STARTUJ Z HP NEWS! | DODAJ DO ULUBIONYCH | POLEĆ HARRY POTTER NEWS! | WSPÓŁPRACA Z HP NEWS | KONTAKT
Harry Potter - Newsy Harry Potter i Insygnia Śmierci Harry Potter - Artykuły Forum Harry Potter News Harry Potter News - księga gości Informacje o Harry Potter News  

Wiadomości: Książki Siódmy tom Filmy Wywiady Fan Fiction Fan Zone
HPNews.pl
   O stronie   Redakcja   K. Recenzentów   Kontakt   Prorok   Forum   Chat ()   FAQ   Prasa o nas   TOP 10   Mapa serwisu   Szukaj...
Menu
KsiążkiSiódmy tomFilmyPiąty filmGryHP NewsInneArchiwum
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaKsiążę PółkrwiInsygnia Śmierci
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon Feniksa

Książki:O książkachJ.K. RowlingA. PolkowskiMary GrandPreWydawnictwaJak powstał HP?Błędy autorkiCiekawostkiSłownik ZaklęćHP w liczbachCzarna MagiaKim jest R.A.B.?Czarna Seria
Filmy:O filmachReżyserzyProducentAktorzyUrodziny aktorówBłędy w filmach
Świat Magii:HogwartQuidditchCzarna MagiaMagiczne...?SmokiWMIGUROK
Twoje kontoE-kartkiPWRanking fanówFan FictionGaleriaPsychotestyQuizyFan MiesiącaDownloadWasze listyDowcipyLinkiWyślij newsaWyślij artykułDołącz do nas!
K. FilozoficznyK. TajemnicW. AzkabanuCzara OgniaZakon FeniksaQuidditch WC
 FORUM:Ogólna dyskusjaKsiążkiFilmyGryHarry Potter 6Harry Potter 7StronaFan FictionFan ArtInna twórczośćOff-Topic
Sponsorzy

Aktualnie brak

Login
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.
Cytat dnia

"Tu nie chodzi o jakieś tam rozdawanie autografów czy robienie sobie zdjęć. Jeśli chcesz być sławny, musisz być przygotowany na długą, ciężką orkę." - Gilderoy Lockhart

Konkurs!
HPNews.pl organizuje konkurs na najlepsze opowiadanie fan-fiction. Pokaż swój talent! Napisz opowiadanie!

HPNews.pl » Artykuły » Fan Fiction » Siostra Voldemorta


Siostra Voldemorta

*** ***

Strona: 5/5




Część V


Następnego dnia po Lecznictwie profesor Dżhansi zwrócił się do Harrego:

-Chłopcze, jak wiesz rozmawiałem wczoraj z Dumbledorem.

-Ale... Skąd pan wie, że ja wiem?

-Wyczułem Twój umysł. W każdym razie mówiliśmy o Tobie.

'A więc jednak'- pomyślał Potter.

-Dziś rano dyrektor poprosił mnie, abym wszystko Ci wytłumaczył. Otóż wtedy, kiedy Voldemort próbował cię zabić, zależało mu jedynie na śmierci Twojej i Twojego ojca. Twoja matka zginęła tylko dlatego, że próbowała cię bronić. Widzisz, ty i Twój tata byliście dla niego dość niebezpieczni.

-Ale dlaczego?

-Tom Riddle jest potomkiem Salazara Slytherina, natomiast ty, drogi chłopcze, pochodzisz w prostej linii od Godryka Gryffindora.

-Co takiego?! Więc czemu Tiara chciała przydzielić mnie do Slytherinu?

-Z Albusem zgodnie twierdzimy, że tamtej nocy Voldemort najprawdopodobniej przekazał Ci część swoich mocy i umiejętności. Zmyliło to Tiarę, ale tak, jak już słyszałeś nie nasza moc, ale wybory, których dokonujemy mówią nam kim naprawdę jesteśmy. Nawet ten głupi kapelusz odnalazł w końcu w Tobie krew prawdziwego Gryffona. Teraz fakt, że jest w Tobie magia obu tych wielkich założycieli Hogwartu jeszcze bardziej zagraża Temu- Którego- Imienia- Nie- Wolno- Wymawiać. W dodatku chce się zemścić. Przez Ciebie stracił niemalże wszystko i wiem, że właśnie teraz usilnie próbuje się do ciebie dostać. I jest blisko...- odszedł. Tak po prostu. Być może uznał, że powiedział już wszystko. Harry stał i nie mógł się ruszyć. A miał jeszcze tyle pytań.



Zbliżała się piąta po południu. Potter siedział na łóżku i wyglądał przez okno. Cały plac pokrywał gęsty śnieg, a na stawie widać już było lód. W tym roku zima przyszła bardzo wcześnie. Jednak nie był to problem, który zaprzątał teraz głowę Harrego.

-Dlaczego nikt mi wcześniej nie powiedział? Jak to możliwe, żebym był potomkiem Godryka Gryffindora? Skąd Voldemort o tym wiedział?- myślał, jednak nie potrafił znaleźć odpowiedzi. Do pokoju właśnie wparował Ron.

-Wstawaj, ubieraj się, mamy trening. Pospiesz się!!!- krzyknął.

-Ron! Jeszcze nie ma piątej, a trening jest o szóstej!

-Wiem, ale nie chcę się spóźnić.

-To idź. Ja pójdę dopiero za jakąś godzinę. Będę punktualnie. Jesteś pewien, że masz ochotę siedzieć sam tyle czasu?

-No... nie, ale chcę zrobić dobre wrażenie.

-Po co ci ono. Nam zależy na tym jak grasz, a nie czy przychodzisz godzinę za wcześnie.

-Dobra, już dobra. Poczekam.



Na placu zjawili się dziesięć minut przed czasem. Ron nie mógł już wytrzymać. Alicia też już była.

-Dzisiaj przede wszystkim musimy wybrać kapitana. Potem krótki trening. Trzeba się rozgrzać. Jest mróz.

-Czy ktokolwiek wie, dlaczego w tym roku zawody są zimą?

-Nie. Słyszałam coś, że chodzi o Sam- Wiesz- Kogo, ale to tylko plotki. Nie sądzę bowiem, żeby bał się śniegu.

-Masz rację.

Reszta drużyny przyszła po chwili.

-Chodźmy może na razie do namiotu- powiedziała Angelina.- Zrobimy głosowanie, a tutaj chyba zaraz zamarzniemy.

Kiedy wszyscy usiedli Fred spytał.

-Decydujemy jawnie, czy może lepiej napisać na kartkach i wrzucić do pudełka?

-Chyba lepiej byłoby anonimowo. Przynajmniej mielibyśmy pewność, że głosy są szczere.- zawtórował mu George.

-Dobra. Pisać i wrzucać.- po paru minutach, gdy wszystkie kartki znalazły się w pudełku wstała Spinet.

-Pierwsza kartka, Angelina! Druga, Harry! Trzecia, Fred! Czwarta, George!- bliźniacy popatrzyli po sobie. - co to ma być, kółko wzajemnej adoracji?! Piąty głos, Harry! Szósty, Angelina! I ostatni głos, być może decydujący- Angelina! Jonson, gratuluję nowego stanowiska.



Wrócili wyczerpani i zmarznięci. Od razu poszli ogrzać się trochę przy kominku we wspólnej sali. Usiedli na kanapie i owinęli się w koce. Tak właśnie zastała ich Hermiona.

-Harry, Emma chce cię widzieć. Powiedziała, że to pilne i żebyś przyszedł najszybciej jak to będzie możliwe.

-Już lecę. Gdzie jest?

-Czeka na ciebie u Filcha.

-U Filcha?

-Tak. Jest z nią Dumbledore.

-Ja cię kręcę. Co się dzieje?!

-Mnie o to nie pytaj. I lepiej się pospiesz.



W Pokoju Filcha pachniało świeżo zaparzoną herbatą. Woźny, dyrektor i nauczycielka siedzieli przy biurku.

-Dobrze, że już jesteś. Proszę, usiądź.. -Emma wskazała mu wolne krzesło.- Sprawa jest bardzo poważna.

-To prawda.- kontynuował Dumbledore.- Niezmiernie ważne jest w tej chwili, żebyś miał się na baczności. Żadnych wizyt w Hogsmodae, czy spacerów po błoniach. Do Hagrida możesz chodzić tylko w ciągu dnia i informując o tym któregoś z nauczycieli. Najlepiej tu obecnych. Również treningi Quiddicha odbywać się od dziś będą z panią Hooch. Najbardziej jednak zależy nam, żebyś oddał Emmie mapę Huncwotów. Zwróci ci ją, kiedy niebezpieczeństwo minie. Musimy zabezpieczyć wszystkie tajne przejścia i na bieżąco obserwować osoby przebywające na terenie szkoły. W obecnej sytuacji nie ochroni cię nawet peleryna niewidka.

-Ale co się stało, skąd takie środki ostrożności? Myślałem, że szkoła jest dobrze chroniona. Śmierciożercy się tu nie wedrą.

-Masz rację, ale nie o nich chodzi.- Emma była przygnębiona.- Nasz szpieg doniósł nam- zresztą, tuż przed swoją śmiercią, że Voldemort chce się tu dostać i cię zabić. Nie wiemy, kiedy to nastąpi, ale lepiej uważać.

Harry Potter i siostra Voldemorta cz. VI



Harry bardzo długo nie mógł usnąć. Dręczyły go słowa Emmy, nasuwały się wspomnienia- rozmowy z profesorem Dżhansi, spotkań z Voldemortem. Widział obrazy, znał je. Pojawiały się już wcześniej, kiedy dementorzy byli w pobliżu. Słyszał głos matki, która próbowała go obronić i śmiech- szyderczy, zimny. Pamiętał śmierć Ceddrica i krzywdę wyrządzoną Neavillowi. Wzmogła się w nim złość, chęć pomszczenia rodziców. Narastała potrzeba spotkania z "wielkim" Lordem Voldemortem. Nie bał się, w końcu już nie raz stał z nim twarzą w twarz. Pragnął wreszcie uwolnić ten świat od Czarnego Pana, którego wszyscy tak strasznie się bali.

Z myśli wyrwał go dźwięk otwieranych drzwi.

-To na dole- pomyślał. Wstał z łóżka i po cichu zszedł po schodach. Zastał tam Akolę- córkę profesora Dżhansi. Siedziała na podłodze obok kominka. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w kominku nic nie płonęło. Harry stał na schodach i przyglądał się jej zza rogu.

-Witam, panie Potter.- odezwała się nagle. Chłopak mało nie zemdlał.- Podejdź tu.- Drętwym krokiem zbliżył się do mniszki i usiadł obok. Akola położyła mu rękę na czole. Zobaczył najpierw czerwone światło, a potem wybuch- kolor zmienił się na zielony, spokojny, łagodny. Harry poczuł, jak opuszcza go całe wzburzenie. Mniszka wstała i wyszła. Jeszcze tylko w drzwiach odwróciła się na chwilę- On cię nie szuka. Chce, żebyś do niego przyszedł. Sam, z własnej woli. Walcz z tym. Szukaj pomocy.



Gdy obudził się rano dormitorium było puste. Było po dwunastej.

-Ja cię kręcę, ale zaspałem.- pomyślał. Nie pamiętał prawie nic z ostatniej nocy. Widział tylko Akolę opuszczającą pokój i wiedział, co powiedziała, jednak w tej chwili te słowa nie miały dla niego żadnego sensu. Ubrał się i zszedł na dół. Ron grał z Seamusem w szachy czarodziejów, a Hermiona siedziała w kącie i czytała jakąś książkę. Podszedł do niej.

-No tak, "Transmutacja". Hermiono! Jest sobota.

-No właśnie. Miałam ochotę na jakąś lżejszą lekturę.

-Lżejszą! Z kim ja się zadaję?!- oboje wybuchli śmiechem. Dziewczyna odłożyła książkę. Harry usiadł.

-Słuchaj. Dziś w nocy widziałem Akolę. Była tu, w tym pokoju. Nie wiem skąd się tu wzięła, ani co się działo. Pamiętam tylko jak wychodziła. Powiedziała, że On mnie nie szuka i że chce żebym przyszedł do Niego z własnej woli, a także, ż mam szukać pomocy. Rozumiesz coś z tego.

-Nie, ale też nie wiem, o czym rozmawiałeś wczoraj z Emmą. Jak wróciłeś już spałam. Może to ma ze sobą coś wspólnego.

-Dumbledore zakazał mi opuszczać szkoły bez opieki jakiegoś nauczyciela. Nie mogę chodzić nawet do Hagrida, czy do Hogsmodae.

-Ale dlaczego?

-Ponieważ Voldemort na to tylko czeka. Jakiś szpieg, który zresztą już podobno nie żyje, przekazał, że Sama- Wiesz- Kto będzie próbował mnie zabić. Kto wie, czy nie wejdzie do Hogwartu. Mam dać Emmie mapę Huncwotów, żeby mogli zabezpieczyć wszystkie tunele i na bieżąco obserwować, kto przebywa w szkole...

-Harry! To jest to! Już nie musisz dawać mapy profesor Didler. Ten- Którego- Imienia- Nie- Wolno- Wymawiać nie chce dostać się tutaj. To On chce, żebyś do niego przyszedł. To przed tym ostrzegała cię Akola! Lepiej powiedz to Dumbledorowi.

-Chyba masz rację. Już do niego idę.



-Panie profesorze!- Gabinet był pusty. Tylko na szafce przy biurku siedział Faweks. Na widok Harrego podniósł głowę i podleciał. Chłopiec pozwolił mu spocząć na swoim ramieniu. W tym momencie zza drzwi na górze wychylił się Dumbledore.

-Witaj, chłopcze! Dobrze, że jesteś. Wiem już o wszystkim- rozmawiałem przed chwilą z Sagarem. Z wyjaśnień Akoli wynika, że to, co wyczytała w twoim umyśle nie pochodziło od ciebie, Twoje myśli były narzucone przez inną, potężną moc. Przez Voldemorta. Gdyby było inaczej, nie zobaczyłbyś czerwonego światła, a tylko zielone.

-Jakiego światła? Nie rozumiem, o czym pan mówi.

-Więc jednak. Sagar ostrzegł mnie, że możesz nic nie pamiętać. Czarny Pan postara się zatrzeć wszystkie ślady.

-Jakie ślady?

-Wczoraj wieczorem byłeś bardzo wzburzony. Nękała cię nasilająca się nienawiść do Voldemorta i to do tego stopnia, że chciałeś nawet spotkać się z nim, aby pomścić śmierć Twoich rodziców. W porę spotkałeś Akolę. Wyczuła dziwne wibracje, czy jak to nazwać i przyszła do pokoju wspólnego Gryffonów. Weszła w Twój umysł i odkryła, że jest on zdominowany przez obce myśli. Wygasiła je, jednak nie do końca. Nadal będą cię one nękać, coraz silniej. Musisz z nimi walczyć, Harry. Boję się mimo wszystko, że nie dasz sobie z tym rady, więc pamiętaj, że jeżeli kiedykolwiek zaczniesz myśleć o Voldemorcie inaczej niż dotychczas, zwróć się do Sagara, Akoli lub Indaura. Oni ci pomogą.

-Dziękuję, profesorze, ale nadal nie rozumiem dlaczego on starał się zapanować nad moim umysłem.

-Nie wiesz? On nie może dostać się do Hogwartu, więc próbuje wywabić stąd Ciebie. Stara się przekonać cię, żebyś do niego przyszedł. Wtedy będzie mógł cię zabić.



Wracając do dormitorium Harry rozmyślał o tym, co wydarzyło się w ciągu ostatnich kilku tygodni. Wiele zagadek się rozwiązało, bardzo dużo dowiedział się o samym sobie, jednak za każdym razem, gdy jakiś problem został rozwikłany, pojawiał się na jego miejsce nowy, groźniejszy. Dlaczego to wszystko musi być takie trudne? To pytanie zdawało się być bez odpowiedzi. Jednak nagle usłyszał głos.

-Ponieważ rzadko kiedy to co łatwe jest dobre...- słowa rozniosły się echem po korytarzu. Chłopiec nie wiedział, kto je wypowiedział, jednak nie miało to dla niego większego znaczenia. Przemówiły do jego duszy bardzo wyraźnie i zrozumiał, że głos ma rację. Teraz cała walka zaczęła nabierać dla niego głębszego sensu. Gdy zasypiał, był pełen obaw, ale i nadziei.



Ciąg dalszy nastąpi








Poprzednia strona Poprzednia strona (4/5)


Autorka: Magda

Opublikowane: 2005-10-22 (9132 odsłon)

[ Wróć ] | Powrót do strony głównej

Z ostatniej chwili
· Zabawny wywiad z Danem w
· Nowe figurki wchodzą na rynek
· Dołącz do redakcji!
· Sesja zdjęciowa Emmy dla "Vogue"
· Matt na konwencji Dragon*Con
Stats
Top Users
1Gosia199362480
2Aniaaa52060
3bellatrix48110
4gibol141245610
504beata44070
6Ala43410
7Marta_Evans42320
8Lina38500
9Elomi36730
10gosia4433820

zobacz ranking...

Prorok Codzienny
Zobacz archiwalne numery
Współpraca

harry potter

Harry Potter: gra MMORPG

SOHO
Jedno wielkie ZŁODZIEJSTWO. Nie polecam !!! Konta...

Szukam prywatnej pożyczki
Witam szukam prywatnej pożyczki gdyż jestem w bar...

Proszę o pomoc. Pożyczka na chwilówki. 4k/rok
Potrzebuję pożyczki w wysokości 4000z...

Kategorie
· Wszystkie kategorie
· Fan Zone
· Filmy
· Gry
· HP News
· Inne
· Książki
Szukaj!


On-line
Aktualnie jest 50 gość(ci) i 0 użytkownik(ów) online.

Jesteś anonimowym użytkownikiem. Możesz się zarejestrować za darmo klikając tutaj
Zagłosuj!
Czego Ci brakuje najbardziej na stronie?




Wyniki
Ankiety

Głosów 0
© Copyright 2003-2008 by HPNews.pl .
P-Nuke Copyright © 2005 by Francisco Burzi.
Tworzenie strony: 0.29 sekund
Page created in 0.288313 Seconds