwala autorom udzielać innym o wiele więcej swobód, niż tradycyjny system praw autorskich. No i rozpoczął Fair Use Project, przeciwstawiając się takim świniom (dosłowny cytat! – dop. red.), jak J.K. Rowling.

Nikt nie mówi, że można tak po prostu kraść pracę innych. Ale prawo jednoznacznie zezwala każdemu na tworzenie czegoś opartego na dziełach innych osób. Internet uczynił tę rzecz dramatycznie prostszą – między innymi z tego powodu wszyscy jesteśmy obecnie bardziej przeczuleni na punkcie praw autorskich niż kiedyś. Ale zawsze było to oczywiste dla pisarzy, filmowców i innych artystów. Właśnie na tym polega „uczciwe wykorzystanie”.
I właśnie o tym zapomina się, gdy posiadacze praw autorskich próbują zaciskać pasa. Szczególnie dotkliwie odczuwają to twórcy filmów dokumentalnych. Mój znajomy Alex Gibney, który reżyserował niedawny film „Taxi to the Dark Side” opowiadający o torturach, próbował uzyskać od telewizji Fox zgodę na wykorzystanie krótkiego klipu z programu „24” emitowanego przez tę telewizję, aby zilustrować jedną z wypowiedzi. Telewizja Fox odmówiła. Gibney, zwolennik „uczciwego wykorzystania”, i tak wykorzystał ów klip – ale wiele osób na jego miejscu by z tego zrezygnowało, nie uzyskawszy zgody.

Między innymi z tego powodu kwestia HP Lexicon jest tak istotna. Przez całe dekady, koncepcja „uczciwego wykorzystania” pozwalała na wydawanie opracowań uzupełniających, opartych na dziełach innego autora – co jest dozwolone, dopóki nowe opracowanie nie staje się plagiatem. Istnieją na przykład dziesiątki pzewodników po świecie Narnii, albo też po opowieściach Tolkiena.

Natomiast z tego, co mówi J.K. Rowling wynika, że jej kontrola nad Harrym Potterem jest tak obszerna, iż tylko ona sama może decydować o warunkach, pod jakimi takie opracowania będą dopuszczalne. Może sobie mówić, co tylko chce, o celach charytatywnych (które spełzną na niczym, jeśli przegra sprawę), ale to naprawdę mocny kontrargument. RDR Books nie musi i nie powinno „podporządkować się”, by móc opublikować leksykon. Rowling domaga się bowiem prawa, która – jeśli zostanie jej przyznane – zaszkodzi nam wszystkim.
Pośrednio wrócilibyśmy bowiem do tego, co wypracował internet. Jak wskazuje Lessig, każdy posiadacz komputera może obecnie tworzyć coś opartego na kreacjach innych osób. W zasadzie robimy to cały czas, dodając różne rzeczy na Facebooku, YouTube, właściwie wszędzie w sieci. Jeśli twórczość w tym rozumieniu jest pogwałceniem praw autorskich (a Rowling domaga się uznania, że tak właśnie jest – dop. red.), to mamy całą generację kryminalistów, a to strasznie godzi w społeczeństwo. Ale jeśli uznamy tę twórczość nie za przestępstwo, tylko za „uczciwe wykorzystanie” – a tak powinno być – otrzymamy coś znacznie lepszego: nowe formy wolności słowa i kreatywności.

Lessig poczynił te uwagi podczas niedawnego wykładu w Stanford. Był to w pewnym sensie łabędzi śpiew, gdyż sam Lessig opuszcza właśnie pole praw autorskich, by podjąć nowe wyzwanie: chce ograniczyć wpływ pieniędzy na politykę. Gdy spytałem go, czy ta zmiana wynika ze zniechęcenia nieudanymi zmaganiami z systemem praw autorskich, wydał się zaskoczony tym pytaniem.

„Jestem całkowicie przekonany, że w tej bitwie zwycięży właściwa strona”, odpowiedział. „Myślę, że jest obecnie wielu liderów, którzy mogą pociągnąć ten ruch naprzód. Gdy zaczynałem działalność, było ich bardzo niewielu”.

Podejrzewam, że ma rację, choć zapewne będzie to długa potyczka – a na drodze pojawi się więcej przypadków podobnych do sporu pomiędzy Warner Bros i J.K. Rowling a wydawnictwem RDR Books. I wiele przekonań też będzie musiało ulec zmianie, poczynając od tych, które prezentuje sama Rowling.

Podczas rozmowy z jej przedstawicielem, panem Blairem, poradził mi, bym zajrzał na stronę internetową pisarki, sugerując, że znajdę tam jej odpowiedzi na pytania związane z opisywaną sprawą. „Daję panu zezwolenie na wykorzystanie cytatów z tej strony”, powiedział.
Mam prawo to zrobić nawet bez pańskiej zgody, panie Blair (prawo prasowe zezwala na wykorzystywanie tekstów ze stron internetowych bez autoryzacji i czyjejkolwiek zgody – dop. red.). Ale dziękuję, mimo wszystko, za pozwolenie.


Rowling ma rację z potterowskim pozwem (Rowling is right with „Harry Potter” lawsuit)

Autorka: Stephanie Tanizar, dla The Graphic
Tłumaczenie: Seweryn Lipoński

Samotna matka ręcznie napisała pierwszą opowieść o brytyjskim, rozczochranym czarodzieju w 1995 r. Nie stać jej było na jakikolwiek komputer. Każda zmiana wymagała w praktyce pisania całego rozdziału od początku.

Dzisiaj, ta zubożała niegdyś pisarka i jej młody czarodziej stali się znani na całym świecie. Ostatni tom bestsellerowej powieści J.K. Rowling został opublikowany w czerwcu zeszłego roku (pomyłka autorki artykułu, premiera była w lipcu – dop. red.) i sprzedał się w 11 milionach egzemplarzy w ciągu pierwszych 24 godzin. Można by pomyśleć, że zakończenie cyklu spowoduje koniec szumu wokół Harry’ego Pottera. Niekoniecznie. Fani Harry’ego Pottera pozostają aktywni, szczególnie w obrębie wielkich serwisów fanowskich, takich jak Mugglenet.com. Od witryn, których autorzy w szybkim tempie wydają spekulatywne książki oparte na powieściach o Harrym Potterze, można by oczekiwać solidnej dyskusji lub wglądu w literaturę.

I znów niekoniecznie. Ostatnim głośnym wydarzeniem w potterowskiej społeczności jest pozew złożony przez J.K. Rowling i Warner Bros przeciwko znanemu fanowi, Steve’owi Vander Arkowi (kolejna pomyłka – pozew jest złożony przeciwko wydawnictwu RDR Books, a nie przeciwko Steve’owi – dop. red.). Ten zapalony czytelnik powieści i dobry mówca znany jest jako założyciel Harry Potter Lexicon – internetowego kompendium faktów z Harry’ego Pottera. Ostatnio dał się też poznać, próbując wydać Harry Potter Lexicon w formie drukowanej, do sprzedaży. Biorąc pod uwagę fakt, że Rowling ogłosiła swoje plany, by wydać osobiście własny słownik Harry’ego Pottera, zarysowuje się wyraźny konflikt interesów.

Co ciekawe, relacje pomiędzy Rowling i Vander Arkiem układały się bardzo serdecznie, nim w Noc Duchów zeszłego roku pozew trafił do sądu. Rowling chwaliła HP Lexicon w przeszłości, przyznała mu nawet nagrodę na swojej stronie internetowej. Opinia publiczna jak dotąd wyraźnie sympatyzowała z Vander Arkiem, gdyż fani postrzegają go jako „jednego ze swoich”. W kierunku autorki posypały się oskarżenia o hipokryzję, przywołujące fakt, iż dawała zgodę na wydanie innych opracowań jej powieści.

Ale czy to naprawdę hipokryzja? Pomijając pierwszochwilowy impuls, nakazujący wesprzeć Vander Arka, z jego leksykonem związany jest szereg niepokojących problemów. Po pierwsze, planowana okładka książki, która pojawiła się w Amazon.com pod koniec października, ma wiele wspólnego z wersjami okładek Harry’ego Pottera dla dorosłych. W przeciwieństwie do wydanej przez Mugglenet.com publikacji z teoriami – którą Rowling zaaprobowała przed wydaniem – HP Lexicon nie ma też w swoim tytule słowa „nieoficjalny”.

Gdy wziąć te dwie rzeczy pod uwagę, może się wydawać, że wydawcy HP Lexicon chcą wprowadzić klientów w błąd i sprawić wrażenie, że kompendium zostało napisane przez samą J.K. Rowling, albo przynajmniej przez nią zaaprobowane. A przecież jest zupełnie inaczej. To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Dokumenty zespołu prawników pracującego dla Rowling, dostępne na stronie Justia.com, pokazują, że leksykon nie zawiera prawie żadnego oryginalnego komentarza, jest głównie zbieraniną faktów, które czytelnik może równie dobrze znaleźć w samych powieściach. W niektórych przypadkach, przytaczane są nawet całe fragmenty książek, bezpośrednio lub z kilkoma zmienionymi słowami. Ponieważ ten zarzut ciężko będzie obronić przed oskarżeniami o plagiat, wydaje się niemożliwe, by sędzia nie wziął go pod uwagę.

Jakby tego było mało, niektóre ze skopiowanych fragmentów pochodzą z książek „Quidditch przez wieki” oraz „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć” – dwóch publikacji, z których dochody są przeznaczane na cele charytatywne.

Leksykon ma kosztować 24,95 dolarów na stronie wydawcy i – zgodnie z opublikowanym tam oświadczeniem – ma zapewnić dostęp do HP Lexicon nieuprzywilejowanym, pozbawionym dostępu do internetu dzieciom w Afryce (transport niewliczony w cenę).

Ale może Vander Ark został wprowadzony w błąd przez swoich wydawców i uwierzył, że wydanie własnej encyklopedii jest zgodne z zasadą „uczciwego wykorzystania”?

Dwa lata temu, dwoje przedsiębiorczych fanów Harry’ego Pottera wpadło na pomysł opublikowania encyklopedii bazującej na świecie Harry’ego Pottera. Wiedząc, że HP Lexicon to najlepsze źródło w tej kwestii, zwrócili się do Vander Arka, oferując mu udział w przyszłych zyskach, jeśli zgodziłby się podjąć taką współpracę. Vander Ark uprzejmie odmówił, czego potwierdzenie można znaleźć w dokumentach zgromadzonych przez prawników Rowling.

„Najprościej mówiąc, sprzedawanie takiej książki byłoby nielegalne”, napisał Vander Ark. „Rowling zastrzegła dla siebie wszystkie prawa do publikacji jej własności intelektualnej, co oznacza, że jest jedyną osobą, która może wydawać jakąkolwiek pozycję stanowiącą opracowanie lub przewodnik po jej świecie”.

Tak jak mówi Vander Ark, tylko Rowling ma prawo opublikować własną encyklopedię. Każdy inny, kto to zrobi, popełni kradzież własności intelektualnej i pogwałci prawa autorskie Rowling.

Stawanie po stronie wielkiej korporacji przeciwko małemu człowiekowi może się wydawać dziwne i nieodpowiednie. Ale osobą rzeczywiście pokrzywdzoną w tej sprawie jest Rowling, co można łatwo zweryfikować po zapoznaniu się z faktami.

Opinia publiczna dość szybko stanęła po stronie Vander Arka, pomimo prztłuaczających dowodów przeciwko niemu. To oznacza, że w procesie zapoznawania opinii publicznej z faktami coś poszło nie tak, jak powinno. Być może będzie to lekcja na przyszłość, gdy znów ktoś zechce wykonać szybki sąd.




Aby nie mieszać Wam dodatkowo w głowach, pozostawiamy powyższe, skonfrontowane ze sobą teksty bez zbędnego komentarza. Zapraszamy za to Was samych do wyrażania opinii w komentarzach.

Autor: Lipa | 2008-03-25 22:03:09


Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: gosia44 dnia 26-03-2008 o godz. 08:30:40
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Trudna sprawa. Spór toczy się już tak długo, a ja dalej nie mam swojego zdania w kwestii kto ma rację.



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: Black-Wand dnia 26-03-2008 o godz. 09:23:53
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Szczerze powiem ze juz mnie ta sprawa nudzi... za dlugo sie ciągnie ta rozprawa... i nadal niemam swojego zdania:/


  • Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
    Autor: Ginny00 26-03-2008 o godz. 12:53:23

    Ja mam tak samo... wiec czekam z niecierpliwością na rostrzygnięcie sprawy.

Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: nicholaswatson (nicholas.c.watson@gmail.com) dnia 26-03-2008 o godz. 10:09:14
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Niech każdy pisze swoje Ark i Rowling a czytelnicy ocenią



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: Lina dnia 26-03-2008 o godz. 14:19:07
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Niech oni się dogadają. Niech ten Vander Ark zmieni okładke a w tytule doda słowo "nieoficjalny" i będzie z głowy, choć mam wrażenie, że nie tylko o to tu chodzi. Sama nie wiem co myśleć.



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: Lina dnia 26-03-2008 o godz. 14:20:06
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Niech oni się dogadają. Niech ten Vander Ark zmieni okładke a w tytule doda słowo "nieoficjalny" i będzie z głowy, choć mam wrażenie, że nie tylko o to tu chodzi. Sama nie wiem co myśleć.



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: tonks222 dnia 26-03-2008 o godz. 16:26:15
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.hogwart-dom-pottera.blog.onet.pl
Ja nadal nie mam swojego zdania w tej kwestii.



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: tonks222 dnia 26-03-2008 o godz. 16:27:21
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.hogwart-dom-pottera.blog.onet.pl
No to chyba nie pozostaje nam nic innego niż czekać na rozstrzygnięcie tej sprawy.



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: Mary dnia 26-03-2008 o godz. 17:15:27
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://smallperson.blog.onet.pl
O rany jakie długie!!! Steven trzymam kciuki;)



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: Agacik dnia 29-03-2008 o godz. 12:15:30
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://kolo-czarownic.blog.onet.pl. LUB xxxwariatkixxx.blog.onet.pl
trudny orzech do zgryzienia xD nie mam pojecia kto tutaj ma racje no i narazie nie bede miala swojego zdania....zbyt dlugo trwa ta sprawa i trche to jest....



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: gibol1412 dnia 31-03-2008 o godz. 15:10:13
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość)
Długi i fajny artykuł, ale ten proces i tak truje mi głowę;)



Re: Rowling vs Lexicon: opinie publicystów
Autor: Joanne_Rowling133 dnia 10-05-2008 o godz. 17:06:18
(Informacje o użytkowniku | Wyślij wiadomość) http://www.harry-potter-fans.blog.onet.pl
Popieram Jo.To co zrobił Vander Ark to nic innego jak nielegalna kradzież.A poza tym jakiś pseudo fan nie może wiedzieć o HP więcej niż jego autorka.Jo nie opisał w książce wszystkiego i po to właśnie ma powstać HP Leksicon jako uzupełnienie pozostałych 7 tomów.Wogóle nie współczuje SVA'rkowi.Wiedział w co się pakuje.Zachował się ...brak mi słów nawet by to olreślić


 
Książki
 » Insygnia Śmierci
 » Książę Półkrwi
 » Zakon Feniksa
 » Czara Ognia
 » Więzień Azkabanu
 » Komnata Tajemnic
 » Kamień Filozoficzny
 » J.K. Rowling
 » Andrzej Polkowski
 » Mary GrandPre
 » Wydawnictwa
 » O książkach
 » Jak powstał HP?
 » Streszczenia
 » Błędy
 » Ciekawostki
 » Słowniczek Zaklęć
 » Wydawnictwa
 » HP w liczbach
 » Czarna Magia
 » Bohaterowie
Zobacz także:
· J.K. Rowling nie ustaje w niesieniu pomocy
· Politycy! Czytajcie Pottera!
· The HP Alliance:
· Książki o Harrym w programie nauczania
· Rocznica wydania


Najpopularniejszy news na ten temat::
Wywiad z J.K. Rowling

Ocena newsa
Wynik głosowania: 4.45
Głosów: 11


Oceń tego newsa:

Wyśmienity
Bardzo dobry
Dobry
Przyzwoity
Zły

Opcje

 Drukuj tego newsa Drukuj tego newsa

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

POtzrebuje Pożyczki, zarobki na poziomie 2000zł
Potrzebuje pożyczki - kredytu - wysokość 10.000

SOHO
Jedno wielkie ZŁODZIEJSTWO. Nie polecam !!! Konta...

Szukam prywatnej pożyczki
Witam szukam prywatnej pożyczki gdyż jestem w bar...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 57 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.33 sekund
Page created in 0.332890 Seconds