STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Nigdy nie ufaj niczemu i nikomu, jeśli nie wiesz, gdzie jest jego mózg." - Artur Weasley

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » Wybraniec Losu (Rozdziały I, II, III)


Wybraniec Losu (Rozdziały I, II, III)

*** ***

Stuk, puk, krople deszczu uderzały z hałasem o szybę. Ich brzęk nie zakłócał snu dwóch osób, które leżały w niewielkim pokoiku. Opisać te osobniki można by na zasadzie kontrastu. Jeden z nich był, delikatnie mówiąc, solidnej postury, drugi zaś sprawiał wrażenie, jakby miał za szybko urosnąć w zbyt krótkim czasie. W pierwszym przypadku głowa była łudząco podobna do świńskiego łba, zakończonego krótkimi włosami ( co u przedstawicieli tej rasy zwierzęcej byłoby ewenementem), w drugim zaś, otoczona była gęstą czupryną, która sprawiała wrażenie wiecznie rozczochranej. Tak, tak, ta kruczoczarna fryzura należała do potomka Jamesa Pottera, Harry'ego.


Utwór, ten jest tylko nieudolną kontynuacją przygód o Harrym Potterze i dlatego liczę, że Pani Rowling, nie będzie mi miała za złe, że po części łamię prawa autorskie, wykorzystując jej wspaniała historię o małym czarodzieju, do napisania tego opowiadania.


ROZDZIAŁ I: Z wizytą u Sybilli

Stuk, puk, krople deszczy uderzały z hałasem o szybę. Ich brzęk nie zakłócał snu dwu osób, które leżały w niewielkim pokoiku. Opisać te osobniki można by na zasadzie kontrastu. Jeden z nich, był delikatnie mówiąc solidnej postury, drugi zaś sprawiał wrażenie, jakby miał za szybko urosnąć w zbyt krótkim czasie. W pierwszym przypadku głowa, podobna była łudząco do świńskiego łba, zakończonego krótkimi włosami, ( co u przedstawicieli tej rasy zwierzęcej byłoby ewenementem) w drugim zaś otoczona była gęstą czupryną, która sprawiała wrażenie wiecznie rozczochranej. Tak, tak, ta kruczoczarna fryzura należała do potomka Jamesa Pottera Harrego.

Nagle, w spokój pokoju wdarło się czyjejś dobijanie do drzwi.

-Ciszej, zaraz wstanę – zareagował na te hałasy Harry

-Kochany Dudziaczku, pobudka – odpowiedział, jakiś kobiecy głos

Młody czarodziej słysząc to poczuł jak mu zbiera się na wymioty.

-Ktoś przed chwilą powiedział do mnie Dudziaczku!!-

Jednocześnie spojrzał na osobnika śpiącego na drugim łóżku

-No tak, przecież to mój kochany krewniak Dudley, wszystko jasne – stwierdził i poczuł ulgę
Dudziaczek jakby czując wzrok Harrego przebudził się

-Zaraz wstaje, gotowe już śniadanie??- pierwsze słowa, jakie wypowiedział dotyczyły oczywiście jedzenia

-Już czeka na ciebie kochaniutki, będą twoje ulubione jajka na bekonie- odpowiedział kobiecy glos, który należał do ciotki Petunii

Słowa te, musiały zmobilizować Dudleya do wysiłku, gdyż przeciągnął się i zaczął się powoli ubierać

-A ty, czemu tak się na mnie gapisz – zwrócił się do Harrego, który ze znudzeniem obserwował swojego krewniaka

-Obserwuje niezwykły przypadek świni, która nabrała ludzkich manier i się szykuje do jednej z najważniejszych czynności w ciągu dnia, jedzenia – złośliwie stwierdził Harry, patrząc jak wypukła twarz Dursleya fioletowo pąsowieje. Widok ten musiał najwidoczniej sprawiać mu przyjemność, bo jeszcze dodał
-Dudley, świnka z klasą z ciebie!! -

- Ty lepiej nie zaczynaj, bo zaraz powiem wszystko tacie i wtedy pożałujesz – w głosie Dursleya słychać było strach mieszany z wściekłością

- No to idź, idź lepiej, bo cię jeszcze rąbnę jakimś zaklęciem – Harry nie sprawiał wrażenie przestraszonego

Dudley nie czekając na spełnienie groźby wybiegł szybko z pokoju trzaskając za sobą drzwiami.
Harry został sam. Nie czuł wyrzutów sumienia, że tak potraktował, swojego bratanka. Nie sprawiało mu to jednak też żadnej satysfakcji. Po prostu nie chciał z nikim rozmawiać, bo wiedział, że osoby, które by go zrozumiały znajduą się setki kilometrow od domu jego ciotki. Młody Czarodziej miał na myśli dwójkę najlepszych przyjaciół Rona, Hermionę, gajowego Hogwartu Hagrida, jej dyrektora Dumbledora i wiele innych osób. Mimo wszystko podświadomie wiedział, że nikt nie będzie w stanie pojąć bólu, jaki odczuwał po stracie ojca chrzestnego Syriusza, który zginął niespełna parę miesięcy temu z rąk Lestrange Bellatriks, popleczniczki Voldemorta.

Harryemu nawet przez głowę nie przeszła myśl aby wspomnieć chociażby jednym słowem o śmierci bliskiej mu osoby, wiedząc, że prędzej mógłby szukać współczucia, u Snape ( który znał przynajmniej Blacka) Dursleyowie mieli poza tym o wiele poważniejsze sprawy na głowie. Dotyczyły one ślubu, który miał się odbyć w ich rodzinie. Żenić miał się oczywiście nie Dudley, tylko rodzona siostra Petunii Sybilla Evans. Sam fakt, kiedy to Harry dowiedział się o istnieniu jakichkolwiek żyjących krewnych, poza Dursleyami, był dla niego wielkim szokiem. Ciotka Petunia nigdy nie wspominała mu, że poza Lilly miała jeszcze jakąś rodzoną siostrę . W dalszym ciągu trzymała go w niepewności, nie udzielając o niej żadnych informacji. Wydawało się to dość dziwne. W rodzinie Dursleyów starano się pomijać milczeniem istnienie tylko matki Harego, ze względu na to, że należała do środowiska czarodziejów.

-Czy, więc zatem byłoby możliwe, że Sybilla też jest czarownicą?- przemknęło mu raz przez głowę niedorzeczne pytanie

Odpowiedzi, na nie, nie znalazł nawet wtedy, kiedy przybyli na ślub Sybilli.

Po całodniowej podróży z domu przy Pivate Drive dotarli do niewielkiego miasteczka o nazwie Jersey. Wujowi Veronovi o z trudem udało się odnaleźć niewielki jednopiętrowy dom zamieszkiwany przez Sybillę. Wyglądem był całkowicie odmienny od schludnego domostwa Dursleyów przy Private Drive. Sprawiał wrażenie zaniedbanego. Ściany było pomalowane żółtą farbą, która miejscami podpadała ukazując czerwoną cegłę. Całości dopełniał spiczasty dach pokryty, zieloną nie pierwszej już świerzości dachówką i winogron, który obrastał ze wszystkich stron całe domostwo. Nie dziwiła więc nikogo kwaśna mina ciotki Petunii, kiedy ze strachem przyciskała wejściowy dzwonek. Otworzyła im pulchna, może 70 letnia kobieta, która okazała się sąsiadką siostry Petunii.

-Sybilla pojechała do miasta w sprawach osobistych i poleciła mi żeby was oprowadzić po mieszkaniu – powiedziała na przywitanie, obdarzając Harrego zaciekawionym spojrzeniem

Zwiedzanie domu skończyło się ku zawodowi młodego czarodzieja na zjedzeniu w pośpiechu kolacji, ponieważ ciotka Petunia od razu kazała mu iść do pokoju gościnnego, z zakazem szwędania się po pokojach.

Tak, więc pierwsze godziny jego pobytu, nie pozwoliły poznać tajemnicy Sybilli. Późnym wieczorem musiał jeszcze stoczyć prawdziwą batalię z Dudleyem, któremu wuj Veron, nakazał spać w pokoju z Harrym. Dudziaczek stwierdził, że w młody czarodziej ma się ulokować jak najdalej od niego, najlepiej w pobliskiej łazience, albowiem boi się, że w nocy może użyć wobec niego jakiegoś podłego zaklęcia. Pomysł ten, jednak Harry szybko mu wybił z głowy, stwierdzając, że dla bezpieczeństwa Dudziaczka może go zmienić w karalucha, a wtedy na pewno będzie mógł się czuć bezpiecznie mogąc się przed nim schować np. w rurze ściekowej. Dudley po tej groźbie rad nie rad poszedł spać.

Harry powoli otrząsnął się z zadumy słysząc coraz głośniejsze hałasy dochodzące z parteru.

- Może już wróciła ciotka Sybilla z swoim narzeczonym – ta myśl podziała na niego mobilizująco. Szybko przebrał się w workowate jeansy po Dudleyu i w nie niewiele mniejszą bluzę.

Po cichu otwierając drzwi zszedł na dół. W kuchni zastał krzątająca się przy kredensie może co najwyżej 40 letnią kobietę, ubraną w gustowną żółtą suknię. Słysząc kroki na schodach momentalnie odwróciła się.

- O witaj, co tak długo dzisiaj śpimy – powiedziała pogodnie na powitanie. Harry zdawał się tego nie dosłyszeć.

- Te niebieskie oczy, długie, jasno blond włosy i twarz zupełnie jak u... –

- Harry, coś się stało?? - zapytała zaniepokojona Sybilla

- Nie. Po prostu ciocia jest bardzo podobna do mojej matki, czuję się prawie tak jakbym ją teraz widział – w jego głosie słychać było wzruszenie...

- A ty za to, bardzo jesteś podobny do twojego ojca, ale oczy tak.... – zastanowiła się na chwilę –...oczy masz po matce -

To, co teraz Harry usłyszał całkowicie wyprowadziło go z równowagi. Przed chwilą poznał swoją ciotkę łudząco podobną do jego matki, a teraz dowiaduje się, że jeszcze znała jego ojca!!

- Zaraz, zaraz – jesteś moją jedyną żyjącą krewną, co więcej siostrą mojej mamy, znałaś mojego ojca, a w związku z tym, zapewne wiedziałaś sporo o świecie czarodziejów – Harry powoli dobierając słowa z trudem panował na emocjami – dlaczego więc przez całe moje życie nikt mi łaskawie nie wspomniał, że mam jeszcze jakąkolwiek normalną, czarodziejską rodzinę!! – krzyknął czując jak wzbiera w nim złość na cały świat

Reakcja Harrego musiała być całkowitym zaskoczeniem dla Sybilli. Przez chwilę w milczeniu patrzyła na swojego siostrzeńca.

- Myślałam, że mniej więcej wiesz, czemu musiałam się ukrywać przez 16 lat w USA, opisałam wszystko w liście, który wysłałam Dursleyom -

- Jakim liście ?! Żadnego nie dostałem – Harrego najzupełniej nie obchodziło to, że mówił zbyt niegrzecznym tonem

- Co takiego?! – na twarzy Sybilli pojawiło się zdziwienie. Po chwili jednak złapała go za rękę

- Chodź ze mną, coś mi się wydaje, że muszę z Petunią porozmawiać w cztery oczy -
Harry bez słowa sprzeciwu ruszył za Sybillą. Złość, którą do niej czuł na początku, ustąpiła ciekawości mieszanej ze zdziwieniem

- Petunio mogę prosić cię na słówko!! – krzyknęła Sybilla, kiedy znaleźli się przed pokojem , który zajmowali Dursleyowie
Odpowiedziały im głośne kroki, a po chwili w drzwiach ukazała się koścista twarz Petunii

- Nie musisz na mnie tak krzyczeć, słuch mam jeszcze dobry -

- Może i tak, ale pamięć chyba nie za bardzo. Pytałam się wczoraj wieczorem czy doszedł list, dla Harrego, który wysłałam na początku wakacji – stwierdziła z groźną miną Sybilla – mój siostrzeniec jakoś nie ma o nim zielonego pojęcia- dodała

Ciotka Petunia słysząc to oblała się rumieńcem wstydu.

-Owszem doszedł, ale po jego przeczytaniu stwierdziłam, że lepiej nie mieszać mu w głowie -
-Nie mieszać mu w głowie – podchwyciła wściekła Sybilla – z tego, co się dowiedziałam od Albusa to nigdy jakoś nie byłaś zbyt troskliwa dla Harrego . Policzymy się potem, narazie muszę mu wyjaśnić wiele rzeczy, bo chłopak ma przez waszą opiekuńczość mętlik w głowie

Te ostatnie słowa najbardziej trafnie oddawały to co teraz czuł młody czarodziej.

- Chodźmy na dół do mojego pokoju to ci sama wszystko opowiem – powiedziała już łagodniej Sybilla kładąc nacisk na słowo sama.

Szli po schodach w milczeniu. W głowie Harego powoli wszytstko się rozjaśniało. Dursleyowie specjalnie nie powiedzieli o liście od Sybilli, chcąc zatuszować na możliwie jak najdłużej prawdę o jego ciotce. Nie pierwszy raz z resztą przybierali taką taktykę – myśląc o tym Haremu przed oczyma staneło 11 lat, które mineły zanim trafił do Hogwartu. Durselowie wtedy ani słowem nie wspominali mu o tragicznym wypadku jego rodziców, ani o tym, że należy do świata czarodziejów.

[--pagebreak--]

ROZDZIAŁ II: O osobie, która umarła i się odrodziła... po 16 latach


Pomieszczenie, do którego zaprowadziła Harrego Sybilla zdawało się być jej gabinetem. Tuż po wejściu w oczy rzucał się staroświecki kredens, zawalony stosami pergaminów i pękami zużytych ptasich piór. Na pobliskim stole stało kilka fotografii czarnowłosego męszczyzny o opalonej twarzy, który na każdej z nich zdawał się machać ręką do patrzących na niego osób. Dla Harrego to, że ktoś poruszał się na zdjęciach nie było niczym dziwnym, gdyż już od dobrych paru lat żył w świecie czarodziejów.

Jego obserwacje przerwała Sybilla

- Trochę głupio się czuje w zaistniałej sytuacji – powiedziała patrząc na niego uważnie – w liście, którego napisanie zajęło mi sporo trudu – mówiąc to spojrzała wymownie na pobliski kredens - w przystępny sposób przedstawiłam swoją historię -

- Niech już ciocia powie, dlaczego musiała uciekać do USA - przerwał jej Harry, który nie mógł się doczekać prawdy o Sybilli

- No dobrze już dobrze, wszystko mówię, bez bicia – odpowiedziała nieco rozbawiona – a więc jak wiesz, albo nie wiedziałeś przez 16 lat – Harry chrząknął znacząco – jestem rodzoną siostrą twojej matki. Urodziłam się dwa miesiące po niej. Razem się wychowywaliśmy, razem w wieku 7 lat poszłyśmy do Hogwartu. Lilly trafiła do Gryfindoru a ja – w tym momencie Sybilla spłonęła rumieńcem – trafiłam do Slytherinu. Od tego momentu losy, Lilly i moje, jakby się oddzielają od siebie. Ona sama kumpluje się bardziej z Gryfonami – a ja niestety wpadłam do paczki Ślizgonów, do której należeli min. Lucjusz Malfoy, a także Snape.. -

Harry słysząc to lekko się skrzywił

-Nawet, kiedy spędzaliśmy wakacje w domu naszych rodziców,Lilly traktowała mnie jakby trochę z dystansem – ciągnęła dalej Sybilla -

- Działo tak się do 5 klasy, kiedy to wszystko wywróciło się do góry nogami. Sama nie wiem jak to się stało, ale nie wiadomo, kiedy coraz bardziej zaczęłam lubić Syriusza. Poznaliśmy się bliżej w czasie wypadów uczniów do Hogsmedae. Ślizgoni widząc nasze coraz częstsze spotkania odizolowali się ode mnie, uważając mnie za zdrajczynię. Próbowałam nawiązać kontakty z Gryfonami i innymi domami, ale wszyscy traktowali mnie z podejrzliwością, jako niby zwolenniczkę dziedzica Slytherinu. Dalej miałam na szczęście Syriusza. Nie patrząc na złośliwe żarciki kolegów, spotykał się ze mną, stając się kimś więcej niż przyjacielem. Dotrwaliśmy tak razem do początku 7 klasy, przepraszam on by i dłużej jeszcze dotrwał, ale ja już nie chciałam dłużej tego ciągnąć. Będąc ze mną bardzo się zmienił, przycichł, stracił wszystkie cechy, którymi wyróżniał się jako szkolny zabijaka, dowcip, czasami bezczelność, uszła z niego energia do bycia zawsze w centrum uwagi. Zauważyłam nawet, że zaczął się izolować od przyjaciół z Gryfindoru. Dlatego też w październiku, 7 roku nauki powiedziałam mu, że nic do niego nie czuje i chcę zakończyć nasza znajomość. Na początku opierał się twierdząc, że to wszystko zmyśliłam bojąc się, że będzie miał kłopoty u Gryfonów, przez znajomość ze mną. Wyznałam mu wtedy, co było oczywiście całkowitym bezsensem, że bardziej wolę być ze Snapem –
Harry słysząc to dostał ataku nie kontrowanego kaszlu.

- Nie mogłam nic gorszego wymyślić, aby go odtrącić od siebie – ciągnęła dalej Sybilla - kiedy o tym się dowiedział wściekł się na mnie i śmiertelnie obraził. Wiesz chyba, że Serwus był jego śmiertelnym wrogiem?? -

- No wiem, wiem – odpowiedział lekko oszołomiony tym, co usłyszał Harry

- Tak, więc jak mówiłam, od tej pory żeby dobrze grać swoją rolę starałam się jak najczęściej pokazywać ze Snapem, co raczej nie było rzeczą przyjemną, bo urodą i gadatliwością to on nie grzeszył. Niechęć Gryfonów do mnie, przeszła w nienawiść. Nawet zawsze dobra dla każdego Lilly odwróciła się od swojej siostry. Parę razy usłyszałam jak koledzy składali jej wyrazy współczucia, że ma taką czarną owcę w rodzinie. No, ale jakoś wytrzymałam te obelgi i z trudem udało mi się ukończyć 7 klasę. Zdałam raczej z miernym skutkiem owotumeny. Po zakończeniu nauki w Hogwracie postanowiłam, że zerwę całkowicie, że światem czarodziejów i podejmę się jakiegoś mugolskiego zajęcia. Wróciłam do rodzinnego domu moich rodziców, którzy parę lat potem zmarli. Starałam się nawiązać kontakty z Petunią, próbując przekonać ją, że zerwałam z magią i chce żyć, jak mugole. Ona jednak miała już męża Verona, własny dom, niedługo spodziewała się dziecka i nie obchodził jej los siostry, która całą młodość spędziła na wymachiwaniu różdżką w jakiejś zbzikowanej szkole. Minęło tak parę lat, starałam się jakoś urządzić w mugolskim świecie, jednocześnie próbując zabrać swoje problemy na bok, gdyż nie tylko ja byłam wtedy nieszczęśliwa. Po świecie szalał Sam Wiesz Kto .Raz po raz czytałam w mugolskich gazetach o kolejnych zaginięciach jakiś osób, albo o jawnych zabójstwach pojedynczych czarodziejów, czy też całych rodzin. Lata te wspominam jako jedne z najcięższych, jakie przeżyłam. Najgorsze jednak miało dopiero przyjść. Dokładnie 16 lat temu dowiedziałam się z gazet o bestialskim mordzie na młodym małżeństwie. To byli twoi rodzice Harry. Informacja ta całkowicie wyprowadziła mnie z równowagi. Nie bacząc na nic, zaczęłam rozpytywać znajomych czarodziejów, o to gdzie mogę znaleźć Syriusza. Chciałam mu powiedzieć cala prawdę, o tym, że tak samo jak on brzydzę się Snapem. Planowałam wrócić do świata magii, albowiem wiedziałam, że jako siostra Lilly mam obowiązek zająć się tobą Harry. I wtedy stało się coś, czego w ogóle się nie spodziewałam. Jak grom spadła na mnie wieść, że aresztowali Blacka, za zabicie 14 czarodziejów, a poza tym za podejrzenia wskazujące, że był poplecznikiem Sam Wiesz Kogo. To nie to było jednak najgorsze, dowiedziałam się, że to on miał zdradzić Czarnemu Panu miejsce pobytu twoich rodziców, w dniu kiedy zginęli. Świat się dla mnie zawalił, osoba którą, zawsze kochałam okazała się zdrajcą i mordercą. Gdyby tego było za mało, coraz więcej ludzi ze świata czarodziei zaczęło podejrzewać mnie o współpracę ze Voldemortem.
Nie, tego było już dla mnie za dużo. Postanowiłam wyjechać z Anglii, oderwać się od tego okropnego świata. Przedtem jednak udałam się do Petunii przekonując ją, ze jako jedyna krewna powinna przyjąć ciebie Harry pod dach. Upewniwszy się, że masz zapewnioną opiekę, kupiłam bilet do Stanów Zjednoczonych i poleciałam tam. Dalsza moja historia to prowadzenie przez 16 kolejnych lat życia mugola. Nikt z czarodziejów nie wiedział, co się ze mną stało, nikt też chyba się zbytnio nie martwił o mój los, Niektórzy sądzili nawet, że zrozumiawszy błędy, jakich się niby dopuściłam popełniłam samobójstwo.

W Ameryce znalazłam nowe życie, poznałam osobę, którą pokochałam, która umożliwiła mi częściowe zapomnienie o Syriuszu. Nie myśl jednak Harry, że całkowicie przestałam się tobą interesować. Śledziłam ciągle twoje losy, które były barwnie opisywane w gazetach. Zaprenumerowałam Proroka Codziennego. Dowiedziałam się o twoim pójściu do Hogwartu, przeczytałam wzmiankę o próbie ukradzenia kamienia filozoficznego, przez Sam Wiesz, Kogo, której udaremniłeś, później o tym jak odkryłeś, co kryje Komnata Tajemnic. Szokiem okazała się dla mnie informacja o ucieczce Blacka i o tym, że chce cię zabić. Pomyślałam, że musiało mu się całkiem w głowie pomieszać. Byłam nawet gotowa wracać do Anglii. Mój narzeczony przekonał mnie jednak, że byłoby to bez sensu, bo bym jeszcze bardziej zagmatwała sytuacje, a ty Harry byłeś przecież dobrze strzeżony w Hogwarcie. Niestety opieranie się wyłącznie na Proroku Codziennym jako źródle informacji było moim dużym błędem. Nie przewidziałam, że artykuły, które publikowano w nim, zawierały to, co było wygodne dla władzy Knota. I tak oczywiście, mimo, że Ty wiedziałeś, że Syriusz jest uniewinniony, ja dalej dzięki Prorokowi żyłam w przekonaniu, że dalej jest groźnym przestępcą ukrywającym się na wolności. Z biegiem czasu coraz bardziej zaczynałam się niepokoić o twój los. Ktoś cię zgłosił wbrew twojej woli do Turnieju Trójmagicznego, w którym musiałeś podołać wielu trudnym zadaniom. Ja głupia sądziłam, że to musiał być Black. Po za tym zauważałam, że twoje życie staje się coraz bardziej publiczne. Mówię tu a artykułach Rity Skeeter -

- Mam nadzieje, że nie wierzyłaś w brednie, która, ta krowa wypisywała o mnie – przerwał jej zły Harry

- Na początku trochę tak, ale w miarę czytania stwierdziłam, że są to tylko wymyślone, tandetne historyjki, jakiejś durnej pisarki, w stylu opery mydlanej. W przekonaniu, że Prorok Codzienny nie pokazuje delikatnie mówiąc, całkowitej prawdy, utwierdziły mnie doniesienia z poprzednich wakacji. Redakcja w imieniu ministerstwa twierdziła że rozsiewasz jakieś głupie plotki o powrocie Sam Wiesz Kogo, jednocześnie nie potrafiąc logicznie wytłumaczyć jak zginął ten chłopak od ciebie z Hogwartu. Spotkałeś się z nagonką, którą urządził Knot, nie mogący dopuścić do siebie myśli, że Czarny Pan powrócił. Uwierz mi na słowo, że wiedziałam, co wtedy czułeś. Ludzie zaczeli się zapewne odwracać od ciebie-

Harry tylko pokiwał potakująco głową, myśląc o Semanusie.

- Tuż przed wakacjami zaczęła dojrzewać we mnie myśl, że jednak trzeba wrócić do Anglii i pomóc ci w trudnych chwilach. Możesz być na mnie zły, że nie zrobiłam tego wcześniej. Na usprawiedliwienie powiem tylko, że się po prostu bałam przyjęcia, zarówno z twojej strony jak i reszty czarodziejów –

- Rozumiem ciebie – powiedział młody czarodziej

Na twarzy Sybilli pojawił się nikły uśmiech.

- Momentem przełomowym był dla mnie artykuł, który pokazał się pod koniec czerwca, potwierdzający doniesienia o powrocie Sam Wiesz Kogo – ciągneła dalej - szokiem była dla mnie infromacja o śmierci Syriusza,a także jej dalsza część, całkowicie oczyszczająca go z zarzutów. Dopiero wtedy uświadomiłam sobie jak byłam głupia i ślepa. Jak mogłam tak łatwo zwątpić w jego niewinność– kiedy to mówiła głos jej zadrżał, a w oczach pojawiły się łzy
Harrego, poczuł jak ogarnia go fala współczucia

- Jakież ona musiała mieć ciężkie życie – pomyślał - niemal na każdym kroku spotykała się z nienawiścią, niechęcią, a nawet oskarżeniami pod jej adresem. Mimo to była w stanie wszystkim przebaczyć i zacząć życie od nowa -

- Nie tylko ty zwątpiłaś w Syriusza. Nawet Dumbledore uwierzył w to, że to on przyczynił się do zamordowania moich rodziców – powiedział na głos Harry – jedyną winną osobą jest tutaj Glizdon, który wrobił go w to zabójstwo i Lord Voldemort, sprawca całego zła na świecie -

- Wiem, wydaje się to tak oczywiste, ale mimo wszystko... – tutaj urwała nie wiedząc co powiedzieć

Harry patrząc na nią dopiero teraz ujrzał całkiem inną Sybillę. To nie była ta uśmiechnięta kobieta, łudząco podobna do jego matki, to była osoba, której naprawdę bardzo ciężko doświadczył los. Wszystkie przeciwności zdawały się być wyryte na jej zadumanej, smutnej twarzy

- Jeszcze mi ten ślub nie daje spokoju. Czasami wydaje mi się, że nie mogę wyjść za Abera, w zaistniałych okolicznościach. Już dawno planowaliśmy się pobrać, jeszcze przed śmiercią Syriusza. Wcześniej jak o tym myślałam byłam pełna optymizmu i miałam nadzieję, że przyjdzie lepsze jutro, ale teraz....

- Ja nie widzę w tym nic nie stosownego, ciocia......

- Proszę mów mi na ty –

- No, więc, uważam, że zasłużyłaś na szczęście, a jak będziesz szczęśliwa to i ja też będę i Syriusz, który na pewno jest w jakiś sposób zawsze z nami obecny-

- Jesteś kochany – mówiąc to Sybilla przytuliła Harrego zalewając się jednocześnie łzami

W młodym czarodzieju zakwitła nadzieja, że jednak może się w jego życiu pojawić osoba, która zapełni pustkę powstałą po stracie ojca chrzestnego.

[--pagebreak--]

ROZDZIAŁ III: Aberforth Dumbledore

Była już piąta po południu, a Harry dalej leżał w swoim łóżku rozmyślając o rozmowie z Sybillą. Miał na to dość czasu, gdyż ona sama wybrała się do miasta odebrać znajomych, którzy mieli przyjechać na wesele.

- Dlaczego, nikt mi nie wspominał wcześniej, że moja matka miała siostrę – zastanawiał się – Musieli mi o tym nie mówić, mając jakieś ważne powody. Bali się pewnie, że będę jej szukać i narażę się na jakieś niebezpieczeństwa. A może obawiali się, że będzie dla mnie szokiem, wiadomość, że jedna osoba z rodziny należała do Slytherinu. Nie ta ostatnia myśl jest zbyt absurdalna. Dowiedziałem się w swoim życiu o wiele gorszych rzeczy, które mogłyby mnie bardziej przerazić i jakoś sobie z nimi poradziłem. W tym momencie przyszedł mu do głowy, trzeci rok nauki w Hogwarcie, kiedy to przez cały czas żył ze świadomością, że na jego życie ma rzekomo dybać Syriusz. Muszą mieć więc jakieś ważniejsze powody, dla których nie ujawniono mi całej prawdy o Sybilli-

Jego rozmyślania przerwały jakieś hałasy w kuchni. Kiedy schodził na dół zobaczyć, co je spowodowało, doszło do jego uszu wściekłe miauczeniem kota.

Widok, który zastał na miejscu całkowicie go zaskoczył. Na środku pokoju stał nie kto inny jak jego ciotka Petunia,

-Zabierzcie ode mnie tego durnego futrzaka – krzykneła wściekła Petunia, kiedy Krzywołap próbował wskoczyć na jej nogę

W tym samym momencie wbiegła do kuchni właścicielka tego osobliwego zwierzęcia, a za nią przyjaciel Harrego z Hogwartu Ron

- Niech pani nie wykonuje gwałtownych ruchów, bo to go jeszcze bardziej rozdrażni – mówiąc to Hermiona podeszła w stronę ciotki Harrego próbując capnąć swojego kota za ogon. Futrzak musiał wyczuć jej zamiary gdyż schowal się między nogami swojej ofiary.

- Pomocy on mnie zaraz pogryzie!! -

- Koty raczej nie gryzą, co najwyżej mogą podrapać – wtrącił się Ron

Nie wiadomo czy było to jakimś pocieszeniem, gdyż w tym samym momencie Krzywołap ponowił atak, tym razem od tyłu i wylądował na głowie Petuni..

- Krzywołap nie....! – krzyknęła Hermiona, ale było już za późno. Petunia pod ciężarem 4 kilogramowego cielska z impetem runeła na ziemię.
Harryemu ukazała się nagle cała zawartość spódnicy swojej ciotki, kiedy to jej nogi znalazły się w górze, aby po chwili spokojnie opaść na podłogę.

- Veronie, pomocy!! Zatakował mnie wściekły tygrys!! -

- To nie był żaden tygrys tylko zwykły kot –zauważył zirytowany Ron

- Petunio gdzie jesteś?????- do uszu Harrego doszedł tubalny głos wuja. Po chwili na schodach rozległy się odgłos jego kroków. Młody czarodziej niewiele myśląc schował się za zasłoną koło okna.

- Na dole w kuchni. Gdybyś cały czas nie oglądał swoich durnowatych meczów, już dawno byś usłyszał, że coś się dzieje -

- Najdroższa co ci się stało?? – spytał wuj Veron wlepiajac w swoją rzonę przerażony wzrok

- Ta durna dziewczyna poszczuła na mnie, swoją rudą bestię. Broniłam się, ale mnie zaatakował -

- Co takiego?? W domu przebywa dzikie zwierzę!! - ryknął wściekły wuj Veron opryskując Hermionę i Rona śliną

- Żadne dzikie. Po prostu Krzywołap nie lubi jak sięna niego krzyczy...- Hermiona dopiero teraz odzyskała mowę, zaskoczona całą sytuacją

- Zaraz cię nauczę jak trzeba się opiekować, swoimi domowymi zwięrzątkami – mówiąc to Veron podkasał rękawy

- Widzę, że z pana bardzo pomocny człowiek –z drzwi wejściowych dobiegł jakiś tubalny, męski głos

W stojącym w nich osobie Harry rozpoznał męszczyznę z fotografii z saloniku Sybilli

- A pan, to kim w ogóle jest?? – spytał zdziwiony wuj Veron

- Aberforth Dumbledore, brat, cioteczny, Albusa, dyrektora Hogwartu, ale panu raczej to za wiele nie mówi, więc niech wystarczy, że jestem narzeczonym Sybilli -

- Czarodziej – skwitował pogardliwie Veron – w sumie się nie dziwię. Z tego co Petunia mówiła to jej siostra zawsze miała słaby gust -

- Licz się lepiej ze słowami – w oczach Abera zapłonęły groźne błyski – nie pozwolę, żeby w moim własnym domu, jakiś nadęty mugol mnie obrażał - mówiąc to sięgnął za pazuchę, gdzie musiał mieć różdżkę

- Nie śmiesz użyć tego czegoś wobec mnie –

- Jak będzie potrzeba, to miotnę w ciebie jakimś zaklęciem bez najmniejszych skrupółów – odpowiedział Aber

Obaj męszczyźni stali na środku salonu sztyletując się spojrzeniami

Scena ta mogłaby mieć mało ciekawy finał, gdyby do pokoju nie wparowała zdyszana Sybilla

- No tak oczywiście, tylko cię na chwilę zostawiłam samego, a od razu pakujesz się w kłopoty-

- Jakie kłopoty, przed chwilą twój szwagierek bardzo mnie obraził, nie mówiąc już o tobie-

- No i co z tego. To nie jest powód, żeby rzucać na niego zaklęcia!! -

- Ale przecież jeszcze żadnego nie użyłem... -

- Dość tego!!- krzyknęła wyraźnie zła Sybilla- Ron, Hermiona na górę, a ty masz się w tej chwili pogodzić z Veronem -

- Harry, jak fajnie cię znowu widzieć – powiedział Hermiona dostrzegając wystającą za zasłony twarz młodego czarodzieja

- Niezła awantura- powiedział Ron szczerząc zęby – ostrą masz tą swoją ciotkę, mówię oczywiście o Sybilli -

- Usłyszałem rumor z dołu i zszedłem na dół, ale jak zobaczyłem Petunię nie miałem jakoś ochoty się jej pokazywać – tłumaczył się niezręcznie Harry

- Nie dziwię się. Niezły ma charakterek – powiedział Ron

- Harry, zaprowadź Hermionę i Rona na górę. Niech się rozgoszczą w pokoju obok ciebie - wtrąciła się w rozmowę Sybilla

Czwórka przyjaciół bez słowa sprzeciwu udała się na pierwsze piętro.

- Skąd się tu wzięliście?? Nie spodziewalem się waszego przyjazdu – spytał Harry, kiedy znaleźli się w jednym z przytulnych pokoików

- No wiesz, o weselu dowiedzieliśmy się od Albusa Dumbledore- odparła Hermiona

- Który zaprosił nas na nie w imieniu Abera – dodał Ron

- Wiecie, kto jeszcze może się pojawić?? - wypytywał dalej Harry

- Z tego co słyszałem to ma być kupa ludu. Jutro powinien przyjść Lupin, profesor Mc Gonall, Albus Dumbledore, Szalonoki Moddy, Fletcher Mundungus, Shacklebolt Kingsley , i podobno Snape. Przynajmniej słyszałam, że był zaproszony- wyliczała nazwiska Hermiona

- Spodziewałem się go – mruknął Harry – od dawna wiecie o Sybilli?? – dodał po chwili zadumy

- No gdzieś od początku wakacji – odpowiedziała Hermiona – ale Harry nie miej nam za złe, że ci znowu czegoś nie powiedzieliśmy. Dumbledore, prosił nas żeby ci o tym nie wspominać, gdyż wszystko miała wyjaśnić sama Sybilla – dodała zaniepokojonym tonem

- Spokojnie nie będę się na was wściekał, pod warunkiem, że mi powiecie wszystko, co wiecie o Aberze. Zupełnie się nie spodziewałem, że kiedyś Albus Dubledore będzie należał do mojej rodziny

- My też raczej nie- odparł Ron – a co do Abera, pamiętasz jak raz w chatce Hagrida dyrektor wspominał coś o swoim bracie, co miał używać niestosownych zaklęć na kozie -

- Chyba nie chcesz mi powiedzieć, że mówił o nim?? – zdziwił się Harry

- Niestety, tak - mruknął Ron – na pocieszenie ci powiem, że te niestosowne zaklęcia, były tylko magicznymi próbami, aby koza wydawała więcej mleka, a że jego umiejętności w posługiwaniu się różdżką nie były za duże, dla obiektu eksperymentów skończyło się to dość tragicznie -

- I tylko dlatego pisali o tym w gazecie?? – w głosie Harrego słychać było niedowierzanie

- Napisali, bo właśnie wtedy Albus Dumbledore, miał szansę zostać Ministrem Magii. Wzmianka o jego bracie w Proroku Codziennym, miała mu popsuć opinię, że ma niby kogoś takiego w rodzinie – dodała w tonie naukowego wykładu Hermiona

- Ale nie rozumiem po co Aber poleciał do USA, gdzie poznał moją ciotkę?? -

- No wiesz, jak go tak obsmarowali w gazetach, wolał poszukać sobie miejsca tam gdzie o nim nie słyszeli- stwierdził Ron

- I znalazł je w Filadelfii. Trafił akurat do miasta gdzie mieszkała Sybillą, a że akurat oboje byli czarodziejami, to nic dziwnego, że się spotkali – zakończyła wyjaśnienia Hermiona

- Historia żywcem wzięta z książek science fiction, którw w te wakacje ciotka Petunia kazała czytać Dudleyowi – mruknął Harry

- Przynajmniej, tyle z tego dobrego, że będziesz miał pierwsze wesele – skwitował Ron

- Wiecie co – wtrąciła się Hermiona, która wcześniej nad czymś się zastanawiała – dla mnie ten Aber wydaje się całkiem fajnym gościem -

- Mówisz tak, bo cię obronił przed wujaszkiem Harrego – wtrącił się Ron

- Wcale nie dlatego – zaperzyła się Hermiona.

Z dyskusji dwójki przyjaciół wywiązała by się zapewne kłotnia, gdyby z dołu nie dobiegł do nich głos Sybilli, wzywający wszytstkich na obiad

Po zejściu do saloniku zastali nakryty odświętnie stół, a przy nim siedzącą w komplecie rodzinę Dursleyów z ciotką Marge, Abera i Sybille, koło których znajdowali się...

- Witaj Harry – powiedziała na przywitanie pani Wesley

- Miło cię widzieć, jak minęły ci wakacje – zawtórował jego żona

- Eeeee, dobrze – odpowiedział Harry

- Stary zapraszamy do siebie!! – krzykneli siedząca koło Dursleya bliżniacy Fred i George

Młody czarodziej mile zaskoczony spotkaniem, tylu znajomych twarzy zajął wolne miejsce.

- Dopiero, co przed chwilą, przyjechaliśmy –zaczął rozmowę Pan Wesley – kierowca mugolskiej taksówki którą jechaliśmy nie mógł znaleźć domu Sybilli -

- Jak przekręciłeś nazwę ulicy, to nic dziwnego – burknęła matka Rona

- Byłem zaaferowany tym, w jaki sposób działają przyciemniane szyby -

Harry uśmiechną się, przypominając sobie o zamiłowaniu do mugolskich wynalazków u Pana Wesleya.

Przez pierwsze pięć minut młody czarodziej nie odezwał się ani słowem pochłaniając stojące na stole potrawy.

- Jak tam miewa się was sklep z magicznymi gadżetami – zagadał bliźniaków, po tym jak zaspokoił już pierwszy głód -

- Chłopie, dzięki tobie zrobiliśmy interes życia – odparł George

- Ledwo nadążamy z realizacją zamówień na magiczne towary. Trafiliśmy na istną żyłę zlowa. Nasze gadżety cieszą się wielkim powodzeniem – dodał Fred

- Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze w tym roku oddamy ci wszystkie galeony, które nam pożyczyłeś -

Harrego ścisnęło w żołądku, na myśl, że jego sakiewkę obarczyłaby nagroda z Turnieju Trójmagicznego, która równie dobrze powinna trafić, do Cedrika, zabitego 2 lata temu przez najwierniejszego sługę Voldemorta Glizdona.

- A wasi rodzice co na to?? Pogodzili się już z myślą, że nie będziecie chodzić do Hogwartu?? – powiedział na głos, aby rozwiać ponure myśli

- Na początku miała do nas pretensje, że jesteśmy mało ambitni, ale jak przynieśliśmy do domu garść galeonów, to jakoś dała się udobruchać – stwierdził z entuzjazmem Fred - zaryzykowaliśmy nawet i ujawniliśmy jej skąd mieliśmy pieniądze na rozruch interesu – mówiąc to wyszczerzył zęby do Harrego

- I jak zareagowała??-

- Zwymyślała nas, że nie mieliśmy prawa brać od ciebie tak dużej kwoty. Uspokoiła się jako tako, po tym jak zapewniliśmy ją, że spłacimy cały dług, galeon do galeona – wyjaśnił szczegółowo George.

Harry słysząc to poczuł jak kamień spada mu z serca, gdyż już od roku bał się, czy Pani Wesley nie będzie miała mu za złe, że to przez niego bliźniacy, oderwali się od nauki na rzecz prowadzenia handlowych interesów.

Profilaktycznie spojrzał jednak w kierunku gdzie siedzieli Państwo Wesleyowie. Zajęcie byli żywą rozmową z Sybillą i Aberem o ostatnim artykule w Proroku Codziennym, który miał donosić o wynalezieniu nowego zaklęcia umożliwiającego samowolne latanie. Pani Wesley spierała się z Aberem , czy będzie ono bezpieczne w zastosowaniu na masową skalę. Oczywiście była przeciwna zbyt szybkiemu wprowadzeniu tego wynalazku, w przeciwieństwie do Abera. Harry raz po raz słyszał zdania w kierunku Pana Wesleya:

- Arturze nie prawdzaż, że mam rację – które miały przekonać narzeczonego Sybilli do zmiany poglądów

Odpowiadało jej tylko krótkie:

- Tak, tak Molly, jak najbardziej -

Całkowicie kontrastowała z całym towarzystwem rodzina Dursleyów, łącznie z Marge siedząca na drugim końcu stołu, jak najbliżej wyjścia. Pogrążeni w ponurym milczeniu, , wyglądali jakby przebywanie w tym dość osobliwym towarzystwie było dla nich niesamowitą udręką. Dudley zwykle żarłoczny przy posiłkach, wpatrywywał się tylko ponuro w swój talerz, unikając łobuzerskich spojrzeń Freda i Georga

Ron i Hermoina siedzący za Ginny, znowu się o coś kłócili, ale Harry nie dociekał o powód, gdyż poczuł, jak powoli ogarnia go znużenie i senność. Jego nastrój musiał się udzielić reszcie, gdyż Sybilla obwieściła, że pora już kończyć, pogawędki i zbierać się do łóżek.
Nie czekając na Rona i Hermionęmłody czarodziej podniósł się od stołu i czmychnął na górę.

Zmęczony wrażeniami z całego dnia, z ulgą położył się łóżku. Nie słyszał już jak do pokoju po cichu wśliznął się Ron, kładąc się w łóku Dudleya ( oczywiście bez zgody właściciela)








Autor: GGgrzesiek

Opublikowane: 2005-12-09 (2512 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

Kredyty do 20,000 zł, bez przedpłat, cała Polska, online !
Witam, zajmuję się pośrednictwem finansowym. Wspó...

Potrzebuje kredytu gotowkowego
Witam potrzebuje kredytu gotowkowego w kwocie do ...

PROFI CREDIT Międzyrzec Podlaski i okolice
Pożyczka na dowolny cel.w firmie pożyczkowe...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 58 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.33 sekund
Page created in 0.330793 Seconds