STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

HPNews.pl » Artykuły » Wywiady » Wywiad z Rowling o szóstym tomie


Wywiad z Rowling o szóstym tomie

*** ***

W dniu premiery szóstej części Harry’ego Pottera - 16 lipca 2005 r. - przedstawiciele serwisów internetowych Mugglenet i The Leaky Cauldron przeprowadzili bardzo obszerny wywiad z J.K. Rowling właśnie na temat jej nowej książki. Uwaga, wywiad przeznaczony jest raczej dla tych, którzy znają już treść HP6 - zawiera bowiem liczne spoilery! Autorka odkrywa kolejne tajemnice fabuły i tłumaczy różne niejasności, jakie pojawiły się w "Harrym Potterze i Księciu Półkrwi".


OSTRZEŻENIE: Cały wywiad jest pełen treści i faktów zawartych w szóstym tomie - co oznacza że jeśli nie czytaliście jeszcze szóstego tomu i nie chcecie wiedzieć co się w nim znajduje, czytanie tego wywiadu nie jest dla Was dobre - zostaliście ostrzeżeni!

Emerson Spartz, Mugglenet (ES): To pytanie może zabrzmieć dziwnie ale ile razy czytasz własne książki?

JKR: To nie jest dziwne pytanie, to bardzo ważne pytanie ponieważ kiedy któraś z książek jest już opublikowana rzadko czytam ją ponownie. Zabawne jest kiedy biorę do ręki jedną ze swoich książek by sprawdzić dokładnie jakiś fakt - co oczywiście robię często - wtedy zdarza mi się jakby to ująć - zassać w samą siebie powiedzmy i wtedy mogę przeczytać kilka stron ale staram się odłożyć ją szybko na półkę i wrócić do tego co właśnie pisałam. Ale nigdy na przykład podczas kąpieli gdy mam ochotę sobie poczytać wtedy nigdy nie biorę własnej książki. Dlatego też jest pewnie wielu fanów którzy znają moje książki lepiej niż ja sama. Ja mam tylko te przewagę, że zawsze wiem co się wydarzy w następnych tomach i oczywiście znam mnóstwo dodatkowych faktów.

Melissa Anelli, The Leaky Cauldron (MA): Ile to już jest tych kartonów z dodatkowymi faktami?

JKR: Naprawdę trudno mi powiedzieć bo jestem tak strasznie niezorganizowana, ale owszem uzbierało się tego dosyć sporo. Są głównie umieszczone w moich notesach ponieważ niektóre są tak wartościowe, że musze je mieć w łatwo dostępnej dla mnie formie. Często zdarza mi się gubić różne rzeczy a wiadomo że trudniej jest zgubić cały notes niż pojedynczą kartkę papieru.

ES: Kiedy siódmy tom zostanie już wydany czy pozostawisz swoją stronę internetową by dalej odpowiadać na pytania czytelników?

JKR: Tak, nie sądzę bym zamknęła stronę na przykład dokładnie o północy gdy siódmy tom będzie już dostępny. Nie, zdecydowanie tego nie zrobię. Wydaje mi się, że nie jestem w stanie odpowiadać na wasze wszystkie pytania personalnie i dokładnie zaprezentować każdą postać, co oczywiście bardzo by was usatysfakcjonowało. Ale ludzie chcą się dowiedzieć wszystkiego a ja z oczywistych powodów nie mam możliwości odpowiadać na wszystkie pytania tych najbardziej dociekliwych fanów osobiście. I dlatego nie mogę zamknąć strony bo uważam, że jest to jedyny sposób by to zrobić, by udzielać odpowiedzi na te pytania.
Sądzę również, że ludzie będą teoretyzowali na temat różnych postaci nawet po zakończeniu całej serii, ponieważ są ludzie którzy są bardzo zainteresowani poszczególnymi postaciami których życie i przeszłość nie były tak istotne dla całej fabuły co oczywiście pozostawia otwartą drogę do fanfiction. Będziecie się zastanawiać co się stało z niektórymi postaciami na końcu całej historii bo oni ciągle istnieją ciągle gdzieś tam żyją, więc na pewno będziecie o tym myśleć. Ale jestem tak pewna jak tylko to możliwe, że siódma cześć będzie tą ostatnią nawet jeśli będziecie do mnie robić maślane oczy ”prosimy jeszcze tylko jedną więcej”! Tak, zdecydowanie będzie tylko siedem.
ES: Siedem książek to długa seria.

JKR: Tak, dokładnie! Nikt nie będzie mógł powiedzieć, że wymiękliście, co?

MA: Jeśli miałabyś napisać coś po zakończeniu serii to czy byłoby to o Harrym czy też o innej postaci z książki, może biografie?

JKR: Najbardziej prawdopodobna jest, jak już mówiłam kilka razy wcześniej, encyklopedia z którą miałabym mnóstwo zabawy przy mniej znaczących postaciach i mogłabym umieścić tam również dokładne biografie głównych postaci.

MA: OK, ogromne pytanie do części szóstej - czy Snape jest zły?

JKR: [prawie śmiejąc się] No więc czytaliście książkę - co wy o tym sądzicie?

MA: No cóż, są na ten temat konspiracyjne teorie, I są ludzie którzy…

JKR: …trwają przy desperackiej nadziei [śmiech]

ES: Tak!

MA: Dokładnie!

[ogólny śmiech]

JKR: Więc dobrze, to oczywiste, że relacje Harry-Snape są teraz tak personalne, jeśli nawet nie bardziej, niż Harry-Voldemort. I nie mogę odpowiedzieć na to pytanie bo to byłby kolejny spoiler do książki siódmej, czyż nie? Cokolwiek nie powiem na ten temat, jest oczywiste, że ma to strasznie duży wpływ na to co stanie się w kolejnej części kiedy znowu się ze sobą spotkają wiec naprawdę nie mogę… I powiedzmy sobie prawdę - teraz na ten temat powstanie pewnie jakieś 10.000 teorii a ja mam świetną zabawę przy czytaniu ich wiec tym bardziej nie uchylę rąbka tajemnicy [śmiech] Wiem, jestem wredna ale ja po prostu uwielbiam teorie, tak zdecydowanie kocham teorie...

ES: Wiem, że Dumbledore lubi widzieć w ludziach to co najlepsze ale czasem wydaje się, że robi to nawet do przesady.

JKR: [śmiech] Tak, zgodziłabym się z tym. Tak, niewątpliwie.

ES: Jak ktoś tak…

JKR: …inteligentny…

ES: …może być aż tak ślepy na pewne oczywiste rzeczy?

JKR: No więc, na ten temat zdecydowanie będzie informacja w tomie siódmym. Ale musze powiedzieć, że wydaje mi się, iż w tomie 5 i 6 było wystarczająco pokazane to, że ogromna potęga umysłu nie chroni cię przed emocjonalnymi błędami i uważam, że Dumbledore jest tego znakomitym przykładem. Właściwie to skłaniam się ku myśli, że bycie bardzo, bardzo inteligentnym może stwarzać pewne problemy i tak właśnie było z Dumbledorem, ponieważ jego mądrość wyizolowała go w pewnym sensie. I myślę, że wyraźnie widać to w książkach, bo gdzie jest ktoś równy jemu, gdzie jest jego powiernik, gdzie ktoś kogo może się poradzić, gdzie jest jego wspólnik? Nie ma nikogo z tych osób. To on jest zawsze tym który daje, to on jest zawsze tym który ma wzgląd na wszystkich , to on zawsze jest tym który ma wiedze. Nawet jeśli McGonagall jest bardzo wartościową postacią i drugą w szkole po Dumbledorze na pewno mu nie dorównuje. Macie dość wymijającą odpowiedź ale to niestety wszystko co mogę ujawnić na ten temat.

ES: Wcale nie, moim zdaniem to była zadowalająca odpowiedź…

MA: To dość interesujące, że to właśnie Dumbledore jest samotny.

JKR: Myślę, że jest dość wyobcowany, kilka osób powiedziało mi słusznie, że jest jakby niedostępny, oddalony. Moja siostra powiedziała mi kiedyś w momencie frustracji - to było kiedy Hagrid nie wychodził z domu po rewelacjach Rity Sketter na jego temat - i wtedy siostra powiedziała mi: „Dlaczego Dumbledore nie poszedł do niego wcześniej, dlaczego nie mógł iść od razu?” Powiedziałam jej że Dumbledore musiał go trochę przetrzymać i zobaczyć czy Hagrid jest w stanie poradzić sobie sam z tym problemem ponieważ gdyby poradził sobie z tym sam naprawdę poczułby się lepiej. „On jest zbyt niedostępny, zbyt zimny, zupełnie jak ty”, tak powiedziała! [śmiech] Rozumiała przez to, że ona prawdopodobnie by od razu pośpieszyła na pomoc a ja prawdopodobnie stanęłabym na chwilę z boku i powiedziała: „Poczekajmy chwilę i zobaczmy czy nie jest sobie w stanie sam z tym poradzić”. Nie dała bym mu może aż tygodnia ale na pewno poczekałabym jedno popołudnie, ale ona pognała by od razu do jego chatki.

ES: To jest jedno z najbardziej palących mnie pytań od czasu trzeciego tomu – dlaczego Voldemort zaofiarował Lily tak ogromne szanse na przetrwanie? I czy naprawdę pozwoliłby jej żyć?

JKR: Mmhm.

ES: Dlaczego?

JKR: [chwila milczenia] Nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Ale faktycznie zaofiarował - macie absolutną racje. Nie wolicie mnie zapytać dlaczego śmierć Jamesa nie ocaliła Lily i Harrego? Na to macie właściwie gotową odpowiedź, odpowiedź na to pytanie jest w waszym poprzednim pytaniu, ponieważ ona mogła żyć a wybrała śmierć. James i tak miał być zabity. Wiecie co mam na myśli? Nie mówię, że James nie był przygotowany by oddać życie za swoich bliskich, zginął broniąc swoją rodzinę, tylko że on bez względu na wszystko miał być zamordowany. Więc po prosty musiał to zrobić – nikt nie dał mu wyboru, więc ruszył do walki w pewnym sensie w zwierzęcy sposób, myślę, że są różnice w ich odwadze. James był ogromnie dzielny. Ale wydaje mi się, że zasięg odwagi Lily był w tym przypadku większy ponieważ mogła ocalić siebie, miała wybór. Każda matka, każda normalna matka, zrobiłaby to co zrobiła Lily więc pod tym względem jej odwaga była także w pewnym sensie zwierzęca tylko że ona miała dany wybór którego James nie miał. To tak samo jak jakiś intruz wtargnąłby wam do domu. Instynktownie byście ruszyli na niego. Ale gdybyście mieli z zimną krwią zadecydować co zrobić gdy ktoś wam mówi , "Usuń mi się z drogi," to czy jesteście w stanie przewidzieć jak byście się zachowali? Ja myślę, że żadna matka nie usunęłaby się pozostawiając swoje dziecko. Ona bardzo świadomie złożyła swe życie. Miała dany jasny wybór.

ES: A James nie miał.

JKR: Czy zginął próbując ocalić Harrego mając wybór czy to zrobić czy też odejść wolny? Nie. I to jest właśnie ta subtelna różnica dzieląc poświęcenie Lily od Jamesa, no i oczywiście jest jeszcze coś... ale to mniej więcej cała odpowiedź.

MA: Czy zdawała sobie sprawę z możliwego efektu jaki osiągnie osłaniając Harrego własnym ciałem?

JKR: Nie - ponieważ jak starałam się to wyraźnie pokazać podczas całej serii, coś podobnego nigdy wcześniej się nie zdarzyło. Nikt wcześniej nie przeżył. I nikt wcześniej nie wiedział, że to w ogóle możliwe.
MA: Więc nikt - Voldemort czy ktokolwiek inny używając Avada Kedavra kiedykolwiek nie dał nikomu wyboru i ten ktoś wybrał tę właśnie opcje [by umrzeć] ?

JKR: Nawet jeśli takie sytuacje się zdarzały to nie w takim szczególnym przypadku.

[--pagebreak--]

*** CZĘŚĆ DRUGA ***



ES: Gdy Syriusz został wrobiony w śmierć Pettigrew i tych mugoli to czy faktycznie się wtedy roześmiał czy było to coś zmyślonego żeby ukazać go w jeszcze gorszym świetle?

JKR: Czy faktycznie się roześmiał? Tak, powiem że dokładnie to zrobił. Wiem to bo właśnie takim go stworzyłam. Syriusz, jest kimś kto w pewnym sensie zawsze balansuje na krawędzi, nigdy nie odnieśliście tego wrażenia czytając o nim? Jest – jakby to ująć - nieprzewidywalny. Naprawdę lubię go jako postać i wiele osób również. Ciągle zadają mi pytanie kiedy on powróci [śmiech]. Ale Syriusz ma swój słaby punkt – już to kiedyś omawiałam przedtem – pewien rażący słaby punkt. Wyobrażam sobie Syriusza jako postać, u której rozwój został zatrzymany przedwcześnie, bo przecież spędził prawie całe swoje dorosłe życie całkiem odizolowany w więzieniu.

Myślę że widać to na przykładzie jego związku z Harrym w „Zakonie”. Widzi w Harrym odzwierciedlenie Jamesa - traktuje go tak jak swojego najlepszego towarzysza, natomiast Harry pragnie widzieć w nim ojca, którego nigdy nie miał. Syriusz nie był w stanie mu tego dać.
Syriusz został całkowicie zdruzgotany psychicznie przez śmierć Jamesa. Harry i Syriusz byli bardzo podobni pod jednym względem – oboje zaadoptowali swoich przyjaciół jako rodzinę. Więc James stał się dla Syriusza jak brat, a dla Harry’ego rodziną stali się Ron i Hermiona. Znalazłam kiedyś dość interesujące komentarze – chyba na stronie MuggleNet - których autorzy pisali coś w stylu: „Nie mogę zrozumieć, dlaczego Harry tak krzyczał na Hermionę i Rona, to znaczy, ja czasem krzyczę na moich rodziców ale nigdy nie krzyczałbym w ten sposób na najlepszych przyjaciół” – tylko na kogo innego Harry miałby krzyczeć? Ci młodzi ludzie po prostu nie byli w stanie sobie wyobrazić jaki Harry musiał być wtedy samotny. Tak czy inaczej teraz odbiegłam jakieś sto mil od Syriusza.

Więc ten śmiech… Po prostu już mu nie zależało, była to reakcja człowieka, któremu już po prostu na niczym nie zależy. Więc owszem – roześmiał się. Wiedział już, co utracił na zawsze i że już nic mu do stracenia nie pozostało. To nie był przecież śmiech radości. Pettigrew, któremu w pewnym sensie Syriusz i James zawsze patronowali, któremu pozwolili zadawać się i włóczyć ze sobą, okazał się lepszym czarodziejem niż im się zawsze wydawało, lepszym na pewno w ukrywaniu swoich sekretów.

MA: Powiedziałaś wcześniej, że podczas pisania szóstego tomu coś sprawiło ci piekielną radość. Czy pamiętasz może co to było?

JKR: O Boże. [chwila ciszy gdy Jo się zastanawia]. Co to było? Wiem na pewno co bardzo mnie ubawiło – pamiętacie gdy Luna komentowała mecz Quidditcha? [Śmiech] Tak to chyba było właśnie to. Tak, naprawdę pisanie tego sprawiło mi wielką radość.

To był mój ostatni mecz Quidditcha. Wiedziałam to już w tamtym momencie, wiedziałam, że po raz ostatni będę opisywać mecz Quidditcha. Będę z wami szczera, mecze Quidditcha były zmorą mojego życia od czasu pierwszej książki. Były koniecznością bo oczywiście ludzie oczekiwali, że Harry będzie grał w Quidditcha, ale jest przecież jakiś limit sposobów w jaki można opisywać tę grę i trudno było ciągle wymyślać coś nowego. I wtedy mnie oświeciło. Pomyślałam, że Luna będzie komentować mecz i uważam, że był to świetny pomysł. Był to na pewno rodzaj komentarza jaki ja daję gdy oglądam jakiś mecz, ponieważ jestem… [śmiech]. Tak czy inaczej to właśnie było to.

MA: To było naprawdę zabawne. Ona jest niesamowicie zabawna.

JKR: Tak. Uwielbiam Lunę, naprawdę.

ES: Dlaczego Dumbledore pozwalał Irytkowi pozostać w zamku?

JKR: Nie mógł go usunąć.

ES: Ale to Dumbledore, on przecież umie zrobić wszystko!

JKR: Nie, nie nie nie nie. Irytek jest jak pryszcz na nosie. Próbujesz go usunąć a on i tak wyskoczy w innym miejscu. Więc utknąłeś. Jeśli masz Irytka to utknąłeś.

ES: Ale Irytek jest posłuszny Dumbledorowi…

JKR: Rzekomo.

MA: Rzekomo?

JKR: Tak. Irytka można porównać do źle funkcjonującej instalacji w bardzo starym budynku, a Dumbledore jest znacznie lepszy w naprawach niż większość ludzi więc może sprawić, że będzie funkcjonować lepiej przez parę tygodni ale w końcu i tak zacznie przeciekać na nowo. Ale czy naprawdę byście chcieli żeby Irytek zniknął, tak uczciwie?

MA: Gdybym była na miejscu Harrego pewnie bym chciała, ale jako czytelnik myślę, że daje nam dużo rozrywki, a najbardziej podobał mi się gdy zaczął wypełniać polecenie Freda I Georga pod koniec piątego tomu.

JKR: Tak, to było zabawne, też mi się to podobało. To było naprawdę satysfakcjonujące. [śmiech]

ES: Kiedy wszedłem na forum po ukazaniu się piątej części znalazłem tam mnóstwo wpisów, "Irytku, zrób jej piekło w naszym imieniu". Wszyscy uwielbiają to zdanie.

JKR: [Śmiech] Awww. Tak, Umbridge jest naprawdę nieznośną postacią.

MA: Czy ona ciągle żyje normalnie w czarodziejskim świecie?

JKR: Tak. Ciągle pracuje dla Ministerstwa.

MA: Czy będziemy mieli okazję ją jeszcze zobaczyć? [Jo przytakuje]Potwierdziłaś to ze złośliwym uśmiechem.

JKR: Tak, mam za dużo frajdy w dręczeniu jej, więc nie mogę sobie odpuścić, by zrobić to jeszcze trochę przed zakończeniem całej serii.

ES: Zwycięzca konkursu MuggleNet ”Zapytaj Jo”, 22-letni Asrial, pyta: „Gdyby Voldemort spotkał bogina to jaką formę przyjąłby on dla niego”?

JKR: Voldemort najbardziej obawia się śmierci, haniebnej śmierci. Mam przez to na myśli, że dla niego śmierć sama w sobie jest hańbą. Uważa, że jest to wstydliwa ludzka ułomność, jak zapewne wiecie. Więc największy strach odczuwa przed śmiercią. Ale jak by pokazał to bogin? Nie jestem taka pewna. Myślałam o tym bo wiedziałam, że zadacie mi to pytanie.

ES: Zwłoki?

JKR: Taka była też i moja konkluzja, zobaczyłby siebie martwego.

ES: Tak szybko jak tylko stało się jasne, że to pytanie zwycięży zacząłem dostawać tuziny e-maili od ludzi którzy pisali, że nie ma sensu zadawać tego pytania bo odpowiedź na nie jest zbyt oczywista. Z wyjątkiem tego, że wszyscy mieli odmienne poglądy na to jaka miałaby być ta oczywista odpowiedź. Niektórzy byli pewni, że będzie to Dumbledore, niektórzy, że Harry a niektórzy, że to właśnie śmierć. A w związku z tym co zobaczyłby gdyby stanął przed zwierciadłem Ain Eingarp?

JKR: Siebie samego, w pełni władzy i nieśmiertelnego. Właśnie tego pragnie najbardziej.

ES: A co zobaczyłby Dumbledore?

JKR: Nie mogę odpowiedzieć.

ES: A jaki byłby bogin Dumbledora?

JKR: Nie mogę odpowiedzieć na to również, ale podpowiem, że by móc wysnuwać jakieś teorie na ten temat radzę przeczytać jeszcze raz tom szósty. Tam to znajdziecie.

MA: A gdyby Harry spojrzał pod koniec szóstej części w zwierciadło Ain Eingarp to co by w nim ujrzał?

JKR: Zobaczyłby Voldemorta pokonanego, uśmierconego na zawsze. Bo przecież wie już teraz, że nie będzie mógł nigdy spocząć jeśli to się nie dokona.

ES: Czy ostatnim słowem siódmej części ciągle jest „blizna”?

JKR: W tym momencie owszem, ale zastanawiam się czy w istocie tak pozostanie.

MA: Czy może próbowałaś już jakichś innych wersji tego ostatniego zdania?

JKR: Właściwie to jeszcze fizycznie się do tego nie zabrałam. Tak owszem, myślałam o tym. Na pewno jest jeszcze wiele innych rzeczy wymagających zmiany. Nie są to bardzo znaczące rzeczy ale zawsze spodziewałam się, że będę musiała jeszcze nad nimi popracować.

MA: Jak czujesz się z tym, że rozpoczynasz ostatnią część serii?

JKR: To mnie naprawdę przeraża. To już 15 lat, jesteście to sobie w stanie wyobrazić? Niewątpliwie jeden z najdłuższych związków w moim dorosłym życiu.

MA: Czy już zaczęłaś pisać?

JKR: Tak. Ale patrząc realnie nie sądzę żebym zdołała rozpocząć prawdziwą pracę nad książką aż do przyszłego roku. Widzę przyszły rok jako ten w którym tak naprawdę dopiero napiszę siódmą część. Ale już zaczęłam i robię małe postępy dopisując coś co chwila tu i tam, gdy tylko mam czas. Ale wiecie jaka mała ciągle jest Mackenzie [córeczka Jo], wy jesteście naocznymi świadkami jak małego dziecka jestem mamą i na pewno będę chciała jej poświęcić tyle czasu, ile poświęciłam Davidowi a jest to mniej więcej cały rok niczym niezakłóconego czasu ze mną. No a potem wezmę się ostro znowu do pracy.

ES: Co skłoniło ludzi do nazywani Voldemorta „Ten którego imienia nie wolno wymawiać” i „Sam-Wiesz-Kto”?

JKR: Takie przypadki już się przecież zdarzały w historii — pewnie wy to wiecie, ale dla tych co nic na ten temat nie wiedzą to posiadanie tabu na niektóre imiona jest wspólną cechą pewnych cywilizacji. W Afryce są plemiona gdzie imiona nigdy nie są używane. Twoje imię jest świętą częścią ciebie samego i jesteś przedstawiany jako syn tego-i-tego, jako brat tego-i-tego i ludzie nadają sobie takie pseudonimy bo wierzą, że ich imię może być wykorzystane przeciwko nim w magiczny sposób. To jak część twojej duszy. To jest potężne tabu w wielu kulturach i wielu wierzeniach. A z takich bardziej prozaicznych przykładów to przytoczę jeden z Londynu z lat pięćdziesiątych ubiegłego wieku. A mianowicie była tam para gangsterów nazywanych Bliźniacy Kray. Ludzie nie wymawiali nazwiska Kray. Po prostu trzeba było je przemilczeć, nie rozmawiać o nich nie wspominać ich, ponieważ mogła cię spotkać za to bardzo brutalna i krwawa kara. Myślę, że jest to imponująca demonstracja siły, siły która może zmusić ludzi by nie wymawiać twojego imienia. Imponująco demonstruje również jak głęboki jest poziom strachu jaki jesteś w stanie zasiać. To na pewno nie jest coś co należałoby podziwiać.

ES: Znaczy się czy przyczyniło się do tego jakieś konkretne wydarzenie?

JKR: Z Voldemortem? To było stopniowe. Zabijał i robił mnóstwo innych okropnych i złych rzeczy. W rozdziale „Lord Voldemort’s Request”, kiedy przychodzi z powrotem do szkoły prosić o posadę nauczyciela, jest się w stanie odczuć, że przeszedł już daleką drogę poprzez czarną magię i do tego czasu wielu ludzi już wybrało by nie używać jego imienia. Potem jego imię już całkowicie przestało być używane poza oczywiście Dumbledorem i ludźmi którzy byli ponad przesądami.

MA: Mówiąc o światowych wydarzeniach…

JKR: Rozdział pierwszy?

MA: Tak, rozdział pierwszy i pewne bieżące wydarzenia, szczególnie podczas czterech ostatnich lat. Terroryzm i tym podobne, czy miało to wpływ na twoje pisanie, czy ukierunkowało je w jakiś sposób?

JKR: Nie, nigdy świadomie. Znaczy się w sensie, że nigdy nie pomyślałam, „teraz jest czas na książkę: Harry Potter po 11 września", nie. Ale to co robi Voldemort pod wieloma względami nosi miano terroryzmu i to było dla mnie jasne przed 11 września [zamach w Nowym Jorku]. Zeszłej nocy miałam czytać [w związku z akcją „nocne czytanie HBP w zamku”] od rozdziału pierwszego. To znaczy tak miało być aż do 7 lipca [zamachy w Londynie]. Wtedy stało się dla mnie jasne, że będzie to wysoce niestosowne, by czytać fragment o mugolskim premierze, który mówi o masowych atakach na mugoli. To po prostu byłoby nieodpowiednie. I wtedy postanowiłam zmienić plan i zacząć czytanie od wizyty w sklepie z dowcipnymi gadżetami Weasleyów, co ma wymiar raczej symboliczny ponieważ w pewnym momencie Harry mówi do Freda i Georga, „Mam przeczucie, że już nie długo wszystkim nam przyda się trochę śmiechu”. Wszystko się ze sobą powiązało.

ES: Czy tiara przydziału kiedyś się pomyliła?

JKR: Nie.

ES: Naprawdę?

JKR: Mm-mm. A co macie jakąś teorię związaną z tym?

ES: Słyszałem mnóstwo teorii.

JKR: [śmiech] Nie wątpię w to. Ale nie. [śmiech] Przykro mi.

MA: To interesujące, bo to sugerowałoby, że głos wydobywa się bardziej z wnętrza głowy danej postaci niż z wnętrza tiary…

JKR: [robiąc tajemniczy odgłos]

MA: Więc być może tiara przemawia w imieniu…

JKR: …założycieli we własnej osobie.

MA: Tak, to interesujące. Jak dużą rolę odegrają oni w części siódmej?

JKR: Jakąś na pewno, jak już byliście w stanie sami odgadnąć pod koniec części szóstej. Jest tyle rzeczy o które ja chciałabym się was zapytać ale to wy jesteście tu po to żeby pytać mnie więc kontynuujmy [śmiejąc się].

ES: Wiem, że jesteś pytana o to w każdym wywiadzie ale czy wielkość książki zmieni się jakoś?

JKR: Siódmej? Na pewno będzie krótsza niż „Zakon”.

ES: Znacznie krótsza?

JKR: Nie wiem, i to jest szczera prawda. Mam zarys siódmego tomu który nie jest jeszcze na tyle dokładny by określić jego dokładną wielkość. Wiem co się wydarzy, znam już dokładnie całą historię, ale jeszcze nie doszłam do momentu w którym byłabym w stanie powiedzieć: „Spodziewajcie się 42 rozdziałów”, albo „Mam już zaplanowane 31 rozdziałów”. Po prostu jeszcze nie wiem.

MA: R.A.B.

JKR: Ohhh, dobrze.

[ogólny śmiech.]

JKR: Nie, naprawdę się cieszę, że o to pytacie! Słucham zatem?

MA: Czy jesteśmy w stanie wydedukować kto to jest z tego co wiemy do tej pory?

[Notka: JKR zrobiła wyjątkowo złośliwą minę]

JKR: A czy macie jakieś teorie?

MA: Doszliśmy do Regulusa Blacka.

JKR: Doprawdy?

MA: Uh-oh.

[Śmiech.]

JKR: No więc, myślę, że byłby to, umm, ciekawy domysł…

ES: Jeśli miałabyś okazję do napisania jeszcze raz którejś części książki, to co byś zmieniła i dlaczego?

JKR: Są takie fragmenty w każdej z sześciu książek do których chciałabym powrócić i coś w nich uściślić. Mam uczucie, że „Zakon ” jest trochę za długi ale kto podjął by się wyzwania by wskazać oczywisty fragment który nadawałby się do wycięcia? Są miejsca które bym przycięła trochę patrząc na nie z perspektywy czasu, ale nie zredukowałoby to znacznie książki, bo uważam, że wszystko co tam jest, jest niezbędne. Jednym z powodów dlaczego „Zakon” jest taki obszerny jest fakt, że musiałam Harry’ego dużo przemieszczać pod względem fizycznym. Były miejsca, znaczące miejsca, w których Harry nigdy przedtem nie był i oczywiście to zajęło mnóstwo stron — trzeba go było przenieść w te miejsca i zabrać stamtąd. Było tam więcej opisów zdarzeń które działy się poza Hogwartem niż w którejkolwiek z dotychczasowych książek. I to tak naprawdę ciągle podbijało jej wielkość.

ES: Czy są jeszcze jakieś fakty które mogłabyś ujawnić teraz, już po ukazaniu się szóstej części?

JKR: Bardzo trudno jest mi wskazać na coś dokładnie ponieważ uważam, że nie są aż tak bardzo znaczące. W sumie nikt z nas nie jest w stanie tego ocenić. Nawet ja dopóki nie skończę siódmej części nie będę w stanie powiedzieć, czy dana informacja mogła być ujawniona by nie zepsuć wam radości z czytania, czy akurat tego czy innego faktu wcale nie musiałam przemilczeć. I myślę, że nawet ja nie mogę dokładnie tego przewidzieć aż do ukazania się ostatniego tomu.

MA: Teraz kiedy Dumbledora już nie ma czy kiedykolwiek dowiemy się co to było za zaklęcie które rzucił na Voldemorta w Ministerstwie?

JKR: Uuuummmm...[wydaje dziwny odgłos ]

ES: Trzeba tu odnotować, że z jej ust wydobył się tajemniczy odgłos…

[ogólny śmiech, szczególnie Jo]

JKR: Tak to możliwe, możliwe, że dowiecie się tego. Dowiecie się — [pauza] — Dowiecie się znacznie więcej o Dumbledorze. Musze być teraz bardzo ostrożna z tym.

MA: Czy możemy dostać książkę tylko o Dumbledorze? Coś jak historia jego życia na przykład?

ES: Prosimy!!!

JKR: Oh, więc dobrze niech będzie.

[Ogólny śmiech.]

ES & MA , przybijając piątkę: TAK!

JKR: To nie był wiążący kontrakt! [Śmieje się]

MA: Nie, nie, to była ustna umowa – gdzie jest Neil [jej prawnik]?

[Śmiech]

ES: No więc ilu jest czarodziejów?

JKR: Na świecie? Oh, Emerson, nie jestem za dobra z matematyki.

ES: A na przykład w stosunku do Mugoli…

MA: Albo powiedzmy tylko w samym Hogwarcie.

JKR: Więc dobrze, Hogwart. W porządku. Z Hogwartem był jeden problem. Zanim skończyłam „Kamień Filozoficzny”, kiedy dopiero gromadziłam materiały, czyli około przez siedem lat - pomiędzy pomysłem na serie a faktycznym początkiem jej wydania – stworzyłam sobie 40 dzieci które dostają się na rok razem z Harrym. Byłam zachwycona, że to zrobiłam ponieważ okazało się to bardzo przydatne. No więc miałam te 40 ucieleśnionych postaci. I oczywiście nigdy nie przestałam wymyślać nowych. Wiedziałam kto jest na roku, wiedziałam kto jest w jakim z domów, wiedziałam o ich pochodzeniu i miałam na temat każdego z nich parę personalnych detali. Więc było ich 40, ale nigdy nie myślałam, „To tyle, to są już wszyscy na jego roku”. Byłam potem pytana kilka razy ile jest w końcu tych uczniów i ponieważ liczby nie są moją mocną stroną, jedna część mojego mózgu wiedziała, że na pewno jest to 40 na roku a inna mówiła mi, „Oh, około 600 w całej szkole brzmi dobrze”. Wtedy ludzie zaczęli się zastanawiać i mówić: „Więc skąd ta reszta dzieci, gdzie one śpią?” [śmiech] Mieliśmy z tym mały dylemat. Ale pamiętajmy, że magia jest bardzo rzadka i niezwykła. Chciałabym podać dokładna liczbę choć jest to raczej nie możliwe. Ale jeśli założymy, że wszystkie dzieci z magicznymi zdolnościami są wysyłane do Hogwartu, jest jeszcze ta nieliczna populacja czarodziejów którzy wybrali życie jako mugole więc dojdą jeszcze te dziwne dzieci których rodzice nie chcą posłać do Hogwartu, ale 600 dzieci w całej Wielkiej Brytanii to i tak dość mała liczba. No i jest jeszcze przecież ten smutny świat dzieci, jakimi byli Filch i Figg, które są zawieszone pomiędzy społecznością mugoli a czarodziejów. No i oczywiście są jeszcze niektóre rodzaje magicznych stworzeń, które mogą być przez niektórych postrzegane jako ludzkie, więc to naprawdę podbija naszą liczbę. Więc powiedzmy 3 tysiące [teraz już nie w szkole ale w całej Brytanii].

MA: Dużo miałaś zabawy pisząc o wszystkich romansach w szóstej części?

JKR: Oh, mnóstwo. A co, nie widać tego?

MA: Tak.

JKR: Tak, to bardzo ważne, że możemy obserwować jak nasze postacie zakochują się co jest nieodzowną częścią życia. Co sądzicie o tych romansach?

[Melissa unosi w górę swoje kciuki I uśmiecha się szeroko…]

JKR: [Śmiech] Tak! Dobrze, bardzo się cieszę.

ES: Wydaje nam się, iż to było bardziej oczywiste niż kiedykolwiek, że Harry i Ginny będą parą w tej części jak również Ron i Hermiona — mimo, że sądzimy iż uczyniłaś to wystarczająco oczywiste w pierwszych pięciu książkach...

JKR: [wskazuje na siebie I szepta] Ja również!

ES: Co to było?

JKR: [już na głos] Ja również tak sądzę!

[ogólny śmiech]

ES: Ci co układali teorie na temat Harry’ego i Hermiony są obłąkani!

JKR: Nie, nie powiedziałabym, że są obłąkani Emerson! Są oni ciągle wartościową grupą moich czytelników, więc wolałabym nie używać słowa obłąkani. [Śmiech] Ale powiedziałabym, że spadł mi z serca pewien ciężar teraz gdy już zrobiło się jasne, że to jednak będzie Ron i Hermiona. Teraz już to przecież oczywiste i mam nadzieje, że ucięłam wszystkie spekulacje tych którzy wbrew wszystkiemu łudzili się, że to będzie jednak Harry.

[ogólny śmiech]

JKR: Robiłam bardzo wyraźne aluzje na ten temat. I nawet jeśli te delikatne wskazówki nie zostały przez niektórych wyłapane w „Więźniu Azkabanu”, to już te które dałam jak doszliśmy do Hermiony i Kruma w „Czarze ognia” były naprawdę trudne do przeoczenia...
Ron — miałam przy tym mnóstwo zabawy w tej części. Ubawiło mnie pisanie o związku Rona z Lavender, a powodem tego było to, że Ron był pod wieloma względami niedojrzały wkraczając w ten związek a już na pewno w porównaniu do dwójki swoich pozostałych przyjaciół. Odczuwał więc desperacką potrzebę pokazania się w oczach Hermiony jako ktoś bardziej wartościowy. Nie chodzi mi tu koniecznie o fizyczne doświadczenia, po prostu musiał pokazać, że dorósł emocjonalnie do związku i faktycznie zrobił pod tym względem duży krok na przód. Już przeżył związek w który był zaangażowany wyłącznie fizycznie a nie psychicznie i jest teraz gotowy na prawdziwe zobowiązania, bo powiedzmy sobie prawdę - nigdy nie był zbyt zaangażowany w stosunku do Lavender.

[Melisa śmieje się i mówi "Won-Won" (tak Lavender nazywała Rona)]

JKR: - teraz już zdaje sobie doskonale sprawę z tego czego tak naprawdę pragnie, co naprawdę pozwala mu zrobić duży emocjonalny krok.

ES: Więc teraz ma trochę więcej wrażliwości niż mieści się w łyżeczce do herbaty? Teraz może łyżka stołowa?

JKR: Tak, zdecydowanie. [Śmiech]

JKR: Myślę, że wszyscy którzy ciągle teoretyzują na temat Harry/Hermiona nawet po przeczytaniu tej części są…

ES: [szeptem] …obłąkani!

JKR: Uh - nie! Ale będą musieli na pewno jeszcze raz przeczytać dokładniej szósty tom.

ES: Dziękuję.

JKR: Tak.

MA: To naprawdę…

JKR: …ułatwi wam życie?

[razem]: Tak, tak.

JKR: Tak właśnie myślałam.

MA: Muszę ci powiedzieć, że miałem nadzieje, że to wyjdzie na jaw w tak dobitny sposób, bo wiele z tych osób co siali plotki o Harrym i Hermionie w Internecie, było mocno uprzedzonych do Rona i musze przyznać, że sporo mu się od nich dostało.

JKR: Tak, widziałam to i czułam się dość dziwnie czytając o tym.

MA: Jak się czujesz gdy widzisz, że ktoś wyraża czystą nienawiść w stosunku do postaci którą ty osobiście uwielbiasz?

ES: Lub vice versa.

JKR: Czasami mnie to bawi. Naprawdę. Ale gdy niektórzy układają całe wiersze (w listach do mnie) na temat Draco Malfoya to czasem zaczyna mnie to nawet niepokoić. Staram się wyraźnie podkreślić różnicę pomiędzy Tomem Feltonem (grającym postać w filmie), który jest przystojnym chłopcem a Draconem, który niezależnie od tego jak by nie wyglądał nie jest miłą osobą. To może romantyczne ale i niezdrowe zarazem. I dlatego martwią mnie te młode dziewczyny, przysięgające dozgonne oddanie tej, raczej nie pozytywnej postaci. Więc parę razy musiałam odpisać dosyć ostro, „Musisz jeszcze raz przemyśleć dobrze swoje priorytety”. [Śmiech]

ES: Obłąkani!

JKR: Oh, znowu to twoje słowo!

JKR: Jak się nazywa ten dział na twojej stronie w którym umieszczasz te najbardziej absurdalne listy które otrzymujesz?

ES: Ściana Wstydu?

JKR: Tak, Ściana Wstydu. Ja też bym mogła mieć taką ścianę na swojej stronie. Mogłabym publikować te wszystkie najbardziej niedorzeczne listy jakie otrzymuję.

MA: Jakiego rodzaju listy?

JKR: Bardzo podobne do tych, które wy zamieszczacie u was na Ścianie Wstydu. Bardzo podobne. Od zwykłej obrazy po czystą nienawiść. Mogłabym powiedzieć, że to niestety leży w ludzkiej naturze. To nawet nie jest młodzież czy dzieci. To są dorośli ludzie od których dostaję te listy. To naprawdę sprawia, że śmieję się na głos. To chyba ty, Emerson, ogłosiłeś na swojej „Proszę, nie próbujcie mi przysyłać tych głupich maili bo skończycie na Ścianie Wstydu”. No ale czy nie taka jest ludzka natura? Czasami wydaje mi się, że ci ludzie konkurują ze sobą by tam wyładować, by wszystkim pokazać swoją czystą pogardę. [Śmiech]

ES: Obłąkani, jak mówię! To jest moje słowo dnia.

[Śmiech]

MA: Chciałabym jeszcze na moment powrócić do Draco.

JKR: OK, dobrze, porozmawiajmy o Draco.

MA: Był zdecydowanie fascynujący w tej części.

JKR: No więc cieszę się, że tak wam się wydaje, ponieważ podzielam wasze zdanie. Draco sporo dojrzał podczas tej książki. Miałam na ten temat interesującą dyskusję z moim wydawcą Emmą właśnie na jego temat. Powiedziała mi: „Więc Malfoy potrafi Oklumencję, hmmm, to ciekawe”, czego oczywiście Harry nigdy tak naprawdę nie opanował i raczej zaprzestał starań by tego dokonać. I zaczęła zastanawiać się czy on naprawdę powinien być w tym tak dobry ale ja myślę, że Draco powinien być bardzo utalentowany w tej dziedzinie magii w przeciwieństwie do Harry’ego. Problem Harry’ego polegał na tym, że nie potrafił nigdy ukryć swoich emocji i że w pewnym sensie jest zbyt wyniszczony psychicznie. Ale jest również bardzo świadomy swoich uczuć związanych z tym co przeżył w przeszłości. Nie tłumi tego w sobie. Jest w stanie szczerze się z nimi zmierzyć, stawić im czoła. Nie musi tłumić ani swoich uczuć ani wspomnień. Zawsze widziałam Draco jako kogoś zdolnego do szufladkowania swojego życia i swoich emocji. I zawsze tak robił. Więc zagłuszał swój żal co umożliwiało mu znęcać się efektywnie nad innymi. Zagłuszał również swoje współczucie — bo jak inaczej mógłby stać się śmierciożercą? Więc stłumił praktycznie wszystko to co było w nim dobre. A potem zaczął już „grać w dużej lidze”. I nagle od słowa do słowa został wciągnięty po raz pierwszy w poważne rozgrywki i to już było absolutnie przerażające. I myślę, że to jest odwzorowanie schematu pokazującego jak ludzie wkraczają na tą złą ścieżkę i potem za późno zdają sobie sprawę z tego w co tak właściwie wdepnęli. No cóż ja oczywiście zawsze wiedziałam, że taki los go czeka. Współczuje Draconowi niezależnie od tego jak wredny potrafił być.
I Harry nie myli się wierząc, że Draco nigdy nie zabiłby Dumbledora, co oczywiście staje się jasne od momentu gdy zaczął opuszczać swoją różdżkę tam na wieży, kiedy sprawy już zaczęły wymykać się spod jego kontroli.

ES: Czy Dumbledore planował umrzeć?

JKR: [Pauza] A nie wydaje wam się, że to będzie właśnie jedna z największych teorii?

MA & ES: Tak to niewątpliwie będzie jedna z największych teorii.

JKR: [Pauza] No więc zostawię ten temat otwarty. [Z lekkim uśmiechem] Nie mam zamiaru odbierać wam nadziei.

MA: I to prowadzi nas z powrotem do pytania czy Snape jest potrójnym agentem...

JKR: [Śmiech] A może poczwórnym...

MA: …czy wszystko to może było tak zaplanowane już od kiedy Dumbledore posiadł wiedzę o poczynaniach Draco. I być może dyskutowali o tym ze Snape: „musisz zachowywać się tak jakby to wszystko było z twojej inicjatywy, musisz po prostu ruszyć naprzód i mnie zabić, bo jeżeli tego nie zrobisz umrze Draco i oczywiście jest jeszcze Niezłomna Przysięga, więc i ty umrzesz”…

JKR: - Tak, załapałam do czego zmierzasz… No więc jest to tor myślenia który pozostawiam całkowicie otwarty... Generalnie mówiąc ucinam tylko te spekulacje które są całkowicie nieproduktywne i zupełnie do niczego nie prowadzą. Na przykład gdy ludzie spędzają godziny by udowodnić, że Snape jest wampirem i wtedy dopiero czuję, że to czas dla mnie by wkroczyć, bo naprawdę nie ma żadnych, kompletnie żadnych dowodów na poparcie tego typu teorii.

ES: Tak się zdarza kiedy szuka się tym podobnych rzeczy…

JKR: Tak, dokładnie. To zdarza się gdy już piętnaście razy przeczytało się to samo miejsce w książce i zaczyna widzieć się wskazówki, że to właśnie Snape jest Panem Ciemności. Więc czasami są spekulacje które musze uciąć po prostu byście nie marnowali czasu na tego typu teorie, bo są ciekawsze rzeczy nad którymi można debatować i nawet jeśli są nie do końca prawdziwe na pewno doprowadzą was do czegoś o wiele ciekawszego. Tak przynajmniej uważam.

ES: Jak brzmi pytanie które chciałabyś mieć zadane najbardziej i jaka jest odpowiedź na nie?

JKR: Um — [długa pauza] — dobre pytanie. O co bym chciała być zapytana? [Pauza] Dzisiaj, konkretnie dzisiaj 16 lipca, naprawdę miałam nadzieje, że ktoś spyta mnie o R.A.B. i tak się stało.

MA: Czy jest coś jeszcze co powinniśmy wiedzieć w związku z nim?

JKR: Są sprawy, które będziecie mogli wydedukować z dalszego czytania. Tak, jestem pewna, że wam się to uda. Naprawdę miałam nadzieję, że R.A.B. wyjdzie na jaw.

MA: Jeśli dobrze pamiętam to czy Regulus został zamordowany przez Voldemorta?...

JKR: No więc Syriusz powiedział, że nie był dość ważny żeby być zamordowanym przez samego Voldemorta, pamiętacie?

MA: Ale to wcale nie musi okazać się prawdą, jeśli [R.A.B.] napisał do Voldemorta osobistą notatkę.

JKR: To wcale nie musi oznaczać, że Voldemort zabił go osobiście ale Syriusz podejrzewał, że Regulus wdepnął trochę za głęboko. Zupełnie jak Draco. Na początku dał się wciągnąć ale wizja tego co miał robić okazała się z czasem zbyt przytłaczająca.
Oh, a co myślicie o parze Lupin/Tonks?

ES: To było…

MA: …dość zaskakujące!

ES: Ja byłem zaskoczony ale nie zszokowany.

JKR: Racja.

MA: A ja myślę, że byłam trochę zszokowana.

JKR: Ktoś… i nawet nie wiem czy było to na jednej z waszych stron - prawie spadłam wtedy z krzesła - nie mogłam w to uwierzyć… Ktoś napisał w komentarzach do jakiejś teorii „Oh nie, Tonks nie może poślubić tego i tego (nawet już nie pamiętam o kogo wtedy chodziło), bo Tonks będzie razem z Lupinem i będą mieli mnóstwo małych mieszanych wilkołaczków razem”, w każdym razie coś w tym stylu.

MA: Widziałam to!

JKR: Naprawę? Więc to było na TLC?

MA: Tak sądzę — bez obrazy [do Emersona] ale nie mam czasu z reguły czytać komentarzy na MuggleNet...

JKR: Wiem, pewnie tak wiele osób pisze do was, że niemożliwe byłoby kontrolowanie też wszystkich innych stron.

ES: Jak często odwiedzasz fan sites?

JKR: Z tym jest naprawdę różnie. Kiedy moja strona nie jest aktualizowana znaczy to zazwyczaj, że ciężko pracuje lub zajmuje się dziećmi i po prostu nie mam czasu na Internet. Kiedy jednak już wejdę to staram się od razu aktualizować moją stronę. Więc na przykład FAQ i tym podobne działy staram się składać z poczty którą dostaje od fanów tutaj oraz czerpię pomysły również z innych stron - to znaczy, że odwiedzam wasze strony by sprawdzić, co fanów najbardziej ciekawi i na co bardzo chcieliby uzyskać odpowiedź. To zarazem fantastyczne jak i niekiedy frustrujące co tam znajduje. Ale chce żeby było jasne, że nigdy nie pozostawiam swoich osobistych komentarzy, bo było by to niedorzeczne. Kiedyś weszłam jednak na czat na MuggleNet, to było naprawdę komiczne. Było to kiedy pierwszy raz odkryłam stronę MuggleNet i po prostu byłam ciekawa i było to naprawdę zabawne. Zostałam potraktowana z otwartą pogardą. [Śmiech.] Mogę powiedzieć, że uśmiałam się wtedy.

ES: Naprawdę chciałbym za to przeprosić…

JKR: Nie, nie, nie to nie było aż takie straszne, po prostu coś w rodzaju: „Tak, tak, zamknij się, ty nie jesteś tu stałym bywalcem, ty w ogóle nic nie wiesz”. Wyobraźcie sobie! [Śmiech]

zobacz drugą część wywiadu...








Przetłumaczyła: Moorland

Opublikowane: 2005-10-30 (4912 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.42 sekund
Page created in 0.417473 Seconds