STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"-Jesteś pewien, że potrafisz kierować tą miotłą, co, Potter?
-Tak mi się wydaje.
-Ma kupę bajerów, no nie? Szkoda tylko, że nie ma spadochronu... na wypadek, gdybyś zobaczył dementora.
-Szkoda, że nie możesz sobie doprawić dodatkowej ręki, Malfoy. Żeby złapała za Ciebie znicza. "
- Draco Malfoy/Harry Potter

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » Akademia Vernex


Akademia Vernex

*** ***

Strona: 2/3



ROZDZIAŁ X: W kropce

Ponieważ rok szkolny zaczął się w czwartek, lekcje zaczną się dopiero w poniedziałek, żeby uczniowie zapoznali się ze szkołą. Wszystkie domy będą miały razem lekcje, co jest kłopotem, bo łącznie uczniów jest stu, i nie wiadomo jak od wszystkich czegoś wymagać na półgodzinnej lekcji. Jednak i tak zawsze jakaś część uczniów z tylko im znanych powodów nie przyjdzie na jakąś lekcje i odpisze od kolegi.
Uczniowie znaleźli już swoje znajomości. Kasia Kaś była przyjaciółką Aishy Granger, Salazar Slytherin zaprzyjaźnił się z Martą Chang, a Mati Mastero polubił Mal Ganisa. Bracia Potterowie zwykle wszędzie chodzili razem, a Krzysztof Potter zawsze puszczał Magdallene oczko. John Potter natomiast zawsze się czerwienił na widok Mery. Vini Tajemniczy lubił sobie pogadać z Kasią Kaś, która stała się potem najlepszą uczennicą w Alexinorze, i ulubioną przez Alexisa, Troll Zenter, Gregory’ego Derta i Adriana Huntermana. Natomiast dziwna była zawiść Leny do Kasi i Aishy.

Samanta Almer stała się powszechnie nie lubiana przez Kasię, Viniego i Gregory’ego Derta, a Lena Follet stała się idolem Salazara i Marty.

Głównym celem Alexisa było teraz poszukiwanie chłopca, który miał moc pokonania Mrocznego Pana. Sam jednak nie wiedział, czy jeśli go znajdzie, powie mu o przepowiedni profesor Zenter.

Postanowił wolnego wieczoru poszperać w datach urodzenia. Najpierw poszukał czerwca, a potem 25. Jednak było kilka osób urodzonych 25 czerwca 1994 roku, a wszystkie miały imię na literę „F”, „M”, „B” lub „C”. Zrobił sobie specjalną listę wszystkich uczniów, skąd pousuwał wszystkie dziewczęta i osoby, które nie zgadzają się z przepowiednią. Postanowił w końcu dokończyć warzyć cały kocioł eliksiru Felix Felicis, w swojej tajnej komnacie za gabinetem. Uwarzy go mniej więcej za tydzień. W ciągu dnia napije się na cały dzień, dowie się, kto jest owym chłopcem, a może nawet dowie się więcej o Qpie.
Nadszedł wtorek – drugi dzień lekcji. Po całej szkole latali uczniowie z torbami. Alex ledwie się przeciskał przez korytarz z gabinetami. Zawsze do jakiegoś nauczyciela była grupka osób z pytaniem. Najpopularniejsza była Lena, którą co przerwę odwiedzali Salazar i Marta. Alex wiedział od Adriana, że nie przepadają za nim. W poniedziałek miał pierwszą lekcję Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami.
W końcu Alex docisnął się dwie minuty po przerwie do sali Obrony Przed Czarną Magią. Chętnie by się znalazł w Cavernexie wraz z Victorem i wypił po całym dniu butelkę aspiryny.

- Witam was na pierwszej lekcji Obrony Przed Czarną Magią – zaczął. – Jak pewnie już wiecie, jestem Alexis Felix de McBlack, dyrektor szkoły i nauczyciel Obrony Przed Ciemnym Mocom i Latania. Sprawdziany u mnie nie będą bardzo często, lecz pragnę wam przypomnieć, że kartkówki mogą być niezapowiedziane. Myślę, że moje lekcje będą się wam podobały, ponieważ materiał pierwszej, drugiej i trzeciej klasy jest bardzo interesujący. Temat naszej pierwszej lekcji to: Czarna Magia. Od razu was proszę, abyście założyli zeszyt, gdzie zapisujecie lekcje, tematy, daty, notatki i gdzie odrabiacie zadania domowe. Proszę wyciągnąć podręcznik Wprowadzenie do Obrony Przed Czarną Magią (stopień I), a różdżki możecie schować. Na tej i na następnej lekcji nie będziemy ich potrzebować, lecz, co może was ucieszyć, przeważnie będziemy ćwiczyć zaklęcia obronne i do pojedynków. Otwórzcie książki na lekcji pierwszej.
- Czy ktoś z was wie, co to jest czarna magia?
Kilkanaście osób podniosło rękę.
- Kasia...?
- Czarna magia to dziedzina magii, która polega na szkodzeniu innym. Czarna magia jest zakazana, ponieważ niektóre czarno magiczne zaklęcia lub eliksiry mogą być tragiczne w skutkach.
- Brawo! Pięć punktów dla Alexinorru. Tak, Kasia ma rację. Czarna magia to dziedzina magii, a jej uprawianie jest zakazane. Jednak pełno osób się tym nie przejmuje. Tak samo jak pan Slytherin i panna Chang absolutnie się nie przejmują, że nie uważają na lekcji!
Wszyscy obrócili się w stronę środkowych ławek. Salazar i Marta właśnie rozmawiali o czymś z przejęciem i nagle urwali patrząc się na Alexisa.
- Myślę, że w takim razie wiecie, co obejmuje czarna magia...?
- Eee... bo... – zaczął Salazar.
- Tak, panie Slytherin?
Kilka osób z przednich ławek machało wściekle rękami przed nosem Alexa, który to widział, lecz ignorował czekając na odpowiedź Marty lub Salazara.
- Czarna magia obejmuje eliksiry... – bąknęła Marta, jakby sama nie wierzyła w to, co mówi.
- I... zaklęcia... – mruknął Salazar, któremu Marta dodała otuchy.
- ...klątwy...
- A ogólnie, to co mówiła Kasia? – spytał uprzejmie Alex, a kilka osób sprawiało wrażenie, jakby chciało wydłubać dyrektorowi oczy.
- Sz-sz-szkodzenie innym...? – spytała niepewnie Marta.
- Pani Chang, mam poważne wątpliwości, czy pani wie, kto tutaj zadaje pytania.
Marta zarumieniła się i zapadła się w krzesło. Salazar poszedł w jej ślady.

*

Alexis w tym tygodniu miał jeszcze jedną lekcję Obrony Przed Czarną Magią (Bogin), a w piątek wieczorem wybierał się na stadion quidditcha, na pierwszą lekcję latania.
- Dzień dobry profesorze Black! – zawołała chórem klasa.
- Dobry wieczór, uczniowie! Dzisiaj mamy pierwszą lekcję latania.
I tak najpierw udzielał wskazówek dotyczących wsiadania na miotły, a potem latania. Przez pierwszy kwadrans przyglądał się uczniom śmigającym nad stadionem, aż nagle...
- ACH!
Dyrektor upadł na ziemię trzymając się za głowę. Tak go bolała, że myślał, że mu pęknie.
- Co się dzieje panie profesorze? – to Vini wylądował przy nim.
- Och, zaczęła głowa tak mnie zaczęła nagle głowa mnie boleć głowa... – majaczył Alex.
- Kasia! – zawołał Vini przerażony – Kasia!
Na ziemi przy Vinim i Mistrzem wylądowała zgrabnie Kasia i Aisha.
- Co jest? – spytała z przejęciem patrząc się to na Viniego, to na Alexa leżącego na ziemi i trzymającego się za głowę.
- Głowa go zaczęła boleć – rzekł przerażony Vini.
Zewsząd zaczęli lądować uczniowie pchając się, żeby zobaczyć co się dzieje.
- Expecto Patronum... Expecto Patronum – majaczył Alexis trzymając przed sobą różdżkę. – Expecto... Expecto…EXPECTO PATRONUM! – zawył.
Uczniowie spojrzeli po sobie z przerażeniem. I nagle z różdżki wyskoczył srebrno-biały lew, tak potężnie wyglądający, jakby był prawdziwy. Wszyscy rozstąpili się.
Patronus pomknął w kierunku zamku.
- P-panie profesorze, co się dzieje? – zapytała Kasia ogarnięta przerażeniem.
- Adrian... Adrian... Adriana... Lew... Woła... Zawołajcie Adriana... Nie... Nie trzeba... Przecież to lew... Zawoła go... Patronus... Adrian...
Vini klęknął przy dyrektorze.
- Już wiem... Dziennik... Lord A... To on... Woła... Kolejne zapiski... Pojawności... zaklęcie... McAve... Dziennik...
I nagle, jakby znikąd przybiegł szybko Adrian Hunterman. Wyglądał, jakby go wyciągnięto z łóżka.
- Alex, co się dzieje? – zapytał z przejęciem.
- Dziennik... Lord A... Znowu...
- Panie profesorze... – zaczął nieśmiało Salazar w kierunku Adriana. – Profesor Black chyba majaczy... Trzeba zawołać panią Follet...
- Nie trzeba ją wołać i nie majaczy! To nic poważnego. Co macie po Lataniu?
- Nic...
- Więc idźcie do dormitoriów, nie wychodźcie stamtąd. Ja się zajmę Alexisem.
Uczniowie niepewnie ruszyli do szkoły, co chwilę obracając się, żeby zobaczyć co się dzieje na stadionie.
- Alex, musisz szybko do zamku, do dziennika, ja ci pomogę, chodź... – rzekł Adrian zarzucając rękę Alexisa na swoje ramię.
- Adi... Dzięki... Ech... Moja głowa...
Ruszyli w kierunku zamku. Adrian wygonił kilku uczniów, którzy czaili się przy drzwiach frontowych i zaprowadził Alexisa do jego gabinetu.
Adrian otworzył pierwszą lepszą szufladę i znalazł, co szukał. Wyjął dziennik Lorda A, położył go na biurku i posadził przy nim Alexa.
Ból tak samo szybko jak się pojawił, tak ustał. Alexis szybko otworzył drugą stronę, pochylił się nad książeczką i zaczął czytać:

03.03.829r.

Och, przepraszam, mój potomku za ten ból głowy. Za pierwszym razem przesadziłem z tym zaklęciem. Obiecuję, że następnym razem nie będzie już tak bolało, że będziesz mógł się dowlec jakoś do dziennika. I przepraszam za to opóźnienie. Mówiłem, że będzie się pojawiać co tydzień, ale jednak co dłuższą ilość czasu, za każdym razem chyba inaczej. To moje powody, nie musisz wiedzieć dlaczego, bo to i tak Ci nie pomoże w zadaniu, jakie Ci wyznaczyłem.

Jutro udaję się na Ean Center. Qpa już się nie cierpliwi. Ja zresztą też. Dziś dostałem przez sowę bardzo dziwny list: „To pewne. Twój potomek będzie miał brata, którego zabije z powodu swoich bzików dotyczących swoich inicjałów. To będzie jego największa wada, która jego największym wrogom pomoże go pokonać. Pamiętaj, że ja wiem, co zamierzasz zrobić i nie potrzebnie ci się wygadałem. Lecz mam dla ciebie smutną wiadomość – za ponad tysiąc lat urodzi się chłopak, który będzie miał moc pokonania twojego potomka, który będzie ostatni z linii McAve’ów, więc możliwe, że nie zrobi tego, o co go prosisz...”

Nie wiem, co mam o tym myśleć, ale podejrzewam, że ten stary głupiec, Aberforth, dowiedział się, co knuję. Ale nie mam pojęcia o co mu chodziło z chłopakiem... Mam nadzieję, że to tylko jego zwidy, i coś takiego się nie stanie. Mój potomku, strzeż się jakiegoś chłopaka, nie mam pojęcia o co z nim chodzi, ale obiecuję Ci, że się czegoś o nim dowiem i pomogę Ci się dowiedzieć, kogo zabić, bo według Aberfortha on ma moc, żeby Cię pokonać... Lecz, jeśli ma moc do pokonania, nie znaczy to, że pokona... Mam nadzieję, że go zabijesz. Obiecuję Ci, że Ci pomogę się dowiedzieć kto to jest. Jak się czegoś dowiem, napiszę Ci. Za kilka dni, może dłużej, napiszę Ci o moim spotkaniu z Qpą.


- A-adrian... – wyjąkał przerażony Alex.
- Co jest? – rzucił profesor Hunterman oglądający zdjęcie rodziny Alexa.
- Chodź tu i przeczytaj...
Po kilku minutach Adrian był tak samo przerażony, jak Alex.
- Czy to z-znaczy... – zaczął.
- Tak.
- To nie możliwe!
- Ale prawdziwe. Feq Quinnder jest potomkiem McAve’a, a Xsirryn miał mu to dać. Tylko, że podczas szarpaniny wypadło mu to z kieszeni.
- O kurczę!
- Ale za to będzie mi łatwiej znaleźć tego chłopaka, bo McAve ma mi dostarczyć informacji na jego temat.
- Teraz pozostaje ci czekać na relacje z Ean Center...
- Ech...

*

Mimo wszystko Alexis spędził weekend na obchodzeniu wszystkie domy w poszukiwaniu owego chłopca. Na liście zostali: Felix Collnores, Cax In, Marc von Schrav i Ballonioos Ambridge, wszyscy z Quodilavu, Felix Maris, Bon Quevel, Carol Fras, Carol Humberkan, Marek Kovalsky i Marcus de Polinno z Alexinorru, Mati Mastero z Faffrehiffu, Mal Ganis z Norrdorrianu. Alexisa dziwiło, że 25 czerwca urodziło się tak dużo czarodziejów, którzy uczą się akurat w Vernexie, i to, że nie ma nikogo z Flynu...
- Dzień dobry! – zawołał Alexis w sobotę popołudniu w domu Alexinorru. – Przyszedłem tu aby porozmawiać z kilkoma osobami. Proszę do mojego gabinetu panów Marisa, Quevela, Frasa, Humberkana, Kovalsky’ego i Polinna.

Wywołani chłopcy z przerażeniem spojrzeli po sobie, przełknęli głośno ślinę i ruszyli za Alexem, który skierował się do innych domów, po resztę uczniów, każąc już obecnym poczekać przed wejściami do pokoi wspólnych.

W końcu dotarli do jego gabinetu. Alexis usiadł wygodnie za biurkiem patrząc uważnie na chłopców. Wszyscy gapili się w swoje stopy myśląc, że już zdążyli złamać regulamin szkolny, od czasu do czasu zerkając ze strachem na dyrektora.
- To nie ja, to ten Ganis z Norrdorrianu! – wybuchnął nagle płaczem Carol Humberkan. Reszta wytrzeszczyła na niego oczy odsuwając się, jakby nagle oszalał. Mal Ganis rzucił mu rażące spojrzenie, a gdy Carol napotkał wzrok Mal’a rozpłakał się jeszcze bardziej.
- Słucham? – zainteresował się Alex.
- To on powiedział na Victora, że...
- Że co?
- ...że jest... Zaraz... – przerwał nagle i chytrze spojrzał na Mistrza. – Chodzi o coś innego?
- O co chodzi z panem Ganisem?
- Eee... bo on... Nieważne... – bąknął Carol spuszczając wzrok z powrotem na swoje stopy.
- A więc wezwałem was tutaj, aby się spytać, czy poznaliście jakiegoś centaura zamieszkującego tereny Vernexu?
Wszyscy pokręcili głowami.
- A o co chodzi? – zainteresował się Fras, lecz napotykając wzrok Blacka zrezygnował z poznania odpowiedzi i ponownie zainteresował się stopami.
- Chciałbym, aby któryś z was, i tylko któryś z was, inni uczniowie mnie nie obchodzą, kiedy poznacie jakiegoś centaura, pod koniec jakiejś lekcji ze mną poinformowali mnie o tym. Dobrze?
Chłopcy wydali dziwne pomruki i szmery, co miało wyrażać zgodę.

*

Alexis czuł się podle do końca tygodnia. To pierwsze pół miesiąca szkoły mocno go wykończyło. Wiedział, że siedzi w tej okrutnej, przysłowiowej kropce. Był już piątek i wiedział, że następnego dnia rozerwie się trochę na meczu quidditcha, na którym zagra drużyna jego rodowego miasta.



ROZDZIAŁ XI: Felix McDiego

Nazajutrz dyrektor obudził się wcześnie. Nie potrafił zasnąć ponownie, więc wstał, aby się przebrać.
I tak musiał pół godziny przed meczem zorganizować całą szkołę. Domyślał się ile to może trwać, bo kiedy sam był w Eton, mimo wysiłków dyrektora, jego zastępcy i kilku nauczycieli, trzy tuziny uczniów wyszły na pewną wycieczkę w czterdzieści pięć minut...
Postanowił zejść do Cavernexu, mając nadzieję, że znajdzie tam Victora. Nie potrafił ze sobą wytrzymać w gabinecie, pośród ogólnej ciszy przerywanej regularnym oddychaniem Fexa i Egralli.
Jednak niestety w barze szkoły znalazł tylko pustkę. Do zbiórki na błoniach zostały dwie godziny – i co on biedny pocznie?
Wtem, podczas jego makabrycznych rozmyślań, do Cavernexu wpadł zadowolony Salazar Slytherin razem z Mal Ganisem, rozmawiając głośno:
- Myślisz, że się uda? Lena nie jest przekonana.
- Sam nie wiem. Tak jak mówi Lena, on nie jest taki głupi, wyniucha wszystko na odległość. Sam słyszałeś o jego czynach.
- Ja jednak myślę, że ten głu... – Salazar urwał, gdy zobaczył Alexa przy stoliku. – Dz-Dzień dobry, panie profesorze! – wyjąkał, podczas gdy Mal spłonął rumieńcem.
- Witam was, drodzy uczniowie! Czyżbyście się nudzili w swoim pokoju wspólnym?
- Eee... N-nie...
- Wspaniale! Bo właśnie sobie myślałem, że chętnie bym sobie z kimś pogadał! Siadajcie! – wskazał dwa wolne krzesła przy swoim stoliku. Norrdorriańczykowie wymienili szybkie spojrzenia, widocznie zaskoczeni, że dyrektor z takim luzem zaprasza ich do rozmowy. I wtedy coś strzeliło do głowy Salazarowi. Przecież Alexis Black jest młody! Dotychczas tego nie zauważył, będąc przekonanym, że każdy dyrektor musi być stary i zmierzły, nienawidzący tych wstrętnych bachorów latających po szkole. Po chwili obaj usiedli.
- Jak wam się podoba szkoła? – spytał dziarsko Alex omiatając wzrokiem pomieszczenie.
- F-fajna... – bąknął Mal.
- Oho! Coś czuję, że macie coś na sumieniu.
Salazar zerknął z niepokojem na Mal’a. Czyżby dyrektor opanował legilimencję? Nie, chyba to nie o to chodzi, wystarczyło przecież zainteresować się tonem, jakim się odzywali, albo... Tylko ile on usłyszał z tej rozmowy, którą toczyli idąc do Cavernexu?
- Nie jąkaj się! – syknął Salazar, lecz Alexis to usłyszał. Podejrzewał, że oni coś knują, razem z Leną, lub przeciw Lenie. Udawał jednak, że nic nie dosłyszał.
- Jak wam idzie nauka? – zagadnął niby od niechcenia Mistrz Magii.
- Ch-chyba... – zaczął się jąkać Ganis, lecz widząc mordercze spojrzenie Slytherina, zaczął dzielnie od nowa. – Świetnie. Naprawdę dobrze.
- Cieszę się. Salazarze, myślę, że powinieneś poćwiczyć troszkę bardziej zaklęcie Riddikulus. Muszę wam przypomnieć, że na najbliższej lekcji mamy praktyczną kartkówkę! – rzekł Alex, podczas gdy Salazar oblał się rumieńcem.
- A mi bardzo dobrze to idzie! – powiedział Mal triumfalnym tonem.
- Masz rację, jako jednemu z pierwszych udało ci się opanować to zaklęcie. Jednak słyszałem od profesora Tonksa, że masz trudności z zaklęciem wprawiającym przedmiot w lewitację.
- Ale powoli łapię, o co chodzi.
- To dobrze. Chciałbym, aby wszyscy zdali egzaminy, a Zaklęcia są jednym z najważniejszych przedmiotów, więc T na koniec równałoby się z pozostaniem w tej samej klasie.
- A jakie jeszcze przedmioty są tak samo ważne? – zainteresował się Slytherin.
- Obrona Przed Czarną Magią, Transmutacja, Eliksiry, Zielarstwo, Historia Magii, Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami... Reszta nie jest samo ważna, jednak wystarczą dwa T z dwóch mniej ważnych przedmiotów i to samo. Albo O z ważnego przedmiotu plus deklaracja nauczyciela ów dziedziny magii, świadcząca o tym, że on sobie nie życzy, aby dany uczeń przeszedł dalej, oczywiście z uzasadnieniem dotyczącym nauki a nie złego zachowania ucznia podczas lekcji lub w stosunku do niego. Za to już są minusowe punkty i szlabany.
- Skomplikowane – zauważył Mal.
W Cavernexie pojawił się Adrian Hunterman, Quoddiv Harr i jakiś młody mężczyzna – przystojny, z kształtnym nosem, burzą brązowych włosów na głowie i bystrymi, piwnymi oczami.
- Niespodzianka, Alexisie! – krzyknął uradowany.
- Felix? Co ty tu robisz? – zdumiał się dyrektor podchodząc do przybysza i podając mu rękę.
- Tak sobie pomyślałem, że wpadnę cię zobaczyć przed meczem!
- Wy się znacie? – spytał zaskoczony Adrian.
- A jakże! Przecież to mój stary kumpel, Felix McDiego!
- A ja myślałem, że to po prostu jakiś typek chcący twój autograf! Bo on mi funduje taką gadkę „Gdzie mogę znaleźć Alexisa Blacka?”. Ja mu na to „A co, piszesz książkę?”, a on mi strzela: „Nie, ale nigdy nic nie wiadomo. Więc jak?”. Ja go próbuję spławić do twojego gabinetu, ale on jak się nie czepi... I trafił tutaj!
- Fel, mogłeś powiedzieć, że mnie znasz!
- Adrian i tak by nie uwierzył! – przypomniał Quoddiv.
- A tak w ogóle, to po co przyszedłeś?
- Mówiłem już, chciałem tak sobie pogadać przed meczem...
- O rany! – zawołał Alexis waląc się ręką w głowę. – No jasne! Przecież ty jesteś szukającym w drużynie Lwów z Averest, prawda?
- Ale ty bystry jesteś! No tak, szukającym, gram dzisiaj, chociaż nie wiem po co...
- Dlaczego nie wie pan po co? – spytał Salazar.
- Przecież z góry wiadomo, że wygrają Pogromcy z Colerburga – zmarkotniał Felix. – Pewnie będziemy pierwsi w naszej lidze, a Pogromcy przejdą do następnej... Ale chociaż niezależnie od wyniku meczu zawodnicy Lwów dostaną pokaźną sumkę! – zawołał uśmiechnięty McDiego z tak natychmiastową zmianą humoru, że Mal i Salazar aż podskoczyli.
- Felciu, staraj się zaprezentować od jak najlepszej strony, bo na mecz idzie nasza szkoła.
- Co?! – krzyknął Felix. – Nie wierzę! Lecę przygotować makijaż!
Wszyscy parsknęli śmiechem.
- Może jednak uda wam się wygrać... – wtrącił się Mal, nad którym od tej pory zaczęły się zbierać czarne chmury...
Do Cavernexu wszedł Victor.
- Zdawało mi się, że słyszałem kartofle! – zawołał dziarskim tonem.
- Chyba słyszałeś swój słodziutki głosik przez sen – odparł Alex, podczas gdy reszta się roześmiała.
- Gadasz se z tymi od Norriana? Zamierzasz przejąć Norrdorrian?
- Coś ty, po prostu się jakoś przyplątali więc sobie rozmawiamy troszkę.
Victor porozglądał się po pomieszczeniu.
- Cześć, Adrian, cześć Quoddiv... Felix McDiego? Co ty tu robisz?
- Przyszedłem se pogadać przed meczem – mrugnął szukający.
- Ach, rzeczywiście, grasz w Lwach...
- Czy wszyscy musieli o tym zapomnieć?! Nie no, chyba pójdę zrobić harakiri, bo nikt o mnie nie pamięta!
- A ja cię skądś znam! – przerwał Victor wskazując na chłopców. Mal próbował schować się za Salazarem.
- Mnie? – zapytał zaskoczony Salazar.
- Nie o ciebie mi chodzi... Ty jesteś ten Slytherin, Alex mi mówił... Ale ten drugi... No suń się, Sal!
Wtedy Salazar się odchylił odkrywając przerażonego Ganisa. Victor krzyknął.
- TO TY! – wrzasnął.
- Victorze, o co chodzi?
- ALEX, JA WIDZIAŁEM, JA WSZYSTKO WIDZIAŁEM!
- Chodzi ci o to, co Mal Ganis na ciebie powiedział, tak? Pan Humberkan z Alexinorru mi chciał coś powiedzieć. Mal – zwrócił się do purpurowego chłopca. – Co ty mu nagadałeś?
- J-ja...
- NIE CHODZI MI O...
Kilka rzeczy wydarzyło się w jednym momencie: Rozległ się huk, buchnęły szkarłatno-złote płomienie; znikąd pojawił się w powietrzu zwitek pergaminu upadając na rękę Alexisa, na podłogę spadło pióro Fexa; Victor zaskoczony hałasem rzucił w przestrzeń zaklęcie oszołamiające i trafił w Mal’a, Salazar przerażony atakiem Victora spadł z krzesła na stojącego za nim Adriana, któremu różdżka wypadła z ręki i dźgnęła w brzuch Quoddiva, który wpadł na Alexisa. Alex upadł na ladę i stłukł kilka butelek z piwem kremowym. Kawałek rozpryśniętego we wszystkie strony szkła z butelek wbił się w policzek Victora powodując nagły wypływ krwi kapiącej na zwitek pergaminu, który upuścił Alex, gdy wpadł na niego Quoddiv. Z parapetu baru wzbiło się w powietrze kilka gołębi, a do środka wpadła przerażona Diana Fly, ściągnięta tu hałasem i poślizgnęła się o kałużę piwa kremowego. Wszyscy leżeli na podłodze.
- Eee... Może ja już pójdę? – spytał nieśmiało McDiego.




Poprzednia strona Poprzednia strona (1/3) - Następna strona (3/3) Następna strona


Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

Bogaty POMOŻE osobie z Warszawy tel. 887-252-897
Milioner pomoże w spłacie zadłużenia. Tylko osoby...

UDZIELĘ POŻYCZKI PRYWATNEJ DO 10000ZŁ
JESTEM PRYWATNYM INWESTOREM W WIELU SERWISACH KTÓ...

udzielam prywatnych pożyczek
Udzielam prywatnych pożyczek bez przedpłat osobom...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 68 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.30 sekund
Page created in 0.305371 Seconds