STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Potter, osobiście pomogę zostać Ci aurorem, choćby miała to być ostatnia rzecz, jaką zrobię w życiu!" - Profesor McGonagall

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » Wyścig do źródeł wieczności


Wyścig do źródeł wieczności

*** ***

- To nie może być Syriusz Black. – usłyszał cichy kobiecy szept tuż nad swoją głową – Został uznany za zmarłego, gdy Ingrid miała dwa lata. To porostu niemożliwe!
„Uznany za zmarłego – pomyślał – Co to to nie. Ta idiotka Bellatriks mnie nie zabiła.”
- Nigdy nie dowiedzieliśmy się co się tak naprawdę stało – teraz zabrzmiał męski głos. Gdy tylko go usłyszał zrobiło mu się jakby lżej na sercu. – Musimy jego pobyt tutaj otoczyć tajemnicą. Nie chcę by śmierciożercy stale obserwowali ten dom.


Rozdział I

- To nie może być Syriusz Black. – usłyszał cichy kobiecy szept tuż nad swoją głową – Został uznany za zmarłego, gdy Ingrid miała dwa lata. To porostu niemożliwe!

„Uznany za zmarłego – pomyślał – Co to to nie. Ta idiotka Bellatriks mnie nie zabiła.”

- Nigdy nie dowiedzieliśmy się co się tak naprawdę stało – teraz zabrzmiał męski głos. Gdy tylko go usłyszał zrobiło mu się jakby lżej na sercu. – Musimy jego pobyt tutaj otoczyć tajemnicą. Nie chcę by śmierciożercy stale obserwowali ten dom.

Czuł, że już nie jest wstanie dłużej tak leżeć. Ciało miał obolałe jakby łamano go kołem. Spróbował podnieść powieki. Nieudało mu się. Może coś powiedzieć? Tak nabrał powietrza w płuca i zmusił oporną przeponę do pracy. Z ust wyrwało mu się jedno, ale jakże triumfalne słowo:

- Pić...

Efekt był natychmiastowy. Ktoś na wprost od niego pisnął z przejęciem.

- On mówi! Budzi się!

Czyjaś ciepła dłoń chwyciła go za rękę. Dwie następne trochę chłodniejsze dłonie uniosły mu głowę i podawały jakiś płyn. Zapiekł go w gardle, ale po całym ciele rozeszło się ożywcze ciepło. Dał ręką znak, że ma dość. Czuł iż szybko wracają mu siły. Spróbował jeszcze raz otworzyć oczy. Tym razem mu się udało. Zobaczył bardzo dziwny obrazek.

Po lewej miał mężczyznę w jego wieku, może trochę bardziej dojrzałego. Miał ciemnobrązowe włosy i ciemne oczy. Z oczu tych biła taka dobroć, że człowiekowi od razu robiło się ciepło na duszy. Po prawej miał młodziutką dziewczynę o ogniście rudych włosach i wesołym spojrzeniu. Jej oczy podobne były do oczu mężczyzny tyle tylko że jaśniejsze i nie emanowały taką dobrocią. Zgadywał że to osoba najbliżej z mężczyzną spokrewniona. Na wprost niego, w nogach łóżka siedziała dziewczynka ośmio lub dziesięcioletnia. Nie była podobna do żadnego z dwojga dorosłych. Miała kruczoczarne, bardzo długie włosy, zwijające się w loki wokół lekko trójkątnej twarzy. Oczy mieniły się różnymi odcieniami zieleni. Usta miała trochę wąskie ale skore do śmiechu. Po pewnej chwili zrozumiał co go tak w niej zdziwiło. Dziewczynka miała bardzo silną aurę magiczną, czego raczej nie spotyka się u dzieci, a jeszcze rzadziej u dorosłych czarodziejów. Wszyscy patrzyli na niego z ciekawością.

- Eeee... Czy mógłby mi ktoś powiedzieć gdzie jestem? – zaczął niepewnie. Zauważył, że młoda kobieta rzuciła szybkie spojrzenie w stronę mężczyzny.

- Oczywiście. – odpowiedział mężczyzna – Jesteś jakieś trzy mile na zachód od Londynu. Znaleźliśmy cię kilka dni temu w lesie.

- Kilka... dni?

- Tak dokładnie pięć dni temu.

- Ja... muszę dostać się do Londynu.

Zapadło milczenie.

- Nie sądzę, byś mógł to zrobić. – powiedziała cicho kobieta – Jeżeli jesteś tym za kogo cię uważamy to tym bardziej nie powinieneś tego robić.

- A za kogo mnie uważacie?! – odpowiedział trochę poirytowanym głosem.

- Uważamy, że jesteś Syriusz Black, zbiegły więzień – odrzekła. – Ale to nie możliwe. Syriusz Black zginął dwanaście lat temu w pojedynku, nazwanym później Pojedynkiem w Sali Śmierci.

Żywy Syriusz Black poczuł, że traci panowanie nad sobą. „Dwanaście lat?! – myślał – To nie możliwe!”

- Dobrze uważacie, ale chyba w czymś się pomyliliście. Dwanaście lat temu byłem jeszcze w Azkabanie.

- Nie mylimy się, od tamtego pojedynku minęło dwanaście lat. – ostrożnie odpowiedział mężczyzna.

- To niemożliwe. Ja muszę porozmawiać z Dumbledor’em.

- To jest niewykonalne. Nikt nie wie, gdzie on jest. Nawet Zakon Feniksa.

- Co wy wygadujecie?! – zdenerwował się

- Może zaczniemy od początku? - odezwała się dziewczynka – I przedstawimy się sobie. To są moi opiekunowie Laura i Mattias Drax. A ja jestem Ingrid Virgo. Teraz możemy chyba przedstawić ci tą trochę zawiłą historię, Syriuszu Black.

[--pagebreak--]

Rozdział II

Znowu zapadło kłopotliwe milczenie. Syriusz po raz kolejny tego dnia niepomiernie się zdziwił. Nikt nie zganił dziewczynki za brak szacunku i zabieranie głosu, gdy dorośli rozmawiają. Tym bardziej, iż wytykała ich błędy.

- No więc dobrze – milczenie przerwał Mattias. – Ingrid, dziękuje za tak szybką prezentację.

Dziewczynka uśmiechnęła się szeroko, ale już nic nie powiedziała. Syriusz zauważył, że w jej zielonych oczach zalśnił jakiś przekorny błysk.

- Zacznijmy więc od początku. Od momentu, gdy zniknąłeś za zasłoną.

Black pokiwał głową.

- Niewiele wiemy co się naprawdę stało. Voldemort zniszczył wszelkie świadectwa swoich klęsk. Niewiele też pozostało ksiąg opisujących dawne dni.

- Jak to zniszczył?! Tak po prostu?! – krzyknął Syriusz

- No... To będzie później. – odpowiedział Mattias wymijająco – Tak czy inaczej powiedziano mi, że Harry Potter, twój chrześniak Syriuszu, wpadł w szał. Popędził za Bellatriks aż do atrium w Ministerstwie Magii. Dotarli tam też Dumbledore i Voldemort. Wywiązała się walka, której przebiegu nie znamy. Wiemy jednak, iż pokonany Czarny Pan uciekł zabierając Bellatriks ze sobą. Od tego momentu Harry pałał żądzą zemsty.

- To do niego nie podobne – wtrącił Syriusz

- Może i tak. Nie wiem nie znałem Harry’ego.

- Jak to nie znałeś?! – krzyknął przerażony

- Tutaj przejdę do bardzo złych wiadomości. Obawiam się, że mogą być dla ciebie bolesne... nawet bardzo.

- Przejdź do rzeczy.

- Harry chciał cię pomścić i to jak najprędzej. W następnym roku Harry i Voldemort spotkali się w starciu. Harry nie miał szczęścia. Został zabity, a Dumbledore nie zdążył go uratować...

Syriusz zakrył dłońmi twarz. Nie mógł uwierzyć. Harry? Syn Lily i Jamesa? „Zawiodłem ich – pomyślał z żalem. – Znowu ich zawiodłem... Harry był pod moją opieką. A ja nic nie mogłem zrobić! Nic!”

- Nie powinieneś się za to winić. Takie widocznie było przeznaczenie. – usłyszał głos

Syriusz podniósł głowę zdumiony. Napotkał tylko współczujący wzrok Ingrid. Nieśmiało uśmiechnęła się do niego i wyciągnęła rękę w geście pocieszenia. Był pewien, że to ona mówiła, ale nie słyszał tego nikt inny. Z niejakim trudem odwzajemnił uśmiech.

- Opowiadaj dalej – poprosił Mattiasa, nie spuszczając wzroku z Ingrid.

– Wraz ze śmiercią Harry’ego umarły także nasze nadzieje. Przepowiednie trafił szlag, a więc Voldemort miał wolną drogę. Wyszedł co prawda z tego starcia ledwie żywy, ale o wiele potężniejszy niż poprzednio. Wszystko zaczęło się walić. Zakon nie dał rady. Najpierw przejął kontrolę nad Ministerstwem. Zlikwidował Departament Aurorów, Azkaban także chociaż twierdza nadal stoi.

- A Hogwart?

- Bramy Hogwartu są zwarte i nieprzystępne. Dumbledore nie pozwolił Voldemortowi wejść do szkoły, później zniknął i nie możemy go znaleźć. Szkoła już nie funkcjonuje. Ale jej zbiory są bezpieczne.

- Mówisz, że Dumbledore zniknął?

- Poprostu zapadł się pod ziemię. – rzekła poważnie Laura. – Choćby nie wiem co to Voldemort go nie odnajdzie.

- Zawsze tak było. – dodała cicho Ingrid

Syriusz starannie unikał patrzenia w oczy dziewczynce. Przerażała go i fascynowała. Jednocześnie poczuł, że opuszczają go wszystkie siły. Przez chwilę walczył z sennością, ale miał na to za mało sił. Po kilku chwilach zasnął snem mocnym i zdrowym.

***

Kiedy się wreszcie obudził było już dobrze po południu. Jeszcze przez chwilę leżał rozkoszując się ciepłem kołdry. Z dołu dobiegały go głosy Mattiasa i Laury. Rozejrzał się po pokoju. Na krześle tuż obok łóżka wisiało ubranie przeznaczone dla niego. Ubrał się szybko i zszedł na dół. W korytarzu skierował się w lewo, skąd dobiegały go głosy. W salonie siedzieli Mattias i Laura, ale Ingrid nigdzie nie widział. Podnieśli głowy na jego widok. Mattias uśmiechnął się promiennie.

- Wstałeś wreszcie! – powiedział – Obawialiśmy się że będziesz spał następny tydzień.

- Nie na razie mam dość spania – odpowiedział Syriusz ze śmiechem. Nagle spoważniał. – Mam pytanie.

- Jakie?

- Skąd macie pewność, że jestem prawdziwym Syriuszem Blackiem?

Laura i Mattias wymienili spojrzenia.

- Ingrid powiedziała nam że nie jesteś oszustem. – powiedziała Laura – To ona cię znalazła, a my jej ufamy bo nigdy się jeszcze nie pomyliła. To niezwykła dziewczyna wie dużo, i chłonie wiedzę jak sucha gąbka. Obawiam się jednak że za kilka miesięcy nie będziemy w stanie czegokolwiek jej nauczyć. Jej poziom edukacji jak na razie osiągnął szósta klasę Hogwartu. Osiągnęła to w niecałe dwa lata.

Syriusz był pewny, że teraz żartują, ale ich twarze mówiły co innego. Pozostawało mu tylko jeszcze jedno pytanie...

- Jak się tu znalazłem?

- Lauro ty mu to wyjaśnisz najlepiej. – powiedział niepewnie Mattias

- Ten łuk przez który wpadłeś – powiedziała powoli marszcząc brwi. – Według legendy ma łączyć dwa światy. Świat żyjących i cieni czasu.

- Cieni czasu?

- To istoty, które nie są duchami i sprawują władze nad czasem. Tylko umarły czarodziej lub siła jego myśli może poruszać się swobodnie między nimi. Sadzę, że wpadając przez zasłonę żywy wmieszałeś się w cienie i przez przypadek się tu przedostałeś.

- Więc jestem w przyszłości, tak?

- Zauważ, że to przyszłość bez twojego istnienia.

-Teraz cię nie rozumiem.

- Istnieją różne warianty przyszłości. Od naszych wyborów zależy, która z nich stanie się teraźniejszością. Wpadając przez zasłonę żywy zburzyłeś pewien porządek dlatego nie powróciłeś do swojego czasu.

- A powinienem?

- Teoretycznie, tak.

- Więc dlaczego się tak nie stało?

- Bo tak chciało przeznaczenie – odpowiedział mu cichy głos za plecami.

Syriusz odwrócił się i zobaczył Ingrid. Dziewczyna wyglądała zupełnie inaczej niż zwykle. Miała nieobecny wzrok, a jej prawa ręka zaciskała się na framudze drzwi. Stała wyprostowana, sztywna, a jej głos brzmiał nienaturalnie.

- Tak chciało przeznaczenie – powtórzyła. – Zbliża się czas przemian. Będziesz nam potrzebny Syriuszu Black. Liczymy na ciebie Syriuszu Black. Nie zawiedź nas. Nie zawiedź Ingrid, pomóż jej.

Ingrid zamilkła, a jej lewa ręka powędrowała do piersi. Zacisnęła się na czymś pod szatą. Po chwili dziewczyna popatrzyła na nich zdumiona.

- Wyglądacie jakbyście zobaczyli ducha – powiedziała nic nierozumiejącym tonem.

- Znowu to zrobiłaś, Ingrid – powiedziała Laura przestraszona

- Znaczy co?

- Wieszczyłaś.

- Naprawdę? Ja... – przerwała niepewna.

- Co się stało? – spytał Syriusz

- Coś kazało mi tu przyjść. Po prostu czułam, że coś ma się tutaj zdarzyć. Weszłam i usłyszałam twoje pytanie, ale nie pamiętam czy coś mówiłam.

- Powiedziałaś, że trafiłem tu z woli przeznaczenia. Że jestem wam potrzebny.

- Nam? Jakim nam?

- Nie wiem. Tak powiedziałaś. Potem dodałaś bym nie zawiódł was a przede wszystkim ciebie. Bym ci pomógł.

- Syriuszu wystarczy – odezwał się Mattias. – Ona i tak nic nie pamięta. Robiła to już nie raz. Ingrid idź do swojego pokoju.

- Ale...

- Idź.

Dziewczynka zrobiła niezadowoloną minę i wyszła z salonu.

- Syriuszu może usiądziesz – poprosiła Laura. – Ja pójdę zrobić coś do jedzenia.

Syriusz usiadł na przeciwko Mattiasa. Jego wzrok padł na dwie szklane gabloty w rogu pokoju tuz pod oknem. W jednej, tej bardziej na lewo, leżał jakiś pergamin. Nie mógł dokładniej powiedzieć jaki, bo światło słoneczne padało właśnie na nie. W drugiej, tuż pod oknem leżał miecz. Bardzo piękny miecz. Znajdował się w czarnej skórzanej pochwie, wysadzanej diamentami i haftowanej srebrem. Rękojeść zrobiona z nieznanego Syriuszowi metalu ozdobiona była jednym jedynym szmaragdem.

- Jak już mówiłem – odezwał się Mattias po chwili – Ingrid to bardzo niezwykłe dziecko. Wręcz nadzwyczajne.

- To, że wieszczy czyni ją nadzwyczajną?

- Nie. To z jakich rodów się wywodzi jest po części temu winne.

- Z... rodów?

- Tak, rodów. Dziewczyna wywodzi się z rodu Salazara Slytherina i Godryka Gryffindora. Bierze z tych rodów to co najlepsze.

- Chyba rozumiem. Ale powiedziałeś, że nie tylko ten fakt czyni ją nadzwyczajną.

- Masz rację. Słyszałeś może o Strażnikach ¬ródeł?

- To tylko legenda.

- Nie to prawda. W żyłach Ingrid płynie ich krew. Krew Strażników i ona jest ostatnią z tego rodu. Z nią tez wiąże się przepowiednia wygłoszona przez Dafne drugą co do potęgi Strażniczką, znakomitą wieszczka.

- Co mówi przepowiednia?

- Mniej więcej to, że urodzi się kiedyś dziecko które będzie rozporządzało nadzwyczajną moc i to dziecko przywróci równowagę w świecie magicznym. Bo pojawi się ktoś to spróbuje zniszczyć czarodziejów raz na zawsze.

- I ten czas się zbliża, tak?

- Tak. Ingrid dysponuje mocą o jakiej większość z nas może tylko pomarzyć. Ona ma pokonać te osobę.

- Niech zgadnę... Ten człowiek, który ma zniszczyć całą społeczność czarodziejów nie nazywa się przypadkiem... Lord Voldemort.

- Pudło. On ma jej... pomóc.

[--pagebreak--]

Rozdział III

- ON!? JEJ!? – wykrzyknął wzburzony Syriusz – Oszalałeś chyba. Prędzej kruk zrobi się biały, a łabędź czarny.

- Tylko on może jej pomóc w wypełnieniu swojego posłannictwa – odpowiedział spokojnie Mattias. – Nawet musi, gdyż jest, w pewnym sensie, jej opiekunem.

- Teraz to mnie rozśmieszasz! Niby z jakiej racji?

- Z kilku powodów. Pierwszy jest taki, iż Ingrid została przyniesiona tu przez śmierciorzercę. Na wyraźny rozkaz Czarnego Pana. Ten człowiek powiedział, że jego pan przyjdzie po nią, gdy nadejdzie pora. Drugi to ten, że on jest jedynym żyjącym krewnym Ingrid Virgo.

- Skąd to wiesz?

- Sam się do tego przyznał. Nie, nie widziałem go – dodał widząc, ze Syriusz chce o to zapytać. – Ale ten śmierciożerca wspomniał, że Czarny Pan mówił coś o tej samej krwi. Zorganizowaliśmy z Laurą małe śledztwo i doszliśmy do suchych faktów – są ze sobą spokrewnieni poprzez swoje matki, które były siostrami. To bliskie pokrewieństwo. Ingrid o tym nie wie. Nie miałem serca by jej to wyznać.

- Ale... Skąd dowiedział się o jej istnieniu?

- Mnie się nie pytaj. Trzecim powodem jest fakt, iż mała dostaje każdego roku prezent od anonimowego dawcy. Bez kartki czy podpisu. Ale my wiemy, że to od niego.

- Co to za prezenty?

- Drobiazgi. Wydaje mi się, że to pamiątki po rodzicach Ingrid.

- Co się stało z jej rodzicami?

- Matka umarła przy porodzie. A ojca można uznać za zmarłego. Zaginął przed narodzinami dziecka. Uważam, że został uprowadzony na rozkaz Voldemorta. Zanim umarł musiał powiedzieć o dziecku i jego pochodzeniu. Tak mi się zdaje, ponieważ wyjaśnia to skąd Czarny Pan dowiedział się o dziewczynce.

- Mówisz to z takim spokojem...

- Ciągle nie możesz się przyzwyczaić. Stwierdził Mattias. W jego oczach widać było, że martwi się stanem swojego gościa. – Przywykliśmy do życia z myślą, że Voldemort zwyciężył. Śmierć Harry’ego... to cios po którym z trudem się podnosimy.

Syriusz nie chciał o tym mówić. Na samo wspomnienie jego chrześniaka ogarniała go melancholia. Mattias miał rację – nie mógł pogodzić się z myślą, że wszyscy których znał nie żyją lub są rozproszeni po świecie.

- Teraz kiedy o tym myślę – podjął po chwili. – To coraz bardziej jestem przekonany, że pokój nie był nam pisany...

- Nie powinieneś obwiniać Harry’ego – powiedział z wyrzutem Syriusz

- Ale tak to zabrzmiało. Niestety będę musiał przywyknąć do tej perspektywy. Ale powiedz mi jeszcze co się dzieje z tymi których znałem...

- To nie będą dobre wiadomości. Jak już mówiłem Zakon jest w rozsypce. Ukrywamy się jak możemy. Twój szkolny znajomy, niejaki Severus Snape został zabity. Przez Voldemorta, osobiście.

Syriusz pokiwał głową. Nie było mu żal Snape’a. Chociaż zdziwił się trochę, on zawsze jakoś się ratował.

- Moody też nie żyje. Niestety błąd w sztuce. Auror myli się tylko raz, mawiają. Nimfadora Tonks ostatnio miała brutalne starcie z dwoma pijanymi śmierciożercami. Byli jednak tak upojeni, że nie trafiali w cel. Tonks do dzisiaj na myśl o tym pojedynku płacze ze śmiechu. Jednego z tych napastników posłała do piachu, a drugiego do szpitala.

Tym razem Syriusz się uśmiechnął. Tonks miała na tyle dobrze, że była metamorfomagiem. Mogła sobie kpić z takich pojedynków i tak by jej nierozpoznani.

- Rodzina Weasley’ów ma się dobrze. Fred i George nadal prowadzą sklep na Pokątnej. Ron zaś ma żonę.

- Ron?

- Tak, nazywa się Vanessa i mają dwie sympatyczne córki. Kasandrę i Mirandę. Starsza z nich ma siedem, a młodsza trzy lata.

- Opowiadaj dalej.

- Hermiona ciągle utrzymuje kontakty z przyjaciółmi. Nie zdradza gdzie jest, ale domyślamy się, że mieszka w Bułgarii razem z Wiktorem Krumem. Młodsza siostra Rona Ginny miała tyle tupetu by zostać aurorem. To było po tym jak Voldemort przejął władzę, ale dziewczyna zdobyła uprawnienia z ręki Moody’ego, wtedy jeszcze żył.

- Niezbyt to optymistyczne. A co z resztą?

- Zaginieni w akcji lub zamordowani na zlecenie.

Syriusz głośno westchnął. Nie mógł się pogodzić z takim scenariuszem. Najczarniejszy z możliwych.

- Mattiasie...

- Tak Syriuszu?

- Jak myślisz... czy mógłbym... czy mógłbym zamieszkać tu z wami? Nie chcę wracać do zamknięcia w Kwaterze Głównej. Może przydałbym się wam. Proszę przemyśl to.

- Już to zrobiłem. Właśnie chciałem ci powiedzieć, że jeżeli chcesz możesz u nas zamieszkać. Jeżeli ktoś odkryje twoją obecność powiemy, że jesteś naszym krewniakiem.

Zauważył, że Drax uśmiechnął się. Syriusz odwzajemnił jego uśmiech, on sam odczuł ulgę słysząc, że może zostać. Nie chciał opuścić tego dziwnego domu, podświadomie czuł, że powinien tu zostać.

***

Kilka dni później Mattias i Laura obwieścili, że wybierają się na zebranie do Kwatery Głównej. Poprosili go, żeby poszedł z nimi. Bronił się zaciekle, aż wreszcie zaniechali tego pomysłu. Pozostał więc w domu z dwunastoletnią Ingrid.

Dziewczynka była uszczęśliwiona faktem, iż zostaje w domu. Syriusz bardzo o nią się martwił. Przez pierwsze dni była wesoła, rozgadana i wszędzie jej było pełno. Od jakiś dwóch dni była jakaś przygaszona, zmartwiona i zamyślona. Na pytanie co jej jest odpowiada tylko jednym, cichutkim „Nic”. Czasem znikała na kilka godzin i pojawiała się niespodziewanie. Ale ciągle była niespokojna.

Po odejściu opiekunów Ingrid długo siedziała milcząc. Jakby się z czymś zmagała, bo przygryzała wargę i kręciła głową. Jej wierny pies, Guard, położył pysk na kolanach swojej pani i wpatrywał się w nią smętnie.

Po jakieś półgodzinie Ingrid podeszła do sofy na której siedział Syriusz. Złapała go za rękę i spojrzała prosto w oczy. Spojrzenie miała tak przenikliwe, że mimowolnie odwrócił głowę.

- Chciałabym ci coś pokazać – szepnęła po chwili. – Ale to musi pozostać tajemnicą.

- Oczywiście, dotrzymam jej – odpowiedział zaskoczony tonem jej głosu. – Obiecuję.

Dziewczynka rozpromieniła się. Pociągnęła go za sobą. Gdy tylko wyszli przed dom puściła go i skierowała się za dom, w stronę lasu. Ten dzień sierpnia był bardzo upalny, więc wejście do lasu było prawdziwą ulgą.

Między drzewami trwała nienaturalna cisza. Tak głucha, że odgłosy przedzierania się dwojga ludzi były głośne jak huk wystrzału. Dziewczynka prowadziła go jakąś godzinę, gdy nagle się zatrzymała. Przed nimi pośrodku polany zalanej światłem słonecznym wspinała się oślepiająco biała grań skalna. Syriusz spojrzał w górę i ku swemu zdziwieniu zobaczył wieżyczkę wykutą w skale. Skierował wzrok na swoja przewodniczkę. Ta uśmiechnęła się do niego i podeszła do skały w miejscu gdzie wżynała się w las. Poszedł za nią. Poprowadziła go do wąskiego przejścia zamaskowanego drzewami. Z trudem przecisnął się przez nie. Gdy tylko oczy przyzwyczaiły się do ciemności zobaczył coś na kształt rampy wspinającej się spiralnie na górę.

- Idź – powiedziała Ingrid za jego plecami.

Syriusz zaczął się wspinać po rampie. Nie trwało długo. Kilka minut później stał w kolistym pomieszczeniu, które zapewne było kiedyś wieżą strażniczą. W ścianach widniały szerokie długie „okna” z szerokimi parapetami. Na jednym takim usiadła Ingrid.

- Jak ci się podoba? – spytała zadowolona

- Aż brak słów – odpowiedział siadając naprzeciw. Widok który miał przed sobą zapierał dech w piersi. – Ale powiedz mi dlaczego mnie tu przyprowadziłaś?

- Chciałeś dowiedzieć się gdzie znikam na całe godziny przez ostatnie dni – odpowiedziała zaskoczona jego pytaniem. – Oto odpowiedź.

Teraz zaskoczony był Syriusz. „Skąd ona, do licha, wie – przemknęło mu przez głowę. – Używa legilimencij czy co?”

- Twoje uczucia cię zdradzają – powiedziała z leciutkim uśmiechem.

- Potrafisz wyczuwać moje uczucia?!

- Tak. I poprawnie je interpretuje. Nauczyłam się tego jak byłam mała. Zawsze dziwiło mnie to, że znam odpowiedź na niezadane pytanie.

- Więc możesz odgadnąć co chcę ci powiedzieć?

Wydęła leciutko usta.

- Nie. Chyba że będą towarzyszyć temu bardzo silne emocje.

Zapadło milczenie. Dziewczynka wystawiła twarz do słońca.

- Zbliżają się wielkie zmiany – powiedziała nagle

- Co masz na myśli?

- Niedługo przybędzie po mnie człowiek, któremu powierzyła mnie matka. Zamieszkam razem z nim. Tam gdzie powinien być mój dom. Moje przeznaczenie.

- Ingrid... Mattias i Laura są twoimi jedynymi opiekunami...

- Syriuszu Black teraz mnie okłamujesz. Nie rób tak więcej, przede mną nic nie ukryjesz.

- Poczułaś to?

- Nie musiałam. Rozmawiałam z Lordem Voldemortem...

- Co?!

- To co słyszałeś. Powiedział mi prawdę. Oznajmił, że niedługo mnie z stąd mnie zabierze.

- Ingrid...

- Nic nie mów Syriuszu. Mój los jest przesądzony. Nie pokonasz przeznaczenia.

Zapadło ciężkie milczenie. Syriusz wyciągnął rękę w jej stronę. Uścisnęła ją. I nie wypuściła.

- Za nim idzie śmierć, maleńka – szepnął nie puszczając jej drobnej dłoni. – Boję się, że ona może cię spotkać na swojej drodze. Jesteś za młoda by zrozumieć konsekwencje swojego czynu.

Dziewczynka uśmiechnęła się ironicznie, a jej oczy mówiły: „Jesteś pewien?”

***

- On ciągle nie rozumie! – krzyknął ze złością czarnowłosy mężczyzna w okularach.

- Black zawsze taki był, zapomniałeś Potter? – powiedział spokojnie mężczyzna spowity w czerń. – A może nie chcesz pamiętać?

- Uważaj lepiej na słowa Severusie!!

- Bo co mi zrobisz? – powiedział pogardliwie człowiek zwany Severusem. - Obrzucisz kilkoma przekleństwami czy co?

- Dajcie spokój choć na pięć minut!!!! – zganiła ich kobieta bardzo podobna do Ingrid. – Jesteśmy po to by jej pomóc, a nie spierać się o dawne waśnie!!

- Już jesteśmy spokojni, Ingrid. Prawda Severusie?

Człowiek niechętnie przytaknął.

- Jesteś pewna, że Voldemort może jej pomóc? – spytał po chwili mężczyzna stojący przy dwojgu żywych.

- Tak Godryku, jestem. Nie zaszkodzi jej. Ona może na niego nawet wpłynąć. To byłoby najlepsze dla tych czasów.

- Wielką nadzieję pokładasz w małym dziecku... – powiedział powoli inny mężczyzna podchodząc do Ingrid Starszej.

- To także twoja krew Salazarze, zapomniałeś? Ale po części masz rację, ona może nie podołać zadaniu. Dlatego ostatni z twoich potomków męskich jej pomoże.

- Ale czy podoła zadaniu? – spytał Godryk.

[--pagebreak--]

Rozdział IV

Lato miało się ku końcowi. Sierpień mijał Syriuszowi pod znakiem podtrzymywania na duchu Ingrid. Dziewczynka zdawała się być przerażona przyszłością, a jednocześnie cieszyła się z nadchodzących zmian. Miała więc tak zwaną huśtawkę nastrojów, chociaż Black zauważył, że od ich rozmowy na wieży dziewczyna zrobiła się jeszcze bardziej małomówna i niespokojna. Często, gdy siedzieli wszyscy razem w salonie dziewczyna potrafiła przerwać w pół zdania i nasłuchiwać przez dobrą chwilę.

Jednak dziś tak nie było. Ingrid wstała pogodna i wesoła, znów była żywym, gadatliwym dzieckiem. Nic dziwnego, ponieważ dzisiaj były jej urodziny. Syriusz dziwił się, że przy tym co się dzieje na świecie ta dwunastoletnia dziewczynka pozostaje ciągle troszeczkę dziecinna. W sumie nic w tym dziwnego, gdyby dziewczyna chodziła do szkoły musiałaby porzucić świat dziecięcych zabaw. Dziś jednak kończyła trzynaście lat.

Wieczorem, po obiedzie, Syriusz zaproponował, by poszli na spacer. Ingrid zgodziła się natychmiast. Jednak im bardziej słońce chyliło się ku zachodowi tym bardziej niespokojna robiła się dziewczyna.

- Co się stało Ingrid? – spytał w pewnym momencie.

- Nie wiem – odpowiedziała niepewnie zatrzymując się. Syriusz zobaczył, że jej oczy w świetle zachodzącego słońca, lśniły szmaragdowym blaskiem. – Musimy wracać.

- Dlaczego?

- Musimy... natychmiast.

Syriuszowi nie pozostało nic innego jak wrócić z nią do domu. Już od progu wiedzieli że coś jest nie tak. Z salonu dobiegł do nich podniesiony, stanowczy głos Mattiasa.

- Nie zabierzesz jej!! Nie możesz, nie masz prawa!

Odpowiedział mu inny, wysoki głos. Syriuszowi włosy zjeżyły się na karku, gdy go usłyszał. Od razu wiedział kim jest mówiący.

- Nie mogę...? Nie mam prawa...? Mam o wiele większe prawo niż ci się wydaje... Gdzie jest dziewczynka?

Syriusz poczuł, że Ingrid przemyka pod jego ramieniem. Szybko złapał ją za kołnierz płaszcza, ale ta od razu go ściągnęła i podbiegła do drzwi salonu. Syriusz deptał jej po piętach, ale w progu musiał się zatrzymać.

Jego oczom ukazał się niezwykły widok. Mattias stał na środku pokoju z zaciśniętymi pięściami. Obok niego na sofie siedziała Laura wpijając paznokcie w obicie. Obydwoje patrzyli zdenerwowani w jedną stronę. W kierunku okna.

Także i Syriusz skierował wzrok w tamtą stronę, chociaż wiedział co tam zobaczy. Powiedział mu to ten zimny głos.

Stał tam, pod oknem, z rękoma skrzyżowanymi na piersi. W białej, przypominającej łeb węża twarzy płonęły czerwone oczy z wąskimi jak u kota źrenicami. Uwagę Lorda Voldemorta pochłaniała mała dziewczynka stojąca na wprost niego.

- Spóźniłeś się – powiedziała oskarżycielskim tonem. – I jednocześnie jesteś za wcześnie.

- Więc zjawiam się w sama porę – odpowiedział jej spokojnie. – Przyszedłem cię stąd zabrać Ingrid.

- Wiem. Z chwilę będę gotowa.

- Ingrid! – krzyknął Mattias.

Dziewczyna odwróciła się w jego stronę. W jej oczach widać było smutek.

- Muszę odejść Mattiasie – powiedziała ze smutkiem. – Takie rozwiązanie jest najlepsze. Takie jest moje przeznaczenie. Sam mnie przecież uczyłeś, że w magii przeznaczenie jest potężną siłą. Że nie można jej złamać, bo potrafi okrutnie się zemścić.

- Ingrid...

Dziewczynka podeszła do niego i uściskała. Mattias uklęknął przed nią i coś jej mówił, a ona odpowiadała. Potem podeszła do Laury i pożegnała się z nią. Młoda kobieta nie mogła ukryć jak bardzo droga jest jej podopieczna. Na końcu podeszła do Syriusza, który ukląkł by mogła mu cokolwiek powiedzieć. Przytuliła się do niego i szepnęła:

- Powiedziałeś, że za nim idzie śmierć. Ja się jej nie boję. Ufam mu, a wy powinniście ufać mi. Opiekuj się Mattiasem i Laurą, będziesz im bardzo potrzebny. Nie mówię ci żegnaj, bo mam wrażenie, że spotkamy się jeszcze zanim skończy się ta historia.

Podeszła do Czarnego Pana, który stał nieporuszenie.

- Jestem gotowa.

Skinął głową. Dziewczynka obejrzała się za siebie. Voldemort położył dłoń na jej ramieniu. I oboje znikli. W tym samym momencie słońce zniknęło w koronach drzew.

Po policzkach Laury spływały łzy. Mattias usiadł ciężko obok niej. Syriusz czuł się tu zbędny. Właśnie chciał wycofać się do swojej sypialni, gdy rozległo się pukanie do drzwi.

Mattias podniósł głowę. Spojrzał pytająco na Syriusza. Ten wzruszył ramionami i poszedł otworzyć drzwi. Na progu stał staruszek w szmaragdowo zielonej szacie, z długą srebrną brodą i niebieskimi oczami patrzącymi przez okulary-połówki. Starzec uśmiechał się do Syriusza, a ten od razu poznał ten uśmiech.

- Dumbledore! – szepnął Syriusz.

- Witaj Syriuszu – odrzekł tamten. – Miło znów cię widzieć. Jeszcze milej by było gdybyś zechciał wpuścić mnie do środka.

- Ale jak...?

Dumbledore spojrzał na niego w taki sposób, że Syriusz natychmiast cofnął się by go przepuścić. W drzwiach salonu pojawił się zgnębiony Mattias, który obrzucił nowo przybyłego takim wzrokiem, że Syriuszowi zrobiło się go żal.

- Więc był tu? – spytał dyrektor Hogwartu, gdy Syriusz zamknął drzwi – Zabrał ją?

- Tak – odpowiedział mu Mattias.

- Powinien zrobić to już wcześniej. – starzec był najwyraźniej zadowolony. – Myślałem, że się rozmyśli.

- Dumbledore... Czy przypadkiem nie chcesz przez to powiedzieć, że rozmawiałeś z Czarnym Panem?

- Owszem rozmawiałem z nim. Ale o tym zaraz. Może przejdźmy do salonu to długa opowieść.

Mattias pokiwał głową i przeniósł wzrok na Syriusza, jakby o coś się go pytając.

- To może ja... Może zrobię herbaty?

Nikt nie zgłosił sprzeciwu. Pięć minut później Syriusz wszedł do salonu z tacą pełną filiżanek i dzbankiem. Mattias i Dumbledore siedzieli na przeciw siebie. Laury już nie było, nie czuła się najlepiej usposobiona na nocne pogawędki. Syriusz postawił tacę na stole, pozapalał lampy i usiadł obok Mattiasa. Zapadła cisza.

- Najlepiej będzie jak wyjaśnię jak mogłem rozmawiać z Voldemortem o Ingrid, bo właśnie ona była przedmiotem naszego... że się tak wyrażę sporu. Mattiasie pamiętasz może z Hogwartu historię królowej Amelii i królestwie które założyła?

- Tak, pamiętam. Ale historia Amelii jest bardzo stara – odpowiedział. – Jej dziedzina znajduje się na wielkiej wyspie nazwanej przez mugoli Trójkątem Bermudzkim.

- Dobrze pamiętasz. Amelia daje azyl tym, którzy go potrzebują. Jako driada jest długowieczna. Liczy sobie ponad dziesięć tysięcy lat, a to, jak na miarę jej przodków, połowa życia. W obszarze jej królestwa zanikają wszelkie magiczne moce, dlatego jest bardzo bezpiecznym azylem.

- Przejdź do rzeczy Dumbledore – odezwał się cicho Syriusz.

- Już więc zarówno ja jak i Voldemort znamy Amelię, to ona wciągnęła nas w dyskusję o Ingrid. Spytała co się dzieje z dzieckiem Strażników ¬ródeł. I tak się zaczęło. I ja, i Czarny Pan mieliśmy odmienne zdania co do przyszłości Ingrid. W końcu jednak chyba zdołałem przekonać go do zabrania jej od was.

- Dumbledore... ja nie wiem co o tym sądzić – powiedział powoli dawny opiekun Ingrid.

- Wiem, ze nie wszystko rozumiesz, przyjacielu – odpowiedział poważnym tonem dyrektor. – Musisz uzbroić się w cierpliwość. Niedługo, zanim rok od tego dnia minie dowiecie się jeszcze więcej. Przyśle wiadomości.

- Tymczasem, ty, Syriuszu powinieneś tu zostać – dodał zwracając się do Blacka. – Będziesz tu bardzo potrzebny.

- Z przyjemnością – odpowiedział Syriusz.








Autorka: Sol

Opublikowane: 2005-10-23 (1422 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

pozyczka
czktos bez problemu dostal pozyczke w e-credit i ...

Kredyty do 20,000 zł, bez przedpłat, cała Polska, online !
Witam, zajmuję się pośrednictwem finansowym. Wspó...

Potrzebuje kredytu gotowkowego
Witam potrzebuje kredytu gotowkowego w kwocie do ...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 40 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.29 sekund
Page created in 0.292555 Seconds